Zaparcie Warszawy
Stolica wierzga rękami i nogami, byle tylko nie stracić meczów reprezentacji. Sekretarz generalny PZPN-u potwierdził, że nic nie zostało jeszcze ustalone...
– Negocjacje trwają – zdradził Łukasz Wachowski. Fot. Radek Pietruszka / PAP
We wtorek z rana gruchnęła wiadomość, że Stadion Śląski może zostać jednak wykolegowany. Decyzja o rezygnacji z gry reprezentacji na Stadionie Narodowym rozpętała w Warszawie wielką burzę, w którą zaangażować mieli się czołowi polscy politycy – premier Donald Tusk i minister sportu Sławomir Nitras. Wszyscy mieli optować za tym, aby kadra nadal grała w stolicy. Na koniec dnia do dziennikarzy wyszedł sekretarz generalny Polskiego Związku Piłki Nożnej Łukasz Wachowski i stwierdził, że nic nie zostało jeszcze oficjalnie ustalone.
Zawsze na minus
Zanim jednak do tego doszło, głos zabrały władze (Stadionu) PGE Narodowego, wydając oficjalny komunikat. Jako pierwsze poinformowały, że rozmowy nie zostały jeszcze zakończone i wyjaśniły, z czego mają się wziąć wyższe koszty wynajmu warszawskiego obiektu, będące główną kością niezgody z PZPN-em. Odpowiadająca za Narodowy Spółka PL.2012+ sporo bowiem do tego biznesu dokładała. Wymieniając mecze kadry od 2022 roku, zawsze była na minusie: Belgia (-1,8 mln), Niemcy (-1,6 mln), Estonia (-2,3 mln), Ukraina i Turcja (-1,8 mln), Portugalia i Chorwacja (-1,9 mln), Szkocja (-0,8 mln). Spółka po swojej stronie zapewniała koszty murawy, ochronę, zabezpieczenie medyczne, sprzątanie, obsługę informatyczną i techniczną oraz zużycie mediów. „Z tytułu sprzedaży biletów dochód PZPN szacowany jest na kwotę 6-9 mln zł za każdy mecz” – czytamy w komunikacie Spółki PL.2012. Jej nowe władze chciały w końcu wyjść na prostą, więc rozmawiając z PZPN-em w sprawie nowej umowy (obowiązujący aneks wygasł), zaproponowały wyższą cenę czynszu – o 35 procent (1,89 mln w przypadku jednego, a 1,39 mln w przypadku dwóch meczów). Federacji to nie odpowiadało.
Nawet trzy stadiony
– Na dzisiaj negocjacje jeszcze trwają. Ostatnio, co do zasady, reprezentacja grała wszystkie mecze w Warszawie, więc chcieliśmy wyjść do kibiców w Polsce. Mieliśmy sygnały z wielu środowisk, więc podjęliśmy decyzję, że nie ograniczymy się tylko do jednego obiektu – powiedział wczoraj Wachowski. Jak przyznał, mecze reprezentacji Polski w 2025 roku będą gościć na większej liczbie obiektów. Oprócz czterech spotkań eliminacyjnych do mistrzostw świata 2026 kadrę czekają jeszcze dwa mecze towarzyskie. PZPN planuje ruchy z uwzględnieniem tego, że Gdańsk został ogłoszony domem kadry kobiecej, a na arenie we Wrocławiu odbędzie się finał Ligi Konferencji. Jest jeszcze Poznań. – Zakładamy scenariusz, że będzie stadion, który przyjmie większość meczów eliminacyjnych, ale z meczami towarzyskimi pojedziemy na inne areny. Nie będzie dotychczasowego schematu, że wszystko będzie w jednym miejscu. To mogą być nawet trzy stadiony – zdradził sekretarz.
Głównie Chorzów i Warszawa
Kluczowe są jednak eliminacje, co do miejsca rozegrania których decyzja zostanie ogłoszona na początku przyszłego tygodnia. – Mamy dwóch potencjalnych gospodarzy meczów eliminacyjnych, Warszawę i Chorzów. Negocjacje trwają. Rozmawiamy, ale też czekamy na jak najlepszą ofertę z punktu widzenia naszej federacji. Miejsce rozgrywania eliminacji jest kluczowe, biorąc pod uwagę walor i rangę przeciwnika, uwarunkowania kalendarzowe. Nie chodzi o to, aby wywołać niezdrową konkurencję między tymi stadionami, ale pamiętajmy, że to impreza prestiżowa. Chcielibyśmy, aby tak została potraktowana przez naszych kontrahentów. Marcowe mecze są w bliskim odstępie czasu i nie są to przeciwnicy ze światowego topu. Musimy zadbać, by stadion wypełnić w znaczącej części. Wykonaliśmy pogłębioną analizę i teraz rozmawiamy stricte biznesowo – wyjaśnił Wachowski.
Finlandia poza Narodowym
Kwestia miejsca rozegrania spotkań towarzyskich będzie wyjaśniona w późniejszym terminie. Podobnie mają się sprawy z Pucharem Polski, gdzie rozegranie finału także waha się między stolicą a Górnym Śląskiem. Wachowski stwierdził też, że wątpi, iż w sprawę byli zamieszani politycy najwyższego szczebla (co nie musi być prawdą). Podkreślił też, że mimo doniesień o podpisaniu wstępnej umowy ze Stadionem Śląskim, PZPN nic nie podpisał – ale nie powiedział, jak to wygląda ze strony władz „Kotła czarownic”. Na pewno wrześniowy mecz eliminacji MŚ z Finlandią nie odbędzie się na Narodowym, ponieważ w tym czasie organizowana jest tam impreza Drift Masters, więc obiekt będzie zajęty. Choć nie zostało to powiedziane oficjalnie, można wnioskować, że właśnie wtedy kadra wróci na Stadion Śląski. Z jego zarządcami związek spotka się w Chorzowie w czwartek, umówiony jest także z przedstawicielami stołecznej areny. – Ceny wynajmu [Narodowego – przyp. red.] na dwa najbliższe mecze z Litwą i Maltą w marcu wzrosły, a ich potencjał sprzedażowy jest nie tyle ograniczony, co specyficzny. To nie jest tak, że wszystkie mecze są tak dochodowe, że PZPN jest w stanie zapłacić każdą kwotę za wynajem obiektu. Musimy podejść do tej sprawy koncyliacyjnie i liczymy na zrozumienie Stadionu Narodowego. Podwyższanie cen w nieskończoność nie spotka się z naszą aprobatą. Musimy szukać rozwiązań kosztowo dla nas korzystnych, a nie chcemy podwyższać cen biletów, które od kilku lat są stabilne – wyjaśnił Wachowski.
Korzystne warunki
Na oficjalne informacje przyjdzie więc jeszcze poczekać kilka dni. Całe to zamieszanie zdaje się PZPN-owi na rękę, bo zamiast płacić za wynajem więcej, zmusił dwa podmioty do walki o swoje usługi i uwagę. Warszawa chce podnieść cenę, a Chorzów, aprobowany przez wiceprezesa PZPN-u i prezesa Śląskiego ZPN-u Henryka Kulę, proponuje podobno bardzo korzystne warunki...
Piotr Tubacki
Komunikaty PZPN-u
Polski Związek Piłki Nożnej poinformował, że walne zgromadzenie sprawozdawczo-wyborcze delegatów odbędzie się 30 czerwca. W jego trakcie zostanie wybrany nowy prezes PZPN-u. Jednocześnie związek przekazał, że rezygnuje z karania klubów ekstraklasy za niewypełnienie limitu 3000 minut rozegranych przez młodzieżowców od nowego sezonu, co w praktyce należy rozumieć jako rezygnację z przepisu o młodzieżowcu. PZPN i jego prezes Cezary Kulesza zaznaczyli, że „gra ma być nagrodą, a nie nakazem”. Szczegóły zmian oraz związane z tym nagrody finansowe zostaną podane w najbliższych tygodniach (o kwestii gry młodzieżowców piszemy na stronach 4-5).
