Zabójcza reakcja

Ze słabą Stalą piłkarze Wisły zagrali jak z nut i powetowali sobie dwa spotkania z rzędu bez wygranej.

James Igbekeme (z prawej) jak zwykle sporo pracował w środku pola. Fot. Michał Kędzierski/PressFocus

Na rywali z Podkarpacia wystarczył 45-minutowy koncert i trzy gole w niespełna kwadrans. Niezauważalny był brak trzech obrońców pauzujących za kartki, obroniły się też inne decyzje Mariusza Jopa. Po ostatnim domowym meczu w 2025 roku krakowianie przekroczyli granicę 40 punktów.

Wykorzystali szanse

Dla tonących gości brzytwą mogła być postać sędziego. Szymon Łężny sędziował im w 2. kolejce, kiedy odnieśli pierwsze (5:4 w Pruszkowie) z zaledwie trzech zwycięstw po spadku z ekstraklasy. Dla 30-letniego arbitra był to debiut w spotkaniu gospodarzy i na ich stadionie, gdzie nie sędziuje się łatwo ze względu na liczną publiczność. Nie wybijał się jednak na pierwszy plan, co dobrze o nim świadczy. Pozwolił, by główne role grali zawodnicy, konkretnie - wiślacy. Ich trener zaskoczył ustawieniem w ofensywie, stawiając od początku na Frederica Duarte i Marko Bożicia na skrzydłach. W tydzień jego drużyna rozgrywa trzy mecze i szkoleniowiec uznał, że mniej minut w niedzielę powinien otrzymać m.in. jedna z rewelacji tego sezonu, czyli Maciej Kuziemka. Ale powodem tej decyzji było też szukanie nowego impulsu po dwóch słabszych występach.

Długa lista

Stal była miażdżona od początku, „trzymała” 0:0, ale w końcu pękła. Michał Matys przez ponad 25 minut pilnował bezbramkowego remisu, ale w końcu i on poddał się sile rażenia Białej Gwiazdy. Nagroda dla Wisły za konsekwentną grę przyszła po strzale Kacpra Dudy z 17 metrów, po którym jeszcze był rykoszet. Piłkę wystawił mu bardzo aktywny od początku Bożić, który po raz pierwszy dostał szansę w wyjściowym składzie. Austriak podziękował Jopowi asystą, a Portugalczyk Duarte, którego notowania spadły w trakcie rundy, odwdzięczył się kapitalnym uderzeniem lewą stopą. Mielczanie wyglądali coraz gorzej i już do przerwy leżeli na deskach, bo kolejnego gola strzelił im Angel Rodado. Dla Dudy bramka otwierająca spotkanie była pierwszym trafieniem w obecnych rozgrywkach zaplecza ekstraklasy. Młodzieżowy reprezentant kraju był już 15. zawodnikiem lidera, który pokonał bramkarzy rywali. Już 17 goli ma na koncie Angel Rodado, ale pozostali także dokładają cegiełki do sukcesów, nie pomijając obrońców.

Jeszcze dwa cele

Celem przyjezdnych na drugie 45 minut było uniknąć straty kolejnych bramek i kompromitacji. Nie spieszyło im się, podobnie zresztą jak gospodarzom, którzy mieli pokaźną zaliczkę. W doliczonym czasie na osłodę mógł strzelić Hubert Matynia, ale Patryk Letkiewicz do końca zachował koncentrację. Stal będzie próbować zgarnąć trzy punkty ze Zniczem Pruszków, żeby - mimo fatalnych wyników, które nie poprawiły się po zmianie trenera - nie spędzić przerwy na miejscu spadkowym. Wisła ma na rozkładzie jeszcze dwóch rywali. W czwartek czeka ją walka o ćwierćfinał Pucharu Polski z trzecioligowym Zawiszą Bydgoszcz, a w niedzielę - także na wyjeździe - powalczy o punkty z ŁKS-em.

Michał Knura

OCENA MECZU ⭐

◼  Wisła Kraków - Stal Mielec 3:0 (3:0)

1:0 - Duda, 28 min, 2:0 - Duarte, 33 min, 3:0 - Rodado, 40 min

WISŁA: Letkiewicz - Giger, Łasicki, Kutwa, Lelieveld - Duda (68. Carbo), Igbekeme - Duarte (68. Kuziemka), Ertlthaler (68. Nikaj), Bożić (84. Baniowski) - Rodado (75. Omić). Trener Mariusz JOP.

STAL: Matys - Szeliga, Puerto, Senger, Matynia - Piszek (46. Domański), Wlazło - Diez (64. Gerbowski), Losada (64. Sommerfeld), Kruszelnicki (89. Sadłocha) - Fuczak (71. Odolak). Trener Ireneusz MAMROT.

Sędziował Szymon Łężny (Kluczbork). Widzów 19167. Żółte kartki: Giger, Omić - Piszek, Puerto, Sommerfeld.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się