Za zamkniętymi drzwiami
Polacy grają dziś w Belgradzie z Serbami. Gospodarze zdecydowali, że mecz zostanie utajniony.
Z meczu Serbów z Polakami nie będzie żadnych zdjęć, klipów wideo ani statystyk. Zdecydował o tym trener gospodarzy Svetislav Pesić. Fot. Pedja Milosavljevic/IPA/Sipa / Press Focus
Polacy są już w Belgradzie. Za nimi dwa spotkania w Trydencie we Włoszech, a w środę zmierzą się z reprezentacją Serbii. To niewątpliwie wielkie wydarzenie dla polskiej kadry i naszych kibiców. Staniemy przeciw dwukrotnym mistrzom świata (1998, 2002), trzykrotnym mistrzom Europy (1995, 1997, 2001) i trzeciej drużynie ostatnich igrzysk olimpijskich. Niestety ten sparing na stronie FIBA figuruje z dopiskiem „behind closed doors” (za zamkniętymi drzwiami). To oznacza brak transmisji telewizyjnej, brak widzów na trybunach i niewiele szczegółów, które wyciekną po ostatnim gwizdku. „Decyzją gospodarzy jutrzejszego sparingu z meczu niestety nie będzie żadnych zdjęć, klipów wideo ani statystyk” – czytamy na stronie PZKosz.
To decyzja serbskiego trenera Svetislava Pesicia. To pierwszy tego lata sparing jego drużyny, więc doświadczony szkoleniowiec nie chce pokazywać ewentualnych ułomności czy zagrywek taktycznych. Serbia to główny faworyt do złota zbliżającego się EuroBasketu. Zespół z Bałkanów w rankingu FIBA jest obecnie na miejscu drugim, tylko USA są wyżej.
Pesić od kilku dni może odetchnąć, bo pojawiła się oficjalna informacja, że Nikola Jokić na pewno zagra w kadrze podczas EuroBasketu. On sam twierdzi, że był o tym przekonany dużo wcześniej. – O tym, że Nikola zagra, wiedziałem już po zakończeniu igrzysk w Paryżu. On nas nie informował, bo nie bardzo miał o czym. Było pewne, że zagra. Media i kibice tworzyli pewien suspens – twierdził w niedawnym wywiadzie Pesić.
Jokić ostatnie tygodnie spędzał głównie na zabawie – w sieci pojawiały się filmiki z wyścigów konnych, w których uczestniczył (wzruszył się i wycałował swojego ulubionego zwycięskiego konia) oraz podróży do Chin (ścigał się z superszybkim pociągiem na stacji Shijiazhuang w prowincji Hebei). Pojawiły się też przykre informacje dla lidera Denver Nuggets – media obiegła wiadomość, że Sinisa Jokić, wujek koszykarza, został aresztowany w związku ze śledztwem w sprawie korupcji.
Na razie nie jest jasne, czy Jokić zagra w środę przeciw Polakom. Nawet bez niego kadra Serbii jest piekielnie silna, bo są Bogdan Bogdanović (LA Clippers), Nikola Jović (Miami Heat) czy Tristan Vukcević (Washington Wizards) oraz młodziutki Nikola Topić (Oklahoma City, 12. w drafcie przed rokiem) i Vasilije Micić (właśnie podpisał kontrakt z Hapoelem Tel Awiw i stał się najlepiej opłacanym graczem w historii Euroligi).
Polacy tymczasem mają problemy. Nadal nie jest jasne, kiedy do kadry dołączy naturalizowany kilka dni temu Jordan Loyd. Pogłoski mówią, że może się to stać w najbliższy weekend. W kadrze brakuje też kontuzjowanego Igora Milicicia juniora. Tu także brak ostatecznej decyzji lekarzy, czy młody gracz może już grać po kontuzji kolana, czy raczej EuroBasket powinien sobie odpuścić. Wszystko wskazuje na to, że syn trenera kadry nie pomoże kolegom podczas turnieju w Katowicach.
Kłopotem są też wyniki pierwszych dwóch sparingów (porażka 69:75 z Senegalem i zwycięstwo 92:90 z Islandią), a raczej styl gry naszej kadry. Do startu EuroBasketu czasu jest coraz mniej, a punktów do poprawy sporo.
(pp)
