Z którego kąta może dochodzić brzydki zapach?

SPORT I PARAGRAFY - felieton Roberta Kiłdanowicza

PRESS_FOCUS

Mateusz Sobczak

Jedną z najbarwniejszych postaci polskiej klubowej piłki nożnej jest właściciel Pogoni Szczecin.

Persko-kanadyjski multimilioner raz po raz za pośrednictwem portalu X dzieli się z Polakami swoimi komentarzami na temat otaczającej nas rzeczywistości. A to wypowie się w kwestii prezydenta Trumpa, a to prezydenta Macrona. Nas najbardziej będą interesować, z oczywistych względów, sprawy sportowe,a nie geopolityczne, obyczajowe czy społeczne, bo takie wątki również lubi poruszyć Mr Haditaghi.

Jest to postać, która budzi zdecydowanie ambiwalentne odczucia, z jednej strony jest dobrodziejem i zbawcą Pogoni Szczecin - zaznaczam przy tym, że mogę nie być obiektywny, gdyż czuję do tego klubu ogromny sentyment, to była przecież moja ostatnia drużyna w Polsce - ratując ten klub przed niechybnym upadkiem. Z drugiej jednak strony jego ekscentryczne popisy szokują, narażając klub na niezbyt chlubną, a nawet negatywną ocenę całej społeczności piłkarskiej w Polsce. Pan Alex nieustannie przywołuje zasady, wartości i inne szczytne dobra, którymi należy kierować się w codzienności i które wyznaje, wdrażając je w życiu osobistym i zawodowym. Może to jakiś błąd poznawczy, komunikacyjny albo wynikający z różnic kulturowych pomiędzy Polakami a kanadyjsko-perskim biznesmenem, ponieważ wydaje się, że jego aktywność nie jest czytelna i uczciwa, bo znacząco odmienna w stosunku do słów, które wypowiada. Taka surowa ocena podyktowana jest jednak faktem, że pan Haditaghi uwielbia nas na każdym kroku pouczać i zapoznawać z savoir-vivre’em czy z zasadami współżycia społecznego.

Alex Haditaghi - pilny obserwator i komentator polskiej rzeczywistości. A może... zbyt pilny? Mateusz Sobczak / Press Focus

Kilka dni temu właściciel klubu ze Szczecina zarzucił Wieczystej Kraków, że kompromitująco, haniebnie i całkowicie niedopuszczalnie zachowała się w stosunku do Pogoni, próbując „podebrać” francuskiego napastnika Jean’a Pierre’a Nsame. Rzeczywiście ma rację w tym, że jeśli klub z Krakowa chciał zawrzeć umowę z zawodnikiem, powinien najpierw uzyskać zgodę Pogoni na rozmowę z nim samym. Problem jest tylko taki, że z przedstawionego na portalu X dokumentu nie wynika, że Krakowianie zwrócili się z taką propozycją bezpośrednio do zawodnika, co świadczy o tym, że stwierdzenie właściciela Pogoni może być nadużyciem. 

W mojej opinii dokument przedstawionej propozycji finansowej potwierdza bardziej, że kierowana jest ona do agentów zawodnika, francuskich i polskich, którzy nie wiadomo w jaki sposób przedstawili opcję transferu do Wieczystej napastnikowi. Co więcej, jest znacznie więcej okoliczności przeciwko argumentacji bordowo-granatowym. Na przykład skoro do tego nieuczciwego postępowania, zdaniem Szczecinian, doszło dwa tygodnie wstecz, to dlaczego właściciel informuje o tym fakcie dopiero teraz?

Bardzo dużo jest w tym przekazie emocji a stosunkowo mało obiektywnych informacji. Dodatkowo jeśli kanadyjsko- irański biznesmen składa wniosek do PZPN i Ekstraklasy, to nie wiem skąd u niego pomysł, aby sprawę skierować jeszcze do FIFA. Powyższe zachowania wskazują, że przekaz Pogoni jest próbą przekonania opinii publicznej do swojego punktu widzenia, traktujący trochę polskich kibiców jako łatwowiernych i niezbyt lotnych intelektualnie.

Jednak nie to jest najbardziej irytujące w aktywności, skądinąd sympatycznego, Alexa Haditaghiego, obcokrajowca pouczającego nas, jak powinny wyglądać normy zachowania w naszym kraju. W powszechnym, codziennym życiu mamy kilka takich powiedzeń jak „przygania kocioł garnkowi” czy „lekarzu lecz się sam”, które zarzucają niewłaściwe, obłudne zachowanie, hipokryzję innym osobom podcza, gdy sami ich autorzy robią dokładnie to, co piętnują u innych. Tak też jest również w tym przypadku. W dziedzinie prawa powszechnego taki mechanizm nazywa się zasadą „czystych rąk”. Ta reguła oznacza, że zgodnie z nią ten, kto sam narusza zasady współżycia społecznego nie może – dla ochrony swoich interesów – powoływać się na naruszanie zasad współżycia przez inną osobę.

I tutaj docieramy do sedna sprawy. Właśnie w taki wysoce kontrowersyjny i co najmniej wątpliwy sposób Pogoń zakontraktowała Macedończyka Darko Czurlinowa, „wykradając” go podstępnie Widzewowi z badań medycznych, na chwilę przed zawarciem umowy, jakieś miesiąc temu. Czy takie działanie są prawidłowe, godne i profesjonalne, Mr. Haditahgi?

W ogóle to jest część jakiegoś większego naszego polskiego problemu, że zakochujemy się bezwarunkowo w cudzoziemcach, choć na przykład prezes Lechii Gdańsk Paulo Urfer, pouczał wszystkich dookoła tak bardzo, że zaurferzył (zarządził) klubem z Gdańska, że wylądował w I lidze. Właściciel Cracovii Robert Platek sprawuje władzę w klubie tak skutecznie, że Pasy zapewne będą broniły się do końca sezonu przed spadkiem.

Urfer, Platek i Haditaghi chcą „meblować” nam strukturę, rozgrywki, normy i zasady je opisujące. Ciekaw jestem, czy w ich krajach środowisko sportowe tolerowałoby takie zachowanie Polaków, w ramach którego wskazywalibyśmy, jak należy żyć, funkcjonować i - jak to brutalnie mawiają klasycy - „z jakiego kąta może śmierdzieć, a z jakiego pachnieć”. Bez wdawania się w patetyczność i używania wielkich słów: trochę to smutne i mało optymistyczne, że próżno oczekujemy, żeby nas cudzoziemcy szanowali wtedy, gdy sami siebie nie potrafimy uszanować.

_______________________________________
* Robert Kiłdanowicz jest doktorem nauk prawnych. W przeszłości występował m.in. w I-ligowych (wg dzisiejszego nazewnictwa ekstraklasowych) zespołach Stomilu Olsztyn, Widzewa Łódź czy Śląska Wrocław.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się