Zaczynamy nierówną walkę z życiem...
Rozmowa z Michałem Kubisztalem, trenerem Sośnicy Gliwice
Przed miesiącem prawdy w Gliwicach obowiązuje maksymalna mobilizacja. Fot. Paweł Andrachiewicz/PressFocus
Co słychać z nowym rokiem w Gliwicach?
- Wiadomości o naszej śmierci są przedwczesne. Zaczynamy nierówną walkę z życiem. Przed nami miesiąc prawdy.
Teraz naprawdę nie ma już żartów?
- Naprawdę. Zdajemy sobie sprawę, że każdy mecz jest mega ważny. Czekają nas kolejno: Elbląg, Kalisz, Koszalin i Galiczanka. To zespoły z naszego najbliższego otoczenia w tabeli, gdzie na wyjazdach ocieraliśmy się o remis lub o ten punkt walczyliśmy. Jeśli z tych czterech meczów uda nam się wygrać dwa, a najlepiej trzy, to będziemy żyć.
Przeciwnik z Elbląga jest na pewno w waszym zasięgu, tym bardziej że go podejmujecie w sobotę o 16.00...
- Start gra słabo, ale naszym problemem też jest nierówna forma. To raz. A dwa, to kłopoty organizacyjne, które bardzo się na drużynie odbiły. Liczymy jednak, że i dla nas wreszcie zaświeci słońce.
- W tym najważniejszym momencie sezonu całe „wojsko” jest pod bronią?
- Niestety nie. Kontuzje nas trochę przetrzebiły. Delikatnie dały po garach, no... ale kurcze - kto ich nie ma? Nie będziemy się tak tłumaczyć. Pracujemy, trenujemy, wychodzimy na boisko i zasuwamy. A personalnie, to Silvie Polaskova na pewno nie zagra. Z kolei Gabija Pilikauskaite powoli wraca do treningów, ale nie wiem, czy zaryzykujemy już z Elblągiem. Zastanawiamy się, czy jest sens postawić na nią już teraz, czy pozwolić jej dojść do siebie, by w następnych meczach zagrała już na 100 procent. Na razie trwają dyskusje.
Jaka jest w tej materii opinia trenera Kubisztala?
- Jestem zdania, by mimo wszystko odpuścić Gabi. Lepiej zagrać z Elblągiem w mniejszym składzie, by potem mieć ją w pełnej dyspozycji na Kalisz, Koszalin i Galiczankę.
Przy tym wszystkim, co dzieje się wewnątrz klubu i wokół niego, to jesteście obecnie na takim etapie, że nie tylko sami musicie wreszcie zacząć zbierać punkty, ale i w bezpośrednich starciach pozbawiać „oczek” przeciwników w walce o utrzymanie w Orlen Superlidze.
- Oczywiście. Na razie Kalisz, mimo wzmocnień, gra wciąż „dla nas” (kaliska „czerwona latarnia” pozostaje bez punktów - przyp. red.). Oglądałem jego ostatnie dwa spotkania i słabo wyglądał. Na szczęście.
W środę w Tczewie Kaliszanki wygrały pierwszy mecz w sezonie, awansując do 1/4 finału Pucharu Polski...
- Ja też w międzyczasie wygrałem z Żorami w Pucharze Polski. To są mecze z Ligą Centralną, czyli takie, które miały się odbyć i się odbyły. Tak je traktuję, bowiem zespoły z niższych lig podchodzą do nich z nastawieniem - „fajnie jest się pokazać na tle silniejszych”. Ale bądźmy uczciwi - jak Superliga 10 minut przyciśnie, to odjeżdża.
OK, pozostaje zatem zaprosić waszych kibiców na mecze „o życie”...
- I zapraszamy! Spotkanie ze Startem będzie mocnym przetarciem i okazją do pokazanie, że wracamy do życia, bo za tydzień w Kaliszu gramy va banque, o być albo nie być!
Rozmawiał Zbigniew Cieńciała
CZY WIESZ, ŻE...
Dariusz Czernik został dyrektorem sportowym Sośnicy. 2 stycznia były wieloletni dziennikarz „Sportu”, prezes piłkarskiego, a następnie handballowego Górnika Zabrze, rozpoczął pracę w Gliwicach. Prezes Adam Mrowiec, który nadal jest szefem klubu, był dotychczas jednoosobowym zarządem, sekretarką, kierownikiem, dyrektorem, czyli wszystkim, więc nic dziwnego, że z natłokiem funkcji i obowiązków sobie nie radził. Potrzebował natychmiastowego wsparcia, dlatego z ludzi dostępnych „od ręki” dokooptowano 58-letniego Zabrzanina. Na razie strony związały się do końca sezonu, z opcją przedłużenia umowy w zależności od tego, jak będzie wyglądała sytuacja drużyny na koniec rozgrywek Orlen Superligi.
(ZC)
