Z wiarą, ale i... kłopotami
Angielski trener Graham Potter, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, odmienił reprezentację Szwecji. Dziś Blagult to drużyna waleczna, kreatywna, zimna i skuteczna.
Szwecja to nie tylko napastnicy z Viktorem Gyokeresem na czele, ale także znakomici obrońcy, jak chociażby Carl Starfelt. Fot. Gleb Soboliev/PressFocus
W listopadzie 2025 roku szwedzką ekipę, po zwolnieniu Jona Dahla Tomassona, przejął były trener Brighton i Chelsea Londyn. Graham Potter znany jest z tego, że potrafi zbudować drużynę. Doskonale orientuje się w realiach szwedzkiej piłki, ponieważ karierę trenerską rozpoczął w tamtejszym Oestersunds FK. który wyprowadził z czwartego poziomu rozgrywkowego do Allsvenskan i zdobył z nim puchar kraju. Brał zawodników z trudną przeszłością, nawet... kryminalną, i zrobił z nich świetnych piłkarzy. 51-letni angielski szkoleniowiec cieszy się absolutnym zaufaniem Szwedzkiego Związku Piłkarskiego (SvFF), który podpisując nowy kontrakt z Potterem do 2030 roku, tuż przed rozpoczęciem obecnych baraży, dał jasno do zrozumienia, że skoro reprezentacja Szwecji przechodzi zmianę pokoleniową, to ewentualna wpadka w eliminacjach mistrzostw świata nie będzie tragedią. Potter ma budować nowy zespół z myślą o kolejnych mistrzostwach Europy 2028 i mistrzostwach świata 2030.
Odmieniona kadra
W dwóch pierwszych meczach pod jego wodzą Niebiesko-żółci przegrali ze Szwajcarią 1:4 i zremisowali ze Słowenią 1:1, ale już w meczu z Ukrainą pokazali się jako zupełnie odmieniona drużyna. To była reprezentacja, jaką kojarzyliśmy jeszcze kilka lat temu. Waleczna, o znakomitej organizacji gry. Być może nie prezentuje jeszcze wyrafinowanego futbolu, ale imponuje brak indywidualnych błędów. Zimna i skuteczna, mocno skoncentrowana na zadaniach. Kiedy tylko robi się miejsce i można podejść wyżej - Szwedzi natychmiast to robią. Założenia taktyczne realizują na bardzo wysokim poziomie, a przede wszystkim są kreatywnym kolektywem, co jest na pewno zasługą ich selekcjonera. Potter nie narzekał gdy już na starcie eliminacji do mistrzostw świata okazało się, że będzie musiał obejść się bez kilku kluczowych zawodników.
Bez gwiazd też się da
Napastnik Liverpoolu i największa gwiazda szwedzkiego futbolu, Alexander Isak, doznał urazu kostki 20 grudnia. Od tego czasu nie grał i dopiero niedawno wrócił do treningów w klubie. Podobnie ma się rzecz z równie ważnymi dla reprezentacji: rozgrywającym Tottenhamu Hotspur, Dejanem Kulusevskim, pozostającym poza grą z powodu skomplikowanej kontuzji kolana, także obrońcą Juventusu - Emilem Holmem czy defensorem Newcastle United - Emilem Kraftem, którzy doznali kontuzji w listopadowym meczu ze Słowenią. Na tym jednak nie koniec złych zdrowotnych wieści dla naszego wtorkowego rywala, ponieważ po barażu z Ukrainą okazało się, że w decydującym starciu z Polską trener Potter nie będzie mógł również liczyć na obrońcę Atalanty Bergamo. Isaka Hiena (również kontuzja). Pierwotnie selekcjoner nie zdecydował się powołać rezerwowego na jego miejsce. Zaznaczył, że nie potrzebuje dodatkowego piłkarza. W meczu z Polską Hiena ma zastąpić Carl Starfelt z Celty Vigo, ale w niedzielę po treningu szkoleniowiec poinformował, że w trybie nagłym dołączył do zgrupowania 25-letni obrońca Victor Eriksson ze sztokholmskiego Hammarby.
Co jest na rzeczy?
„Coś musi być na rzeczy, jeżeli chodzi o naszą linię obrony i jej ustawienie” - skomentował dziennik „Expressen” zastanawiając się nad tą zagadką. Czy zagra Gabriel Gudmundsson, tak kapitalnie nękający rajdami ukraińską obronę? W drugiej połowie tamtego meczu długo leżał na murawie, sygnalizując ból w okolicach kolana. Już wtedy wydawało się, że to coś poważnego. Gdyby istotnie tak było, to naturalnym wyborem selekcjonera byłby zapewne równie szybko biegający wzdłuż linii bocznej w tę i z powrotem 24-letni lewy obrońca Borussii Dortmund Daniel Svensson. Pozostałą trójkę defensorów stanowić będą: kapitan drużyny Victor Lindeloef z Aston Villi, Starfelt i Gustaf Lagerbielke z Bragi. Natomiast w bramce ponownie powinien pojawić się 37-letni gracz AIK Sztokholm Kristoffer Norfeldt, który rozegrał dotychczas 19 meczów w drużynie narodowej. Rezerwowym będzie 22-letni Melker Elborg z Sunderlandu, który jeszcze nie zadebiutował w seniorskiej reprezentacji Szwecji.
Dostawcy piłek do Gyokeresa
W drugiej linii szczególnie podobać się mogą środkowi pomocnicy: stabilny, spokojny, choć naszym zdaniem nieco ograniczony piłkarsko, znakomicie znany kibicom Lecha Jesper Karlstroem, wszędobylski Yasin Ayari oraz ostro zasuwający na wahadle wysoki (188 cm) Beniamin Nygren. Dysponujący znakomitą techniką 24-letni pomocnik Celticu Glasgow może wystąpić na każdej pozycji także w ataku i jest - obok znakomicie odnajdującego się w fazach przejściowych skrzydłowego Newcastle United i reprezentacji Anthony'ego Elangi - głównym dostawcą piłek do Gyokeresa. Elanga czasami ma problemy z podejmowaniem decyzji i kończeniem ataków, ale jego szybkość i umiejętności techniczne czynią go razem z Nygrenem piłkarzami najwyższej klasy.
Siłą szwedzkiej reprezentacji są też jakościowi rezerwowi, że wymienimy tylko utalentowanego Lucasa Bergvalla z Tottenhamu, o którego walczyła kiedyś połowa czołowych klubów europejskich, czy lewoskrzydłowego Williota Svedberga z Celty Vigo.
Co na to Bednarek?
Celowo na deser zostawiliśmy napastnika lidera Premier League, Arsenalu Londyn, Viktora Gyokeresa, który został w czwartek bohaterem Szwecji. Graham Potter nie szczędził komplementów napastnikowi Kogutów, które zapłaciły za niego prawie 70 milionów euro Sportingowi Lizbona. Przypomnijmy jednak że bramki na stadionie w Walencji były jego pierwszymi dla reprezentacji od... listopada 2024 roku. - Viktor to światowej klasy gracz, a kiedy dysponuje się takimi piłkarzami w składzie, to zawsze ma się szansę na dobry wynik - przyznał Anglik nie podpowiadając oczywiście Polakom jak zatrzymać wysokiego (189 cm), dobrze grającego głową i silnego jak tur w walce o każdą piłkę Gyokeresa. Na pewno szwedzka „17” nie może mieć żadnej wolnej przestrzeni do kontry, bo natychmiast z zimną krwią wykorzysta takie „setki”, jakie mieli choćby Albańczycy w czwartek w Warszawie. Nie będzie też kombinował w sytuacjach sam na sam, co pokazał w spotkaniu z Ukrainą. Tyle wiemy wszyscy.... Reszta należy już do Jana Bednarka, Kuby Kiwiora i ich kolegów z reprezentacji...
Zbigniew Cieńciała
CZY WIESZ, ŻE...
◼ Eric Smith jest kolejnym piłkarzem, który z powodu kontuzji na treningu nie wystąpi w barażowym finale z Polską. Jak poinformowała wczoraj wieczorem szwedzka federacja, defensywny zawodnik FC St. Pauli po ocenie medycznej był zmuszony opuścić kadrę na dzień przed finałem baraży i wrócił do klubu, aby rozpocząć rehabilitację.
◼ Na mecz wybiera się ambasador RP w Szwecji, Karolina Ostrzyniewska, która została zaproszona do loży honorowej przez Szwedzką Federację Piłkarską (SvFF). – Jestem im bardzo wdzięczna – powiedziała.
◼ Na meczu ma zasiąść 49500 widzów. Stadion narodowy Szwecji w Solnej, o komercyjnej nazwie Strawberry Arena, może pomieścić 50 tys. Liczba ta nie zostanie osiągnięta z powodu wdrożenia środków bezpieczeństwa.
◼ Szwedzka federacja zdecydowała się wymienić murawę na stadionie. - Zrobiliśmy to ze względu na wagę i stawkę meczu. Zerwaliśmy podłoże ze sztucznej trawy i teraz mamy kompletnie nową murawę typu hybrydowego, składającą się z 80-90 procent trawy naturalnej i 10-20 procent sztucznych włókien. Murawa jest najwyższej możliwej jakości - wyjaśnił dyrektor w SvFF Kim Kaelstroem.
◼ Szwecja grała na mistrzostwach świata 12 razy. Najlepszym wynikiem jest srebrny medal w 1958 roku. Ostatni raz „Blagult” pojechali na mistrzostwa świata w 2018 roku. Wtedy drużyna Janne Anderssona wygrała grupę z Meksykiem, Koreą Płd. i Niemcami. W 1/8 finału Szwedzi pokonali Szwajcarię, a w ćwierćfinale przegrali z Anglią.
(ZC)
