Z ekstraklasy do reprezentacji
Dzięki fantastycznej formie strzeleckiej Tomas Bobcek doczekał się debiutu w dorosłej kadrze Słowacji.
Tomas Bobcek lideruje w klasyfikacji strzelców ekstraklasy. Fot. Piotr Matusewicz/PressFocus
Gdy zaczynał się sezon 2025/26 niewielu przypuszczało, że Lechia Gdańsk tak szybko i tak spektakularnie będzie w stanie wydostać się ze strefy spadkowej. Zespół Johna Carvera zaczynał rozgrywki z pięcioma ujemnymi punktami - z winy klubu, który rok temu zalegał z płatnościami. Gdańszczanie musieli pokutować na płaszczyźnie sportowej, ale strata już została zniwelowana. Co więcej, gdyby zespół z Pomorza nie zaczynał zmagań na minusie, znajdowałby się na dziewiątym miejscu! Tym bardziej warte to podkreślenia, że w poprzednim sezonie walczył o utrzymanie. Tymczasem teraz gra nieźle i widowiskowo. Lechia z jednej strony zdobywa najwięcej bramek w lidze (37!), ale też najwięcej traci (37!). W ostatnich dwóch meczach ekstraklasy Gdańszczanie zdobyli… 10 goli, pięć razy pokonując bramkarza Bruk-Betu i Górnika Zabrze.
Niespodzianka!
W takim szalonym środowisku doskonale odnajduje się Tomas Bobcek. Jest liderem klasyfikacji strzelców, zdobywając 13 goli. To spora niespodzianka i zapewne nawet 24-letni snajper jest w szoku, jak świetna za nim runda. Jest centralną postacią ofensywy i pokazuje, jak wiele Lechia straciła w poprzednim sezonie, gdy przez trzy miesiące pauzował z powodu kontuzji kolana. Przez to rozegrał wtedy tylko 16 meczów, w których i tak, pomimo trudności, zaliczył siedem trafień. Z kolei wcześniejszy sezon, jeszcze w 1. lidze, zakończył z dziewięcioma golami w 24 spotkaniach. Co więcej, zanim trafił do Lechii też nie był nadzwyczaj skutecznym napastnikiem. Grał w Ruzomberoku i w sezonie poprzedzającym przenosiny do Polski zdobył ledwie pięć goli w 23 meczach. Nie był gwarantem skuteczności - stał się nim wraz z przyjściem do klubu Johna Carvera. Angielski trener od początku widział w nim ogromny potencjał i wie, w jaki sposób wykorzystać słowackiego napastnika.
Debiut i gol
Na „dzień dobry” ustrzelił hat tricka w drugiej kolejce, w starciu z mistrzem Polski. I choć Lech Poznań wygrał 4:3, to Bobcek pokazał, że ma zamiar walczyć o koronę króla strzelców. W imponujący sposób zakończył też rundę jesienną, w czterech ostatnich meczach zdobywając sześć bramek. Dublety zdobywał w starciach z Widzewem Łódź (2:1), Bruk-Betem (5:1) i Górnikiem (5:2). Ma niewątpliwy dar pokonywania bramkarzy, a zauważyli to nie tylko w Gdańsku, ale też w jego w ojczyźnie. Bobcek zaliczył kilka meczów w słowackich reprezentacjach młodzieżowych (od U-16 do U-21), ale na powołanie do pierwszej kadry musiał poczekać. Po raz ostatni w reprezentacji U-21 zagrał w czerwcu 2022 roku, a do pierwszej reprezentacji dostał powołanie dopiero we wrześniu 2025 roku, gdy siedział na ławce w starciu z Niemcami (2:0). Zadebiutował z kolei podczas listopadowego zgrupowania i już w pierwszym meczu - przeciwko Irlandii Północnej - w którym wszedł jako rezerwowy, zachwycił publiczność, trafiając do siatki, dzięki czemu Słowacja wygrała 1:0. Później zagrał też w rewanżu z Niemcami (0:6). Znalazł się więc na radarze selekcjonera Francesco Calzony i być może zagra też w barażach o udział w mistrzostwach świata – w półfinale Słowacy zagrają z Kosowem.
Ostatni sezon?
Jeśli Lechia Gdańsk nie zmieni sposobu gry (a przecież na to się nie zapowiada, biorąc pod uwagę nie najgorsze wyniki), Bobcek zapewne zdobędzie jeszcze niejedną bramkę. A to będzie oznaczać, że Lechia latem może go stracić. Przecież jest on wciąż młodym zawodnikiem, tym bardziej musi wzbudzać zainteresowanie zagranicznych klubów. Co niebagatelne, Lechia może na nim zarobić, gdyż ma podpisany kontrakt do czerwca 2027 roku.
Czy ktokolwiek jest w stanie Bobcekowi zagrozić w walce o koronę króla strzelców? Trzy bramki mniej od niego mają Karol Czubak z Motoru Lublin i Mikael Ishak z Lecha Poznań. 24-letni Słowak musi się więc mieć na baczności, bo ma poważnych konkurentów, szczególnie w osobie Szweda, który w ekstraklasie występuje od lat. Zdobył w niej 83 bramki, ale wciąż nie doczekał się miana króla strzelców.
Kacper Janoszka
