Za wszelką cenę
Po dwóch porażkach beniaminek postawił się pod presją. W niedzielę w Bytomiu liczą na przełamanie w spotkaniu z Pogonią Siedlce.
Jeden za trzech to przepis na zwycięstwo w Bytomiu? - od lewej: Kamil Wojtyra, Oskar Krzyżak i Jakub Szymański. Fot. Paweł Andrachiewicz/PressFocus
POLONIA BYTOM
Dwa mecze, zero punktów, bramki 3:6 - to tegoroczny bilans Polonii, która po porażkach z ŁKS-em (2:3) i Stalą Rzeszów (1:3) straciła pozycję wicelidera. W Bytomiu w ostatnich dniach przez wszystkie przypadki odmieniano słowa „złość”, „wściekłość” czy „frustracja”. Nic dziwnego, że przed niedzielnym meczem przyświeca hasło: wygrać za wszelką cenę.
Patryk Czubak diagnozę niepowodzeń postawił; pytanie, czy zadziałają lekarstwa. - Liczbowo w podsumowaniach spotkań wszystko wyglądało fajnie, powinniśmy zdobyć przynajmniej 4 punkty, ale nie mamy nic - zauważa szkoleniowiec Niebiesko-czerwonych. - Zarówno w pierwszym, jak i w drugim meczu ułatwiliśmy przeciwnikom zadanie. Rywale stworzyli łącznie osiem szans i strzelili nam 6 goli. Jeżeli średnio musisz stworzyć siedem szans, by zdobyć bramkę - a takie są statystyki w lidze - to my je znacząco podbijamy, na swoją niekorzyść oczywiście. Popełniamy za dużo małych błędów, uchylamy się przed strzałem, nie zamykamy pierwszej strefy pod własną bramką. A gdy się napracujemy, żeby piłkę odebrać, sami za szybko ją tracimy i tym samym otwieramy się, z czego korzysta przeciwnik. Mówi się, że ileś tam trzeba zrobić więcej, żeby wygrać, to przekornie parafrazując, my już naprawdę nic więcej nie potrzebujemy zrobić, żeby przegrać - opisuje Patryk Czubak.
Roszady muszą być
Czy limit „małych błędów” na najbliższe spotkania Polonia wyczerpała? Wnioski na boisku będzie próbowała wyciągać w niedzielę prawdopodobnie nieco zmieniona wyjściowa jedenastka. Tym bardziej, że zwiększa się nieco pole manewru w obronie. Akces zgłasza m.in. wracający do pełni formy po jesiennej artroskopii prawego kolana Krzysztof Wołkowicz. Doświadczony i uniwersalny w bocznej strefie 31-letni piłkarz zaliczył już ostatni kwadrans w Rzeszowie. Do dyspozycji są także Ołeksandr Azackij i Jordi Calavera, jedynie nieco więcej czasu po przeciążeniu Achillesa potrzebuje Matej Matić.
- Sztab mocno usystematyzował pozycyjność obrońców, ale plany pokrzyżował w styczniu uraz Maticia i musieliśmy dokonać przesunięć. Chorwat był szykowany do składu, ale na lewej stronie musiał go zastąpić Jakub Szymański, za niego zaś na prawą wskoczył Grzegorz Szymusik. Azackij na razie przegrywa rywalizację o centralnego stopera z Oskarem Krzyżakiem, który mimo wszystko był liderem bloku w pierwszych meczach, zagrał solidnie - dodaje dyrektor sportowy Polonii, Tomasz Stefankiewicz.
Już nie tylko nad głowami
W poprzedniej rundzie przed potyczką z drużyną Adama Noconia Bytomianie byli w podobnej sytuacji: na Podlasie jechali również po porażkach z ŁKS-em i Stalą Rzeszów i nawet z gorszym bilansem bramek 0-6. Wtedy złej passy nie udało się jednak przełamać - Królowa Śląska wracała do domu jak niepyszna po porażce 0:2.
Po zimowej przerwie Pogoń przegrała minimalnie w Opolu, ale szybko odbiła sobie to na Ruchu Chorzów, wygrywając przed własną widownią 2:1 i ma już 11 punktów zapasu nad strefą spadkową. Przez ostatni tydzień siedlczanie przygotowywali się do meczu w Bytomiu na sztucznej nawierzchni.
- Pogoń preferuje bezpośrednią grę, opierającą się na zbiórkach bezpośrednich i drugich piłkach. Jak przeciwnik się temu podda, to przegrywa - analizuje trener Polonii. - Ale zimą ten zespół mocno się wzmocnił, Maciej Rosołek czy Bartłomiej Poczobut nie lubią, jak piłka im lata nad głowami, w związku z tym ich styl jest teraz bardziej mieszany. Dlatego musimy być na to przygotowani, zawładnąć nad przeciwnikiem i zapanować nad swoimi emocjami, choć tych ostatnio jest sporo. Mam nadzieję, że górę weźmie w zespole chłodna kalkulacja i zdobędziemy pierwsze punkty w tym roku - mówi Patryk Czubak.
Tomasz Mucha
