Za darmo umarło
OLIMPIZM
Radosław Piesiewicz podkreśla, że uczciwa praca jest ważna. Fot. Tomasz Jastrzębowski / Foto Olimpik / Press Focus
Radosław Piesiewicz, prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego, potwierdził, że zarabia obecnie 58,5 tysiąca złotych brutto. Przekazał, że podwyżkę zaakceptowało prezydium PKOl, a wnioskował o nią skarbnik organizacji Grzegorz Kotowicz. Tłumaczył, że to środki z „innego katalogu wydatków” i nie ucierpią na tym sportowcy, którzy czekają na nagrody za wyniki osiągnięte w igrzyskach olimpijskich we Włoszech.
– Nie czerpię środków sponsorskich. Przejąłem kompetencje dwóch wiceprezesów; oni przestali zarabiać, a mi dołożono zadań, dlatego dostałem podwyżkę – powiedział Piesiewicz na antenie RMF FM. – Od początku, kiedy walczyłem o prezesurę w PKOl, mówiłem, że nie będę pracował za darmo. Nikt w tym kraju nie pracuje za darmo. Uważam, że za pracę należy się wynagrodzenie, uczciwa praca jest ważna, a nie udawanie i okradanie swojego pracodawcy – dodał szef PKOl.
Po raz kolejny podkreślił, że PKOl nie pobiera środków budżetowych, a spółki Skarbu Państwa zaprzestały sponsorować komitet „w imię walki politycznej”. Uspokoił, że mimo rezygnacji jednego ze sponsorów, sportowcy nie muszą się martwić o nagrody finansowe, na które zapracowali wynikami w zimowych igrzyskach we Włoszech. – Na sto procent je dostaną – zapewnił i potwierdził, że Gala Olimpijska, podsumowująca tegoroczne igrzyska, jest planowana na 11 kwietnia.
