Z Jordim po awans
Były napastnik Widzewa Łódź wraca do Polski z Japonii i przez najbliższe pół roku będzie grał w Krakowie.
Jordi Sanchez strzelił w ekstraklasie 14 goli. Jak poradzi sobie w I lidze? Fot. Artur Kraszewski / Press Focus
WISŁA KRAKÓW
Hiszpański piłkarz dołączył już do lidera Betclic 1. Ligi, który trenuje na zgrupowaniu w Turcji. Biała Gwiazda rozegra tam jeszcze trzy sparingi, więc będzie miał okazję zgrywać się z nowymi kolegami.
Z Sapporo do Krakowa
Jordi Sanchez nie jest w Polsce anonimową postacią, jak bywało w przypadku wielu Hiszpanów, których kontraktowały nasze kluby. Jest też byłym kolegą z zespołu Angela Rodado, gdy obaj występowali w ojczyźnie. Mierzący 190 cm zawodnik w sezonach 2022/23 i 2023/24 rozegrał 60 meczów w ekstraklasie dla Widzewa i strzelił 14 goli, miał też siedem asyst. W lipcu 2024 Łodzianie nie chcieli się go pozbywać, miał jeszcze roczny kontrakt. Pojawiła się jednak oferta za 500 tys. euro z Consadole Sapporo i została przyjęta, a Sanchez też chciał spróbować sił w Japonii. Ostatnie półtora roku nie było jednak pasmem sukcesów. Przechodził do klubu zamykającego tabelę ekstraklasy i z nim w składzie nie udało się uniknąć spadku.
Więcej możliwości
W obu ligach zaliczył 16 występów, jedną bramkę i asystę. Te liczby – delikatnie rzecz ujmując – nie rzucały na kolana i jego problemy w Azji wykorzystała Biała Gwiazda. Tym ruchem Wisła wiele nie ryzykuje, bo podpisała z Hiszpanem umowę do końca sezonu. Bardzo szybko udało się doprowadzić do skutku pozyskanie zawodnika na priorytetową pozycję. Trener Mariusz Jop chciał wysokiego zawodnika, bo w ofensywie nie ma rosłych graczy. Sanchez może jeszcze zwiększyć możliwości jego zespołu w ataku. – Pewnie większość kibiców pamięta go z Widzewa, miał tam dobry okres. To piłkarz szybki, wysoki, dobry w grze w powietrzu – o takim profilu mówiliśmy. Cieszę się, że dołączył do nas. Myślę, że da nam więcej możliwości, jeżeli chodzi o aspekty taktyczne, ale też sportowe. Liczymy, że będzie także wartością dodaną dzięki doświadczeniu boiskowemu – mówi opiekun wiślaków.
Wisła często gra atakiem pozycyjnym, jednak to trudny element i trzeba mieć szerszy wachlarz. Nawet najlepsze drużyny w Europie nie zawsze są w stanie w ten sposób zdobyć bramki z teoretycznie słabszym przeciwnikom. – Jesienią reprezentacja prowadzona przez trenera Jana Urbana grała z Holandią. Rywal prezentujący bardzo wysoki poziom, świetnie wyszkoleni piłkarze. Nasza kadra broniła wtedy bardzo nisko i świetna drużyna nie dała nam rady strzelić gola po ataku pozycyjnym. To jest bardzo wymagający element gry – tłumaczy Jop na przykładzie.
Firma Królewskiego w nazwie
W sobotę w Krakowie odbędzie się konferencja, na której zostanie ogłoszony sponsor tytularny stadionu Wisły. Jego nowa nazwa to Synerise Arena Kraków – Stadion Miejski im. Henryka Reymana w Krakowie. Założycielem i prezesem Synerise (tworzy oprogramowanie w sektorze big data i sztucznej inteligencji) jest Jarosław Królewski, sternik i większościowy akcjonariusz Wisły. Ta firma była jednym z dwóch podmiotów, które zgłosiły się do konkursu. Ofertę złożył także Szubryt z branży wędliniarskiej, ale się wycofał. Było to uzgodnione z Królewskim, a niedługo po latach wrócił jako sponsor klubu. Królewski nie krył, że chciał wystartować w konkursie poprzez Synerise, by w przyszłości mogło zwolnić miejsce innemu sponsorowi, który zapewni większą kwotę, jeżeli uda się go namówić. Umowa będzie obowiązywać przez trzy lata, licząc od 1 stycznia 2026. Warunki finansowe mamy nadzieję poznać 17 stycznia.
Michał Knura
