Zabrakło tak niewiele...
Maciej Janowski wygrał ostatnią rundę SEC w Pardubicach, ale w klasyfikacji końcowej o punkt lepszy okazał się Leon Madsen. Brązowy medal zdobył Kacper Woryna.
Podium SEC 2026, od lewej: Maciej Janowski, Leon Madsen, Kacper Woryna. Fot. Marcin Karczewski/PressFocus
Przed decydującym starciem sytuacja w klasyfikacji była arcyciekawa, bo prowadzących Madsena oraz Woryny od będących tuż za nimi Michaela Jepsena Jensena oraz Janowskiego dzielił zaledwie punkt. Już na początku czeskiej rozgrywki konkurencji odskoczyli Madsen z Janowskim i stawało się jasne, że złoto powinno być ich wewnętrzną rozgrywką. Do pierwszego biegu „Magic” musiał pod taśmą startową stawać trzy aż razy - za pierwszym razem ruszył się Kim Nilsson, w kolejnej próbie nie zapaliło się zielone światło, przez co zawodnicy z pól zewnętrznych nie ruszyli spod taśmy. Zgodnie z przysłowiem – do trzech razy sztuka – w końcu sięgnął po trzy punkty.
W drugiej serii główni bohaterowie solidarnie przyjechali na drugiej pozycji. Dziesiąty bieg okazał się decydujący dla losów tytułu. Janowski jechał na prowadzeniu, ale potem wyprzedzili go zarówno Jepsen Jensen (pogrzebał nadzieje na tytuł dwoma zerami na początku) oraz Madsen. Po trzech seriach przewaga Duńczyka nad Polakiem urosła do dwóch punktów, a gdy na koniec części zasadniczej jeszcze się zwiększyła do trzech, losy tytułu wydawały się przesądzone. Obok Madsena bezpośrednio do finału awansował jego rodak Mikkel Michelsen.
O punkt...
W pewnym momencie wydawało się, że w finale w ogóle zabraknie Polaka, bo w biegu ostatniej szansy Janowski i Przemysław Pawlicki wyraźnie jechali za Andrzejem Lebiediewem i Janem Kvechem, lecz upadek starszego z Pawlickich dał drugą szansę zawodnikowi Sparty w powtórce, której nie zmarnował. Aby mieć szanse na złoto, musiał wygrać finał i liczyć na ostatnie miejsce Madsena, a to i tak skutkowałoby dopiero biegiem dodatkowym. Janowski wygrał, ale Madsen przyjechał na trzecim miejscu i „Magic” w mistrzostwach Europy musiał zadowolić się srebrnym medalem, podobnie jak Bartosz Zmarzlik w mistrzostwach świata. W obu przypadkach zabrakło jednak bardzo niewiele – sześciokrotnemu mistrzowi świata dwóch punktów do Brady’ego Kurtza, Janowskiemu punktu do Madsena.
Woryna lubi brąz
Brązowy medal już po części zasadniczej zapewnił sobie Kacper Woryna. - Pojechałoby się jeszcze jedną rundę… Ciężkie zawody, ale walczyliśmy do końca. Po drodze - niestety - wydarzyła się usterka, była zmiana motocykla i później o dobry wynik było już ciężko. Patrząc kompleksowo, ten cykl możemy jednak zaliczyć do udanych. Medal zawsze jest sukcesem. Jeżeli w Lublinie w sobotę wszystko pójdzie zgodnie z planem, to sezon skończę z czterema brązowymi medalami. Czegoś takiego jeszcze w mojej karierze nie było i mogę się tylko cieszyć. Środek stawki w cyklu Grand Prix to coś, co przed sezonem na pewno brałbym w ciemno. To uczucie z pierwszej wygranej rundy w Landshut było dla mnie niesamowite i będę chciał je gonić w przyszłym roku – powiedział nam tuż po zejściu z podium wychowanek Rybek Rybnik, reprezentujący Orlen Oil Motor Lublin.
W biegu dodatkowym o ostatnie miejsce w przyszłorocznej stawce SEC Patryk Dudek pokonał Jana Kvecha, ale turnieju jak i całego cyklu mistrz z poprzedniego sezonu raczej nie może zaliczyć od udanych.
Maraton trwa
W Pardubicach tradycyjnie najważniejsza była dobra zabawa i unikatowa, niespotykana nigdzie indziej atmosfera, ale trzeba docenić, że w zawodach nie brakowało emocjonujących wyścigów oraz mijanek, szczególnie w drugiej części turnieju. A na Svitkovie nie zawsze jest to regułą. - Ten obiekt jest potężny, ale nie daje się go wykorzystywać po całej szerokości, chociaż w sumie niektórzy próbowali zapierać się o płot – ocenił pardubicki owal Woryna. Finał mistrzostw Europy to dopiero początek żużlowego weekendu w Czechach. W sobotę rozegrana zostanie 52. Zlata Stuha, w niedzielę 78. edycja Zlatej Prilby. Żużlowi ortodoksi w poniedziałek w Pradze będą mogli jeszcze emocjonować się memoriałem Lubosa Tomicka.
Mariusz Rajek, korespondencja z Pardubic
Wyniki 4. finału SEC:
1. Maciej Janowski 13+3 (3,2,1,2,2,3) - 1. miejsce w finale2. Mikkel Michelsen (Dania) 12 (2,0,2,3,3,2) 2. miejsce w finale
3. Leon Madsen (Dania) 13 (3,2,2,2,3,1) 3. miejsce w finale
4. Jan Kvech (Czechy) 9+2 (2,2,2,3,0,0) 4. miejsce w finale
5. Andrzej Lebiediew (Łotwa) 10+1(1,3,3,1,2)
6. Przemysław Pawlicki 9+w (2,3,3,w,1)
7. Patryk Dudek 8 (0,3,2,0,3)
8. Michael Jepsen Jensen (Dania) 8 (0,0,3,2,3)
9. Kai Huckenbeck (Niemcy) 8 (d,1,3,3,1)
10. Kacper Woryna 8 (1,3,1,1,2)
11. Mathias Pollestad (Norwegia) 6 (1,1,0,3,1)
12. Vaclav Milik (Czechy) 5 (3,1,0,1,0)
13. Piotr Pawlicki 5 (3,0,1,0,1)
14. Nazar Parnicki (Ukraina) 4 (0,2,0,2,0)
15. Adam Ellis (Wielka Brytania) 4 (2,0,0,u,2)
16. Kim Nilsson (Szwecja) 4 (1,1,1,1,0)
Klasyfikacja końcowa: 1. Madsen 47, 2. Janowski 46, 3. Woryna 42, 4. Jepsen Jensen 41, 5. Michelsen 40, 6. Dudek 38+3, 7. Kvech 38+2, 8. Huckenbeck 34, 9. Przemysław Pawlicki 33.
Jan Kvech, zawodnik z Rybnika, mógł liczyć na wsparcie wiernych fanek. Fot. Mariusz Rajek
Zawody w Pardubicach zgromadziły tłumy kibiców. Fot. Mariusz Rajek
Strefa gastronomiczna jak zawsze była solidnie oblegana... Fot. Mariusz Rajek
Uczestnicy zawodów mogli liczyć na gorący doping. Fot. Mariusz Rajek
