Zagrali na sianie

Czy wymiana murawy przy Łazienkowskiej miała sens?

Tzw. dywan. Tu jeszcze wygląda nie najgorzej. Fot. Leszek Szymański/PAP

KONTROWERSJA KOLEJKI

Tak niskich temperatur na meczach ekstraklasy nie było już od ładnych paru lat. Dyskutowało się o komforcie kibiców czy piłkarzy rezerwowych, o ryzyku przekładania spotkań, o kontuzjach... a w Warszawie stwierdzono, że na kilka dni przed meczem wymienią sobie murawę. Efekty? Widzieliśmy w trakcie spotkania z Koroną.

– Byłem w lekkim szoku – powiedział bramkarz Kielczan Xavier Dziekoński. – Wydawało mi się, że na zdjęciach wygląda o wiele lepiej, a zastaliśmy siano. Nie mieliśmy na to wpływu, to Legia przygotowała murawę, ale... może to było dla nas lepsze, bo zdołaliśmy ją pokonać – przyznał golkiper. Dział medialny Wojskowych wykonał przed meczem kilka fotek pod odpowiednim kątem, informując, że boisko jest gotowe do gry. Realia jednak okazały się brutalne. Murawa była fatalna i choć z racji pogody na większości stadionów piłka hopsała jak na pastwisku, to w stolicy efekt był jeszcze gorszy. – Niestety murawa nie pomagała. Nie była zbyt dobrze przygotowana – narzekał bohater Korony Mariusz Stępiński, choć by być uczciwym, trzeba jeszcze zacytować trenera gości Jacka Zielińskiego: – Boisko było dobre, mimo że kładzione na ostatnią chwilę. Ale trawa okazała się specyficzna.

Legia rzecz jasna tłumaczyła się, jak tylko umiała, że wszystko było jak należy – choć argument, że temperatura była „minimalnie na plusie i pozwalała na przeprowadzenie wymiany” nie prezentuje się najlepiej. W końcu spotkanie odbywało się na grubym minusie. Warszawiacy w social mediach tłumaczyli, że choć „w obecnych warunkach atmosferycznych jest to skomplikowane przedsięwzięcie”, to nie ma ryzyka, aby trawa się nie przyjęła. „Na pierwszy mecz trawa będzie miała nieco bladszy odcień, ale po kilku tygodniach zyska pełny, zielony kolor” – czytamy.

Wszystkie te argumenty są jednak jak pudrowanie trupa. Jest natomiast jedno podstawowe pytanie: po co? Legioniści zasłaniali się obawami o kontuzje, ale... czy boisko było lepsze niż w Poznaniu czy Lublinie? Niekoniecznie. Być może lepszym terminem byłaby przerwa reprezentacyjna pod koniec marca? Do tego czasu Wojskowi zagrają u siebie jeszcze 3 mecze (z Koroną już zagrali). Raków podejmą 21 marca, a potem dopiero Górnika 11 kwietnia. Temperatury raczej na pewno  będą wtedy wyższe.

Piotr Tubacki

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się