Zaskakująca odmiana
LIGOWIEC
Jedynymi zespołami, które w tym czasie zanotowały wyłącznie wygrane, są Bruk-Bet Termalica Nieciecza i Piast Gliwice. To spore zaskoczenie zważywszy na miejsca zajmowane przez te zespoły po 16 kolejkach. Beniaminek z Niecieczy jest przecież z 16 punktami trzeci od końca, a gliwiczanie są jeszcze niżej, na przedostatnim miejscu. Byłoby jeszcze gorzej, gdyby nie pięć minusowych punktów Lechii i gdyby nie pech czy niefrasobliwość gdańszczan przy Łazienkowskiej w niedzielę, gdzie gola na 2:2 stracili w doliczonym czasie na 30 sekund przed zakończeniem grania.
Tak czy inaczej, Piast czy Bruk-Bet w ostatnich tygodniach odżyły. W Gliwicach wszystko jest związane z osobą szkoleniowca. Max Molder, wynalazek dyrektora sportowego Łukasza Piworowicza – swoją drogą ciekawe, czy zostanie za to złe posunięcie rozliczony – stracił posadę na rzecz Daniela Myśliwca. Ten tchnął w zespół nowego ducha. Zwolniony w lutym z Widzewa szkoleniowiec odbudował morale, poukładał wszystko po swojemu i póki co jego bilans w Piaście to - licząc wygraną w 1/16 finału Pucharu Polski z Odrą - trzy wygrane i po jednym remisie i porażce. Mistrz Polski z 2019 jest w ligowej tabeli bardzo nisko, ale też w zanadrzu ma dwa zaległe spotkania, oba z dwójką naszych pucharowiczów, z Lechem i z Legią. Z warszawskim zespołem mecz zaplanowany jest na 14 grudnia, z Kolejorzem jeszcze nie wiadomo kiedy. Może być tak, że na koniec roku gliwiczanie wylądują w tabeli wyżej niż walcząca na kilku frontach, a kompletnie rozbita w ostatnim czasie Legia!
Bruk-Bet? Ekipa prowadzona przez Marcina Brosza świetnie rozpoczęła rozgrywki. Po wygranej z Górnikiem w Zabrzu 1:0, w połowie sierpnia była nawet na piątym miejscu z siedmioma punktami. Obecny lider tabeli, czyli Górnicy, byli na miejscu dziewiątym, z sześcioma oczkami. Teraz oba zespoły są w zupełnie innych miejscach. Po raz kolejny okazało się, że start – nawet dobry czy bardzo dobry – nie ma przełożenia na to, co jest potem, w następnych kolejkach. Przypomnijmy casus Wisły Płock z rozgrywek 2022/23, kiedy Nafciarze otwierali ligową tabelę po 7 kolejkach, żeby na koniec z ekstraklasy spaść. A Warta Poznań rok później? Też przez całe rozgrywki była na bezpiecznym miejscu, żeby spaść w ostatniej kolejce, a teraz grać na trzecim poziomie rozgrywkowym.
Co do niecieczan: beniaminkowi z Małopolski na pewno nie pomogło to, że przez długi czas trener Marcin Brosz miał w zespole szpital, wielu kontuzjowanych. Teraz sytuacja się odwróciła, co ma przełożenie na wyniki. Na plus działaczy zaliczyć trzeba to, że wytrzymali ciśnienie i nie porywali się na radykalne zmiany. Zresztą fani Słoni głośno wyrażali poparcie dla doświadczonego szkoleniowca, który przeszedł z drużyną długą drogę, odkąd zaczął pracę w Bruk-Becie ze swoim sztabem w marcu 2024. Prowadził już zespół w 62 grach (średnia punktowa 1,6). Zbliża się powoli do swojego trzeciego wyniku w trenerskiej karierze, czyli do pracy w Podbeskidziu, gdzie na ławce spędził 79 spotkań.
W piłce błyskawicznie wszystko się zmienia i w ciągu kilku tygodni sytuacja diametralnie może się odwrócić. W Gliwicach i w Niecieczy cieszą się z dwóch kolejnych wygranych, ale o jakiejś wielkiej radości nie ma mowy. Wystarczy tylko rzut oka na tabelę i widzimy, jak wiele jeszcze pracy przed oboma klubami. Teraz muszą zapunktować we wszystkich pozostałych grach do końca pierwszej części rozgrywek.
Michał Zichlarz
