ZAKSA w tarapatach
Kędzierzynianie z trzecią kolejną porażką. Play off coraz dalej…
Kamil Rychlicki i jego koledzy mają wielki problem. Fot. PressFocus
ZAKSA w ostatnim czasie spisywała się fatalnie. O ile porażkę z PGE Projektem Warszawa przyjęto spokojnie, tak wpadka ze Steam Hemarpolem Politechniką Częstochowa mocno zaniepokoiła fanów. Dla częstochowian była to dopiero druga wygrana w sezonie! Kędzierzynianie szybko mogli się zrehabilitować, bo w następnej kolejce podejmowali InPost ChKS Chełm. Beniaminek PlusLigi przegrał pięć kolejnych meczów, a w trzech ostatnich nie zdobył nawet seta. Wydawało się, że lepszej okazji na przełamanie gracze z Opolskiego mieć nie będą.
Skończyło się katastrofą. ZAKSA zaprezentowała się koszmarnie, przegrywając z kretesem. - Chełm zagrał dziś lepiej od nas. Nie daliśmy rady rozwinąć skrzydeł. Co prawda pierwszy set wygraliśmy na przewagi, ale potem ta maszyna nie ruszyła do przodu. Rywal to wykorzystał. Zabrakło stabilnej gry po naszej stronie – podsumował spotkanie Kamil Rychlicki, atakujący ZAKSY.
Mistrz świata meczu też nie zaliczy do udanych. Zaczął nawet nieźle, ale gasł z każdą kolejną minutą. W meczu na 32 ataki skończył jedynie 12 i miał jeden skuteczny blok. Po spotkaniu przyznał, że drużyna potrzebuje odpoczynku i kilak dni wolnego na święta bardzo się przyda. - Potrzebujemy tego momentu na ochłonięcie, przemyślenie, co nie działa. Nikt nam nie pomoże, jak sami tego nie zrobimy – ocenił.
Gospodarze w mecz weszli dobrze. Skuteczni byli Rafał Szymura i Szymon Jakubiszak. Przy ich ogromnym udziale ZAKSA wygrywała 8:4. Przyjezdni szybko jednak odpowiedzieli. Kapitalną serię w polu serwisowym zaliczył Paweł Rusin i to InPost ChKS był na prowadzeniu (10:9). Od tego momentu zaczęła się gra punkt za punkt. Poziom za wysoki nie był, ale emocji nie brakowało. Ekipa z Chełma wygrywała już 24:21, lecz nie wykorzystała szansy. W grze na przewagi obie drużyny miały piłki setowe, lecz w końcu szczęście uśmiechnęło się do miejscowych. Najpierw przełamali rywali w długiej wymianie, a następnie w ataku przestrzelił Remigiusz Kapica.
Goście nie zrazili się i od drugiego seta przejęli inicjatywę. Odpalili Kapica i Amir Esfandiar. Za to kędzierzynianie strasznie się męczyli. Popełniali proste błędy, byli niedokładni i ociężali. Udawały im się jedynie pojedyncze akcje. A nawet gdy potrafili zdobyć kilka kolejnych punktów i dogonić rywali, ci od razy znów „odskakiwali”. Grali konsekwentnie, starali się nie popełniać błędów i to wystarczyło do nieoczekiwanego triumfu. Było to ich dopiero trzecie zwycięstwo w sezonie, poprzednio z parkietu zeszli jako wygrani 18 listopada.
- Bardzo się cieszymy z tego zwycięstwa, bo punkty są nam potrzebne jak tlen. Wiemy, w jakim miejscu w tabeli jesteśmy. Inne drużyny z dolnej jej części także zdobywają punkty. Siłą rzeczy musimy wygrywać, aby myśleć o utrzymaniu się w PlusLidze – powiedział przyjmujący InPostu ChKS, Paweł Rusin. - Pokazaliśmy, że możemy walczyć z każdym. Porażka w pierwszym secie było nieco deprymująca, ale w kolejnych setach powtarzaliśmy sobie, że możemy wygrać w Kędzierzynie i to zrobiliśmy – dodał.
◼ ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – InPost ChKS Chełm 1:3 (34:32, 23:25, 21:25, 20:25)
KĘDZIERZYN-KOŹLE: Isaacson (4), Grobelny (14), Stajer (4), Rychlicki (13), Szymura (8), Jakubiszak (13), Fijałek (libero) oraz Krawiecki, Szymański (6), Kraj, Rećko (3). Trener Andrea GIANI.
CHEŁM: Blankenau (2), Rusin (13), Marcyniak (4), Kapica (22), Esfandiar (22), Turski (9), Sonae (libero) oraz Goss, Piotrowski. Trener Krzysztof ANDRZEJEWSKI.
Sędziowali: Szymon Pindral (Kielce) i Maciej Twardowski (Radom). Widzów 1200.
Przebieg meczu
I: 9:10, 14:15, 18:20, 24;25, 30:29, 34:32.
II: 7:10, 13:15, 18:20, 23:25.
III: 6:10, 11;15, 16:20, 21:25.
IV: 8:10, 11:15, 12:20, 20:25.
Bohater – Amir ESFANDIAR.
