Zabrakło stabilności
Jastrzębianie po raz drugi z rzędu nie obronili własnej hali. – Zdominowali nas – podsumował mecz z Jurajskimi Rycerzami Benjamin Toniutti.
Jastrzębianie chwile słabości przypłacili porażką. Fot. Marcin Bulanda/PressFocus
JSW JASTRZĘBSKI WĘGIEL
Zespół z Jastrzębia-Zdroju walczy o awans do play offu. Obecnie jest na 7. miejscu. Zgromadził 28 punktów, ale w tabeli panuje spory ścisk. Przed nim jest Energa Trefl Gdańsk (29 pkt), a za nim PGE GiEK Skra Bełchatów (27 pkt) i ZAKSA Kędzierzyn-Koźle (26 pkt). Między nimi powinna rozegrać się walka o trzy wolne miejsca w play offie.
W ostatniej kolejce Jastrzębianie mogli poprawić swoją sytuację, bo najgroźniejsi rywale pogubili punkty. Ekipy z Bełchatowa i Kędzierzyna-Koźla nieoczekiwanie przegrały z niżej notowanymi zespołami, odpowiednio z InPost ChKS Chełm oraz Barkomem Każany Lwów. Podopiecznych trenera Andrzej Kowala czekała jednak trudna przeprawa. Podejmowali Aluron CMC Wartę Zawiercie, który - licząc wszystkie rozgrywki - wygrał pięć kolejnych spotkań, nie tracąc nawet seta. Mimo to wydawało się, że stać ich na podjęcie rękawicy. Ich forma poszła mocno do góry, o czym świadczyło nadspodziewanie łatwe i odniesione w efektownym stylu zwycięstwo w Lublinie nad mistrzem Polski, Bogdanką LUK. Zawiercianie sprowadzili ich jednak na ziemię. Wygrali pewnie 3:0. To druga z rzędu porażka Jastrzębian w PlusLidze przed własną publicznością. Nie tak dawno dwa punkty z Jastrzębia-Zdroju wywiozła ZAKSA Kędzierzyn-Koźle.
Kto wie, jak potoczyłoby się starcie z Jurajskimi Rycerzami, gdyby gospodarze wykorzystali szansę i zwyciężyli w drugiej partii. Prowadzili w niej bowiem już 22:18. Wtedy nastąpiła zmiana ról. W Aluronie CMC Warcie na zagrywkę poszedł rezerwowy Patryk Łaba i… zakończył seta. - To był trudny moment. Prowadziliśmy czterema punktami i popełniliśmy wtedy głupie błędy, dwa razy dotknęliśmy siatki w bloku, nie wykorzystaliśmy kontrataków… - wymieniał Benjamin Toniutti, rozgrywający JSW Jastrzębskiego Węgla. – Rywale wykorzystali daną im szansę i wygrali. A my? Cóż, to było frustrujące. Ale muszę przyznać, że oceniając cały mecz, Zawiercianie nas zdominowali – dodał szczerze.
Zdaniem Maksymiliana Graniecznego, libero Jastrzębian, właśnie przegrana końcówka drugiego seta zaważyła na losach spotkania. – Możemy jej żałować, bo to był moment, w którym mogliśmy przełamać przeciwników i z nimi powalczyć. Tymczasem Zawiercianie się nakręcili, a myśmy stracili wiarę. Oczywiście, na trzecią partię wyszliśmy z postanowieniem walki, bo w siatkówce każdy set to osobny temat, ale czegoś nam zabrakło. Bardzo trudno było już zatrzymać Aluron – stwierdził Granieczny.
By wygrać z tak silnym zespołem jak ekipa z Jury Krakowsko-Częstochowskiej, co podkreślił Toniutti, Jastrzębianie muszą utrzymać dobrą dyspozycję przez całe spotkanie. Każdy moment zawahania, każdy przestój czołowa drużyna od razu potrafi wykorzystać. Wszyscy zawodnicy muszą też zagrać na maksimum swoich możliwości. – Ta porażka jest naprawdę trudna, bo mieliśmy bardzo udany poprzedni tydzień. Zwłaszcza wygrana w Lublinie pokazała, że mamy jakość. Niestety, z Zawierciem zaprezentowaliśmy się znacznie słabiej. Musimy się zastanowić, co było tego przyczyną. Musimy kontynuować pracę nad doskonaleniem się, zachować pewność siebie. Mamy jakość, ale musimy grać bardziej stabilnie – ocenił Toniutti.
(mic)
