Zabawa w klub
Raków nie przestaje szokować. W poniedziałek w Częstochowie poinformowali o rozstaniu z Tomaszem Kaczmarkiem.
Tomasz Kaczmarek w piątek poprowadził Raków po raz ostatni.../Fot. Krzysztof Porębski/PressFocus
Biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności, nie ma żadnych wątpliwości – to jedno z najbardziej szokujących zwolnień trenerów w naszej lidze. Jeśli nie stoi za tym jakieś drugie dno, które nie wyszło poza szczelne mury przy Limanowskiego, to Raków oraz jego właściciel Michał Świerczewski zrobili bardzo dużo, aby wypisać się z listy klubów podejmujących logiczne decyzje. Niezwykle lakoniczny komunikat o zakończeniu współpracy i „życzeniu wszystkiego najlepszego” pojawił się w oficjalnych mediach klubu o godzinie 10.30. Nie poprzedził go żaden przeciek, a dla całego piłkarskiego środowiska był wstrząsem.
Irracjonalna decyzja
Przecież Raków niespełna półtora miesiąca temu wykupił go z Radomiaka za milion złotych, podpisując z nim kontrakt do czerwca 2029 roku! Nawet jeśli ze szkoleniowcem uda się zawrzeć ugodę, to są kolejne potężne ubytki finansowe w budżecie klubu, w którym się nie przelewa ze względu na odpadnięcie z europejskich pucharów oraz brak stadionu z prawdziwego zdarzenia. Kaczmarek wielokrotnie podkreślał, że zainspirował go wieloletni projekt i możliwości, jakie daje Raków, więc trudno przypuszczać, aby decyzji się spodziewał. Tym bardziej po wygranym (2:1) meczu z Wieczystą, w którym drużyna oddała 23 strzały (13 celnych), mając pełną dominację i kontrolę. Abstrahując od wyników, widać było, że drużyna pod wodzą nowego szkoleniowca idzie do przodu, zdecydowanie poprawiła grę ofensywną, a z Zagłębiem Lubin (2:3) przegrała jedynie wskutek pomyłek sędziowskich.
Hejtem w Częstochowę
Okoliczności i czas zwolnienia Tomasza Kaczmarka sprawiają, że właściciel klubu z Częstochowy dołożył sobie i działaczom dodatkowy problem. Oprócz niełatwej walki o utrzymanie, Raków będzie się musiał mierzyć z falą hejtu oraz prześmiewczych memów. Bo Rakowa w tym momencie, na ostatnim miejscu, z dziewięcioma porażkami, czwartym trenerem po 11 kolejkach, a szóstym od odejścia Papszuna niespełna rok temu, ciężko w tym momencie traktować w kategorii klubów poważnych. Oliwy do ognia dolewają jeszcze reakcje Frana Tudora czy Isaaka Brusberga w mediach społecznościowych, wyrażające radość ze zwolnienia szkoleniowca. Tym bardziej że od miesięcy wiadomo, że główny problem przy Limanowskiego znajduje się w szatni, a nie na ławce trenerskiej.
Powrót Szwargi?
Wiele wskazuje na to, że następcą Kaczmarka zostanie Dawid Szwarga, aktualnie asystent Rafała Góraka w GKS-ie Katowice, w przeszłości trener, którego Świerczewski namaścił na następcę Papszuna, powierzając mu zespół po mistrzowskim sezonie 2022/23. Szwarga przepracował sezon, osiągając względny sukces w Europie (Raków dotarł do decydującej rundy eliminacji Ligi Mistrzów, zagrał w fazie grupowej Ligi Europy, ale zajął w niej ostatnie miejsce), wypromował kilku zawodników - przede wszystkim Gustava Berggrena, Bogdana Racovitana i Ante Crnaca - ale dopiero siódme miejsce w lidze kosztowało go posadę. Jeśli te doniesienia się potwierdzą, można będzie uknuć spiskową teorię dziejów, że to... szykowany na dyrektora sportowego w Rakowie Tomas Petrasek namaścił Szwargę na powrót, wskazując go jako bardzo dobrego trenera i kontynuatora wizji Papszuna w niedawnym i głośnym wywiadzie dla FootTrucka. Jeśli się to jednak potwierdzi, będzie oznaczało ostatecznie, że Świerczewski nigdy nie odejdzie od myśli nakreślonej mu przez obecnego szkoleniowca Legii i dalej będzie chciał układać Raków „po papszunowemu”, nawet go już nie mając. Czy ma to jakikolwiek sens powodzenia? Ciężko w tym momencie stwierdzić, ale w kontekście Rakowa w ostatnim czasie trudno cokolwiek brać za pewnik.
Mariusz Rajek
