Zagadka z przodu
Skład Górników na mecz z mistrzem Polski jest już wybrany. Zastanawiać się można jedynie nad zestawieniem ataku.
Sondre Liseth (z prawej) o miejsce w ataku Górnika walczy z Borisławem Rupanowem. Fot. Łukasz Sobala/Pressfocus.pl
GÓRNIK ZABRZE
Najskuteczniejszym piłkarzem zespołu z Zabrza po pierwszej części rozgrywek był Ousmane Sow – 9 bramek oraz 3 asysty w ligowych i pucharowych grach. Senegalczyka, pukającego do reprezentacji mistrza Afryki, nie ma niestety już w Górniku, bo - jak wiemy -zdecydował się na przejście do duńskiego Broendby. Klub na tej transakcji zarobił 3 mln euro.
Ciężar zdobywania goli spoczywać ma wiosną na norweskim napastniku - Sondre Liseth jesienią do bramki rywali trafiał sześciokrotnie. Początkowo nie grał, w napadzie bez powodzenia występowali wypożyczony teraz do pierwszoligowej Polonii Bytom Grek Thodoris Tsirigotis, a nawet Roberto Massimo. Potem z konieczności, od piątej kolejki, trener Michal Gasparik postawił na Norwega, o którym wszyscy myśleli że jest pomocnikiem i… zatrybiło. Zaczął trafiać regularnie i w systemie preferowanym przez słowackiego szkoleniowca 4-5-1 pełnił ważną rolę. Ostatecznie w ekstraklasie ma pół tuzina goli. Trafiał przede wszystkim w sierpniu i wrześniu (cztery z 6 trafień).
Miał też się pokazać z Piastem, ale rozchorował się na godziny przed derbami i jego miejsce w ataku zajął 21-letni Borisław Rupanow. Z początku niewiele dawał, ale z minuty na minutę było lepiej. Ostatecznie szkoleniowiec Górnika jego debiut w wygranym 2:1 starciu ocenił na plus. Kibicom podobała się przede wszystkim powietrzna walka wysokiego napastnika z Bałkanów (prawie 190 cm wzrostu) z kapitanem Piasta Jakubem Czerwińskim. Prowadzący mecz Piotr Lasyk często kończył ją odgwizdaniem faulu „Czerwo” na zawodniku Górnika.
Kto wybiegnie na boisko w rywalizacji z Lechem w sobotę? Nam wydaje się, że będzie to Liseth. Pytany o to przez nas trener Michal Gasparik uśmiecha się tylko i mówi, że nie była to łatwa decyzja. – To było dla mnie 50 na 50 – tłumaczy krótko i jak dodaje, zespół już wie jakim składem wyjdzie na boisko w konfrontacji z Kolejorzem. Wiadomo więc też, kto zagra z przodu. Dodajmy jeszcze, że latem, w sierpniowym meczu 3 kolejki przy Bułgarskiej, w pechowo przegranym przez Górniku 1:2 spotkaniu (fatalny błąd Marcela Łubika), był to z konieczności Roberto Massimo, który teraz po kontuzji wraca do treningów. Wkrótce też powinniśmy go zobaczyć na ligowych boiskach.
(zich)
