Zabrakło... szczęścia
Brazylia po raz drugi w ciągu roku straciła punkty z reprezentacją Wenezueli.
Vinicius Junior zawiódł brazylijskich kibiców, pudłując z rzutu karnego. Fot. PAP/EPA
Nie trafił z karnego
Co z tego, że w pierwszej połowie (po długotrwałym naporze na bramkę) w końcu do siatki trafił Raphinha, ładnie uderzając z rzutu wolnego. W końcu gospodarze z północy kontynentu byli w stanie odpowiedzieć na otrzymany cios. Od razu po rozpoczęciu drugiej połowy ruszyli do ataku, dzięki czemu w 46 minucie doprowadzili do wyrównania. W teorii Brazylia powinna była odpowiedzieć. W praktyce była szalenie nieskuteczna, co też objawiło się w postawie największej gwiazdy kadry narodowej, Viniciusa Juniora. Piłkarz Realu miał okazję do wyprowadzenia swojej reprezentacji na prowadzenie. Uderzał z rzutu karnego, ale jego intencje wyczuł golkiper. Obronił strzał, ale wybił piłkę z powrotem pod nogi Viniciusa. Mimo tego 24-latek nie był w stanie skorzystać z prezentu od losu.
Piękny mecz…
- Brakowało nam wykończenia – powiedział po spotkaniu Dorival Junior, choć tym stwierdzeniem nie odkrył przecież niczego nowego. Jego podopieczni w Maturin po prostu nie byli w stanie trafić między słupki. – Respektując wszystkie komentarze na temat naszej gry, wszystko to, co zostało zrobione w tym meczu przez naszą reprezentację, sprawia, że zasługujemy na odrobinę szczęścia. To był piękny mecz do oglądania – stwierdził brazylijski trener, czym zdecydowanie... nie uspokoił kibiców, którzy chcą, żeby drużyna nie tylko grała ładnie, ale żeby przede wszystkim wygrywała.
Poza tym, nie tylko skuteczność szwankowała, ale także koncentracja. Stracona bramka od razu na starcie drugiej połowy zdecydowanie nie poprawia nastrojów zespołu, który przez 45 minut bił głową w mur (poza jednym golem Raphinhii). Dorival Junior dołożył jeszcze cierpienia fanom z Brazylii przez kolejne wypowiedziane zdanie. – Byłem zadowolony z tego, co pokazaliśmy. Graliśmy otwartą piłkę przez cały mecz. Szukaliśmy gola, i graliśmy w zgodzie z charakterystycznymi cechami brazylijskiego futbolu – powiedział. Umówmy się – gdy jest się szkoleniowcem tak dobrej drużyny, z tak ogromnym potencjałem ludzkim, nie przystoi po przegranym (w tym przypadku remis traktowany jest na równi z porażką) meczu mówienie o tym, że jest się zadowolonym z postawy zespołu. Tym bardziej jeśli gra się z jedną z najsłabszych reprezentacji w Ameryce Łacińskiej, z kraju, który pogrążony jest w ogromnym kryzysie.
Zaatakowani przez zraszacze
Spotkanie w Wenezueli zakończyło się w dość osobliwy sposób. Podczas doliczonego czasu na stadionie w Maturin włączyły się automatyczne zraszacze. Biorąc pod uwagę okoliczności (wynik 1:1 i ciągły napór przyjezdnych z Brazylii) trudno nie podejrzewać, że była to zagrywka miejscowych techników, którzy chcieli w ten sposób ukraść czas gościom na wyjście na prowadzenie. Brazylijczycy byli zbulwersowani, ale „przypadkowy” incydent delikatnie pomógł Wenezuelczykom w utrzymaniu ważnego remisu.
Liderzy z porażką
Co ciekawe, punkty straciła nie tylko Brazylia. Szokującą porażkę poniosła Argentyna! Zespół zwycięzców ostatniego Copa America niespodziewanie stracił punkty z Paragwajem, który do tej pory nie radził sobie przecieżnajlepiej. „Albicelestes”, liderzy tabeli eliminacyjnej, pojawili się na stadionie w Asuncion w najmocniejszym możliwym ustawieniu personalnym, a mimo tego zostali pokonani przez podopiecznych Gustavo Alfaro. Lautaro Martinez wyprowadził co prawda Argentyńczyków na prowadzenie w 11 minucie, ale później do głosu doszli gospodarze, którzy dwukrotnie zmusili Emiliano Martineza do wyciągnięcia piłki z siatki. Mimo porażki Argentyńczycy nadal znajdują się w czubie tabeli i mogą być prawie pewni awansu na mundial.
Kacper Janoszka
Eliminacje mistrzostw świata - Ameryka Południowa
11. kolejka
◾ Ekwador – Boliwia 4:0 (2:0)1:0 – E. Valencia (26), 2:0 – Plata (28), 3:0 – Plata (49), 4:0 – Minda (61)
◾ Paragwaj – Argentyna 2:1 (1:1)0:1 – L. Martinez (11), 1:1 – Sanabria (19), 2:1 – Aldarete (47)
◾ Wenezuela – Brazylia 1:1 (0:1)0:1 – Raphinha (43), 1:1 – Segovia (46)
