Zaklinanie rzeczywistości

Mogę powiedzieć jedno: baliśmy się przegrać z Litwą i to nas zgubiło... – stwierdził najlepszy bramkarz mistrzostw, Tomaš Fučik.

Tomaš Fučik w pełni zasłużenie otrzymał miano najlepszego bramkarza turnieju w Sosnowcu. Fot. PAP/Art-Service

MISTRZOSTWA ŚWIATA

Gra o awans do elity to nic innego jak zaklinanie naszej hokejowej rzeczywistości – to słowa Henryka Grutha, pełniącego rolę komentatora Polsatu Sport podczas MŚ Dywizji1A w Sosnowcu. I po krótkim zastanowieniu trudno z tym się nie zgodzić, bo przecież trudno nam się porównywać z potencjałem tej dyscypliny w Kazachstanie czy we Francji. Ukraina, która właśnie awansowała, to osobny rozdział. Biało-czerwoni mieli awans na wyciągnięcie ręki i w decydującym meczu przegrali z Litwą 1:2 po dogrywce. Zamiast promocji wylądowaliśmy na czwartym miejscu. Oczywiście, wszystkim towarzyszyło rozczarowanie, ale gdy przeanalizujemy stan naszej dyscypliny, nijak nie pasujemy do elitarnego towarzystwa. Miejsce reprezentacji Polski jest w gronie średniaków i z tym trzeba się pogodzić – taka jest brutalna prawda.

Przepraszamy kibiców

Nasi hokeiści, którzy przybyli do strefy mieszanej po meczu z Litwą, mocno przeżywali to co wydarzyło się na tafli.

- Mogę w imieniu swoim i kolegów tylko przeprosić kibiców za to, co się stało – mówił smutnym głosem mocno poirytowany napastnik, Aron Chmielewski. - A kibice stanęli na wysokości zadania, bo mimo porażki żegnali nas brawami i należy im się szacunek. Mieliśmy wszystko w swoich rękach, a jednak nie potrafiliśmy się uporać z teoretycznie najsłabszym zespołem. Na początku przygotowań do turnieju mieliśmy okazję wygrać na wyjeździe z Litwą (3:0 i 3:1 – przyp. red.). Przysięgam sobie, że nie będę tego meczu oglądał i analizował. Nie byliśmy zespołem i to chyba nasza największa bolączka w tym spotkaniu. W szatni w czasie przerw reprezentacyjna starszyzna powiedziała parę mocnych słów i mocno mobilizowała kolegów. Z kolei w boksie też dało się słyszeć okrzyki: grajmy swoje!, a na lodzie wielu z nas robiło zupełnie coś innego niż powinno. Zrobiliśmy z bramkarza Litwy bohatera. To dla mnie nie pomyślenia, że nie wykorzystaliśmy takiej szansy. Oczywiście, że ambicji w tym spotkaniu, jak i w poprzednich nam nie zabrakło, jednak okazuje się, że to za mało, by wygrywać w tak trudnym turnieju. Wiele się w nim działo i wszystko dla nas doskonale się ułożyło, a jednak nie potrafiliśmy skorzystać z daru losu. To strasznie boli. Muszę zastanowić się nad swoją przyszłością. Nigdy się nie obrażałem na reprezentację, ale to chyba ona obrażała się na mnie i nie miałem okazji grać dwa lata temu w mistrzostwach elity w Czechach. Gdy ochłonę i przemyślę za i przeciw, wówczas podejmę stosowną decyzję. Na razie targają mną niesłychane emocje.

Głowa nie wytrzymała

Nawet w najczarniejszych snach nie przypuszczaliśmy, że w meczu z Litwą będą takie męczarnie i porażka.

- Mówisz, że nieprawdopodobne co się wydarzyło, a ja tobie odpowiem tak: to jest tylko sport i aż sport i nie możesz niczego przewidzieć – stwierdził najlepszy bramkarz turnieju, Tomaš Fučik. - Przed mistrzostwami wygraliśmy dwa razy z Litwą, ale oba mecze były wyrównane i mogliśmy przypuszczać, że spotkanie o punkty będzie podobne. Z racji swojej pozycji mam okazję obserwować kolegów i mogę stwierdzić jedno: baliśmy się przegrać i to nas zgubiło. Przegraliśmy mentalnie, nasze głowy nie wytrzymały tej presji i napięcia jakie nam towarzyszyło. Na nic nie mogliśmy narzekać w tym turnieju, bo od strony organizacyjnej wszystko było na najwyższym poziomie. Sportowo zawiedliśmy i należy nam się bura. A przecież w drużynie mamy wielu doświadczonych zawodników, którzy nieraz grali w ekstremalnych warunkach i radzili sobie, jednak okazuje się po raz wtóry, że nie potrafimy kreować gry, gdy dochodzi do takich meczów jak z Litwą. Z Kazachstanem czy Ukrainą obowiązywała inna taktyka. Z Litwinami doprowadziliśmy do remisu i było wystarczająco dużo czasu, by strzelić gola, sytuacji mieliśmy bez liku, a nie potrafiliśmy wepchnąć tego krążka. W przeciwieństwie do rywali.

Podczas kongresu w Szwajcarii dowiemy gdzie Biało-czerwonym przyjdzie grać w przyszłym roku, zaś po mistrzostwach elity dowiemy się z kim. Na razie wiemy, że spotkamy się z Francją, Litwą i Estonią.

Włodzimierz Sowiński

Najlepsi na pozycjach

(wedle dyrektoriatu turnieju)

◼ Bramkarz - Toma š Fučik
Obrońca - Ihor Mereżko (Ukraina)
Napastnik - Danił Tracht (Ukraina)


143 STRZAŁY obronił Fučik, przepuszczając 10 goli, zaliczając 93,46 % skuteczności oraz 304:27 minut na lodzie.

112:29 MINUT grał w tym turnieju Bartłomiej Pociecha, najwięcej z naszej reprezentacji.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się