Za długa przerwa

Z DRUGIEJ STRONY - Michał Zichlarz

Ekstraklasa wznowiła rozgrywki po prawie trzech tygodniach. Pomiędzy ostatnimi spotkaniami 9. kolejki, rozegranymi w niedzielę 20 września a w piątkowymi, minęło 19 dni. W sumie ta przerwa nie była wiele dłuższa niż świąteczno-noworoczna, bo jeszcze 16 grudnia odbędzie się zaległe spotkanie Jagiellonia - Pogoń, a na tydzień przed Wigilią do Płocka przyjedzie Lech. Najpóźniej po Trzech Królach wszyscy będą już trenowali, a potem rozjadą się na zgrupowania na południe Europy, w zdecydowanej większości do Turcji.

Taka przerwa potrafi wybić z rytmu, tym bardziej jak to było w przypadku lidera z Zabrza, który dla ośmiu reprezentacji „oddał” aż dziewięciu zawodników! Grali w tej wrześniowo-październikowej przerwie na trzech kontynentach, bo i w Europie i w Afryce, a także w Ameryce Północnej. Przed dzisiejszym hitem kolejki w Białymstoku wicemistrzowie Polski w komplecie trenowali… tylko raz, w piątek! Nie mogło być inaczej, skoro spora grupa Górników grała jeszcze spotkania o punkty we wtorek.

Nie jest to komfortowa sytuacja dla trenera, który raz, że musi prowadzić zespół w mocno okrojonym składzie, a dwa nie wie, w jakiej dyspozycji wrócą piłkarze z innej strefy czasowej, jak na przykład Peter Federico i Janis Antiste z Karaibów. Trudno przewidzieć, czy po długiej podróży zagrają w sobotę wieczorem w odległym od Zabrza Białymstoku. Z tego co mówił trener Michal Gasparik, to niekoniecznie, choć…  

W kwietniu rozmawiałem z kapitanem Cracovii Amirem Al-Ammarim, który z odległego Meksyku, gdzie jego Irak z powodzeniem walczył w interkontynentalnym barażu o amerykański mundial, wracał aż 23 godziny! W środę o 5.00 polskiego czasu Irak grał o awans z Boliwią, piłkarz wrócił do Krakowa w nocy z czwartku na piątek, przeprowadził rozruch, a w sobotę o 17.30 zagrał w spotkaniu Górnik – Cracovia w Zabrzu i dał radę.

To skrajny przypadek, ale jak pokazują ostatnie powołania z ekstraklasy, gdzie gra coraz więcej reprezentantów krajów z tych mniej liczących się na świecie reprezentacji, to będzie ich przybywało. To że przerwa jest długa niczego nie zmienia, bo przecież niektóre nacje na swoich kontynentach (Europa, Ameryka Północna), rozgrywały po cztery spotkania w 10-12 dni.

Pytany przeze mnie trener Gasparik o tą długą przerwę bez namysłu odpowiedział, że preferował to co było wcześniej, czyli krótszy, dwutygodniowy termin. Jestem przekonany, że w podobnym tonie wypowiedziałoby się z 90, a może nawet więcej procent szkoleniowców. Zyskać na wszystkim mogą jedynie ci dołujący w tabeli, jak przykładowo Raków, choć na mecze narodowych drużyn też oddał wielu graczy. W takiej przerwie można popracować, zresetować głowę i przygotować formę na to, co będzie w kolejnych tygodniach, a ważnych meczów nikomu przecież nie zabraknie.

Jak będzie w przypadku tych najlepszych? Czas pokaże. Pierwsza weryfikacja już w sobotę i niedzielę, kiedy lider zagra w Białymstoku, Lech we Wrocławiu, a Legia podejmie Wisłę  Kraków.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się