Zaskakująca odmiana

LIGOWIEC

W listopadzie z powodu reprezentacyjnej przerwy za dużo grania nie było. Część zespołów ma za sobą trzy ligowe mecze, część po dwa, a taka GieKSa grała zaledwie raz.

Jedynymi zespołami, które w tym czasie zanotowały wyłącznie wygrane, są Bruk-Bet Termalica Nieciecza i Piast Gliwice. To spore zaskoczenie zważywszy na miejsca zajmowane przez te zespoły po 16 kolejkach. Beniaminek z Niecieczy jest przecież z 16 punktami trzeci od końca, a gliwiczanie są jeszcze niżej, na przedostatnim miejscu. Byłoby jeszcze gorzej, gdyby nie pięć minusowych punktów Lechii i gdyby nie pech czy niefrasobliwość gdańszczan przy Łazienkowskiej w niedzielę, gdzie gola na 2:2 stracili w doliczonym czasie na 30 sekund przed zakończeniem grania.

Tak czy inaczej, Piast czy Bruk-Bet w ostatnich tygodniach odżyły. W Gliwicach wszystko jest związane z osobą szkoleniowca. Max Molder, wynalazek dyrektora sportowego Łukasza Piworowicza – swoją drogą ciekawe, czy zostanie za to złe posunięcie rozliczony – stracił posadę na rzecz Daniela Myśliwca. Ten tchnął w zespół nowego ducha. Zwolniony w lutym z Widzewa szkoleniowiec odbudował morale, poukładał wszystko po swojemu i póki co jego bilans w Piaście to - licząc wygraną w 1/16 finału Pucharu Polski z Odrą - trzy wygrane i po jednym remisie i porażce. Mistrz Polski z 2019 jest w ligowej tabeli bardzo nisko, ale też w zanadrzu ma dwa zaległe spotkania, oba z dwójką naszych pucharowiczów, z Lechem i z Legią. Z warszawskim zespołem mecz zaplanowany jest na 14 grudnia, z Kolejorzem jeszcze nie wiadomo kiedy. Może być tak, że na koniec roku gliwiczanie wylądują w tabeli wyżej niż walcząca na kilku frontach, a kompletnie rozbita w ostatnim czasie Legia!

Bruk-Bet? Ekipa prowadzona przez Marcina Brosza świetnie rozpoczęła rozgrywki. Po wygranej z Górnikiem w Zabrzu 1:0, w połowie sierpnia była nawet na piątym miejscu z siedmioma punktami. Obecny lider tabeli, czyli Górnicy, byli na miejscu dziewiątym, z sześcioma oczkami. Teraz oba zespoły są w zupełnie innych miejscach. Po raz kolejny okazało się, że start – nawet dobry czy bardzo dobry – nie ma przełożenia na to, co jest potem, w następnych kolejkach. Przypomnijmy casus Wisły Płock z rozgrywek 2022/23, kiedy Nafciarze otwierali ligową tabelę po 7 kolejkach, żeby na koniec z ekstraklasy spaść. A Warta Poznań rok później? Też przez całe rozgrywki była na bezpiecznym miejscu, żeby spaść w ostatniej kolejce, a teraz grać na trzecim poziomie rozgrywkowym.

Co do niecieczan: beniaminkowi z Małopolski na pewno nie pomogło to, że przez długi czas trener Marcin Brosz miał w zespole szpital, wielu kontuzjowanych. Teraz sytuacja się odwróciła, co ma przełożenie na wyniki. Na plus działaczy zaliczyć trzeba to, że wytrzymali ciśnienie i nie porywali się na radykalne zmiany. Zresztą fani Słoni głośno wyrażali poparcie dla doświadczonego szkoleniowca, który przeszedł z drużyną długą drogę, odkąd zaczął pracę w Bruk-Becie ze swoim sztabem w marcu 2024. Prowadził już zespół w 62 grach (średnia punktowa 1,6). Zbliża się powoli do swojego trzeciego wyniku w trenerskiej karierze, czyli do pracy w Podbeskidziu, gdzie na ławce spędził 79 spotkań.

W piłce błyskawicznie wszystko się zmienia i w ciągu kilku tygodni sytuacja diametralnie może się odwrócić. W Gliwicach i w Niecieczy cieszą się z dwóch kolejnych wygranych, ale o jakiejś wielkiej radości nie ma mowy. Wystarczy tylko rzut oka na tabelę i widzimy, jak wiele jeszcze pracy przed oboma klubami. Teraz muszą zapunktować we wszystkich pozostałych grach do końca pierwszej części rozgrywek.

Michał Zichlarz

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się