Zaciętość docenią najbardziej
Paragwaj jest dumny ze swego futbolowego dziedzictwa.
Dziecko przebrane w reprezentacyjny strój Paragwaju na muralu w Asuncion. Fot. Paweł Czado
Byłem w tym roku w Paragwaju. Nie jest dla mnie zaskoczeniem, że futbol jest tam popularny, jak wszędzie w Ameryce Południowej, choć traktowany akurat nieco inaczej. Tutaj jest przepustką do lepszego świata, gra się więc z ogromną zaciętością. Po to, żeby zauważyli cię wysłannicy przynajmniej z Urugwaju, Brazylii lub Argentyny, nie mówiąc o Europie... Widziałem, jak dzieci kopią piłkę w malutkim klubiku San Geronimo w Asuncion. Uwielbiają ją, jest tu jednak taka charakterystyczna upartość, zapał i zaangażowaniezaciętość. Myślę, że w niektórych miejscach piłka to ciągle jedyny sposób, żeby się wybić. Guarani kochają ją więc w taki twardy sposób, nie trzeba wcale wiele o niej mówić...
Życie w Paragwaju nie jest łatwe, czasem może przerażać. Mnie autentycznie przeraziło choćby miasto Ciudad del Este na granicy Paragwaju, Argentyny i Brazylii. Taksówkarz wspominał, żeby nie ufać tam nikomu… Ponoć ulubioną rozrywką miejscowych są napady z bronią w ręku. A to przecież drugie co do wielkości miasto w kraju! Znajduje się kilka kilometrów na południe od zapory Itaipu i jest jedną z największych stref wolnego handlu na świecie. Przemyt jest dominującym źródłem dochodu jego mieszkańców, a jego symbolem jest otwarty w latach 60. most Przyjaźni, łączący miasto z brazylijskim miastem Foz do Iguacu po drugiej stronie rzeki Parana. Przeszliśmy ten most na piechotę. Z ulgą – w tym miejscu czułem na sobie wiele złych spojrzeń...
Wróćmy jednak do piłki. Paragwaj ma dużo boisk, kochają tu futbol. Ten sprawia, że ludzie stają się wylewni. – Jose Luis Chilavert to mój przyjaciel – ożywił się taksówkarz, który wiózł nas z lotniska. A gdy wspomniałem o Julio Cesarze Romero – fenomenalnym piłkarzu, którego zapamiętałem jeszcze z 1986 roku – chciał mnie wyściskać!
Kiedy Paragwaj wywalczył awans na mistrzostwa świata – po szesnastoletniej przerwie – prezydent kraju Santiago Pena, uznając tę chwilę za spełnienie marzeń i snów paragwajskiego narodu, nazajutrz ogłosił dzień wolny od pracy. Paragwajczycy zapewnili sobie go, remisując bezbramkowo z Ekwadorem. Tysiące fanów wyszło wtedy na ulice Asuncion, fetując sukces drużyny.
Teraz, pod wodzą trenera Gustavo Alfaro, Paragwaj przeszedł zadziwiającą metamorfozę. Zaledwie rok wcześniej drużyna była całkiem blisko czwartej z rzędu absencji na mundialu. Aflaro przejął zespół po Danielu Garnero i zdołał odwrócić bieg zdarzeń. Drużyna pod jego okiem pięć razy wygrała i pięć razy zremisowała. Argentyński selekcjoner ma ambicje. – Nie chcę jechać na mistrzostwa świata jedynie po to, żeby w nich uczestniczyć. Chcę rywalizować na najwyższym poziomie – zaznacza.
Paweł Czado
