Z Janickim do Szczecina

Dobra wiadomość dla kibiców Górnika - uraz podstawowego obrońcy nie okazał się groźny i będzie mógł wystąpić przeciwko Pogoni.

Rafał Janicki jest brany pod uwagę na mecz z Pogonią. Fot. Łukasz Sobala/PressFocus

GÓRNIK ZABRZE 

Choć zabrzanie pozyskali wiosną już 12 zawodników (ostatnim jest Maksym Chłań, który w środę podpisał dwuletni kontrakt), to nie wszyscy mogą grać. Z grona pozyskanych trener Michal Gasparik nie można liczyć na Michala Saczka, który nie gra od lutego, a także na napastnika Gabriela Barbosę. Wysoki brazylijski napastnik nabawił się urazu łydki na początku przygotowań. Już trenuje z drużyną i być może jeszcze w sierpniu zadebiutuje. Co niepokojące, podczas meczu z Bruk-Betem Termalicą Nieciecza (0:1) z urazem w końcówce zszedł lider formacji defensywnej, Rafał Janicki. Chodziło o mięsień dwugłowy. – Na początku drugiej połowy nieprzyjemnie upadłem, potłukłem się i przy jednym ze sprintów poczułem ból. Nie chciałem ryzykować i dlatego zszedłem z boiska – tłumaczył nam Janicki.

Jak się okazuje, jego uraz nie jest groźny. Piłkarz trenuje i jest brany pod uwagę na ważny mecz z Pogonią. Przypomnijmy, że 33-letni obrońca urodził się w Szczecinie, a swoją przygodę z futbolem zaczynał w nieodległym Chemiku Police. Z Pogonią nic go jednak nie łączy. Teraz w Zabrzu szykują się już do tego, co będzie w niedzielę. - Liczyliśmy, że po czterech pierwszych meczach będziemy mieli 9 punktów, ale tak nie jest. Jest niedosyt. Jedziemy do Szczecina odrobić to, co straciliśmy – mówi obrońca Górnika, dla którego niedzielny mecz będzie już 385. w ekstraklasie. Jest pod tym względem na 12. miejscu i goni dwie wielkie śląskie legendy - Pawła Janika, wieloletniego gracza Polonii Bytom, a potem Szombierek, który ma 389 meczów, oraz samego Zygfryda Szołtysika. Mistrz olimpijski z Monachium ligowych  gier (wszystkie w barwach Górnika Zabrze) - ma 395.

(zich)