Za czwartej ligi smak
KOMENTARZ „SPORTU” – Piotr Tubacki
Mam poważne obawy co do przyszłości tyskiego GKS-u. Zazwyczaj na spokojnie podchodzę do długofalowych osądów, ale po tym, co Trójkolorowi wywinęli w Legnicy, coś we mnie pękło i zacząłem odświeżać, jak to było w sezonie 2015/16, gdy GKS grał w 2. lidze. Ale to jeszcze pół biedy, bo martwi mnie... przyszłość klubu jako taka.
Amerykańscy właściciele liczyli, że zespół awansuje do ekstraklasy, bo tam łatwiej o promowanie piłkarzy, a więc sprzedawanie ich z zyskiem. Jako że się to nie udało, latem ucięli finansowanie o 30 procent, a działacze przeprowadzili fatalne okienko transferowe. Skoro taka reakcja była wywołana zwyczajnym nieawansowaniem... to co właściciele zrobią po spadku? O ile utną pieniążki? Czy w ogóle będą chcieli coś jeszcze inwestować? Czy nie porzucą GKS-u, spychając go w odmęty niszowej - czyli ni(ż)szoligowej - rzeczywistości?
Oby przy Edukacji nie musieli odkurzyć popularnej niegdyś przyśpiewki ze słowami „za czwartej ligi smak”. I oby american dream nie stał się american nightmare. Bo o ile początek nowej warty właścicielskiej był w Tychach całkiem udany, o tyle obecnie klub znajduje się na równi pochyłej i musi się jak najszybciej ogarnąć.
