Zabrakło lidera
Do połowy meczu w Częstochowie pachniało sensacją, ale potem Unia wrzuciła wyższy bieg i pewnie wygrała.
Przed biegami nominowanymi Lesznianie wybili Włókniarzowi z głowy zwyciestwo. Fot. PAP/Waldemar Deska
PGE EKSTRALIGA
Początek spotkania ciągnął się jak flaki z olejem. Już w pierwszym biegu sędzia blisko 10 minut zastanawiał się, czy Rohan Tungate przejechał dwoma kołami po murawie, czy nie. Ostatecznie uznał go winnym, ale i tak nie miało to znaczenia, bo Włókniarz przegrał 1:5. W drugim wyścigu Emil Konieczny wpakował w bandę Franciszka Karczewskiego. Zawodnikom nic się nie stało, ale naprawa bandy oznaczała kolejną przerwę na dobre 20 minut. Po siedmiu biegach Częstochowianie przegrywali tylko dwoma punktami (20:22). W dziewiątym biegu na pierwszym łuku upadł Keynan Rew i wpadł na niego kolega z pary, Janusz Kołodziej. Efekt? Wykluczenie Australijczyka, niezdolność do jazdy „Koldiego” i podwójna wygrana w powtórce Włókniarza (26:28). W tym momencie nieliczni i najwierniejsi fani pod Jasną Górą „poczuli krew” i uwierzyli, że to może być ten pierwszy raz, gdy ich drużyna sięgnie po dwa punkty.
Gdy Byki poczuły zagrożenie, wrzuciły wyższy bieg i wygrali podwójnie w biegu 10, 11 oraz 13, wybijając miejscowym z głowy marzenia o przełamaniu. Wypracowaną przed biegami nominowanym 14-punktową przewagę utrzymali do końca meczu. - Nie było lekko, bo długo nie mieliśmy zaliczki punktowej, do tego doszedł wypadek Janusza. Musieliśmy się spiąć, co na szczęście się udało. Widać, że gospodarze byli mocno zdeterminowani, a my musieliśmy ten mecz wygrać, stąd dużo nerwowości do pewnego momentu – komentował wynik Grzegorz Zengota.
- Cały czas naprawdę wierzę w ten zespół. Staramy się przygotowywać bardzo porównywalny tor, ale na razie przeciwnicy są silniejsi. Mam nadzieję, że w najważniejszej części sezonu odpali cała drużyna. Z Unią wszyscy pojechali równo, ale zabrakło lidera. Wycofałem Kubę Miśkowiaka z biegów nominowanych, bo wcześniejsze dwa pojechał bardzo niekoleżeńsko. Przyznał, że się zagotował, bo mu nie szło i postanowiłem, że odda Szymonowi Ludwiczakowi bieg za to, że wcześniej go wywiózł – powiedział nam trener gospodarzy, Mariusz Staszewski.
Mariusz Rajek
◼ Krono-Plast Włókniarz Częstochowa – Fogo Unia Leszno 38:52CZĘSTOCHOWA: Tungate 8+1 (w, 1*, 3, 1, 3), M. Hansen 8+2 (2, 2, 2*, 1, 1*), Miśkowiak 6 (1, 3, 0, 2, -), Szostak 2+1 (1*, 0, 1, -), Lidsay 8 (2, 3, 1, 0, 0, 2), Ludwiczak 5+2 (3, 1*, 0, 1*, 0), Karczewski 1 (1, d, -), Ciurzyński ns.
LESZNO: Rew 10 (3, 2, w, 3, 2), Kołodziej 4 (3, 1, -, -), Cook 12+2 (2*, 2, 3, 2*, 3), Zengota 9+4 (3, 1*, 2*, 2*, 1*), Pi. Pawlicki 9 (0, 3, 3, 3, 0), Parnicki 8+1 (2, 0, 1, 2*, 3), Konieczny 0 (w, 0, 0), Wojtyńka ns.
GORZÓW: J. Holder 11+2 (2, 1*, 3, 3, 2*), Chatłas ns., Przedpełski 7+2 (1*, 2*, 0, 1, 3), Szymko ns., Thomsen 13 (3, 2, 3, 3, 3), Bednar 8+1 (1, 3, 2, 2*, 0), Paluch 7+2 (w, 2*, 0, 2*, 3), Pollestad 7+1 (0, 3, 1, 1, 2*)
GRUDZIĄDZ: Jepsen Jensen 10 (3, 3, 1, 0, 2, 1), Fricke 4+1 (1*, 1, 0, 2), Miller ns., Drabik 1 (0, d, 1, -, -), Tarasienko 10+2 (2, 3, 2*, 2, 1*, -), Małkiewicz 8 (3, 1, 0, 3, w, 1), Pedersen 3+1 (0, 2*, 1, 0, -), Bailey 0 (0, 0)
