Yin i Yang na kaca
W Sunderlandzie odbędzie się hitowy mecz kompletnych przeciwności, który rozgrzeje noworoczną atmosferę.
Robin Roefs broni bezpardonowo i skutecznie, ale w ostatnim meczu z City wpuścił 3 gole. Fot. News Images /SIPA USA/PressFocus
ANGLIA
Mało kto jest na tyle twardy, aby decydować się na granie 1 stycznia. Anglicy jednak należą do tego wąskiego grona, bo licząc cztery najwyższe szczeble rozgrywkowe odbędzie się tam w czwartek kilkadziesiąt meczów. W znacznie mniejszej skali – ale także – zagrają w Walii, Australii, Izraelu, Bahrajnie oraz Iranie.
Niepokonani u siebie
Oczy kibiców Premier League będą skierowane na Stadion Światła, gdzie rewelacja tego sezonu, Sunderland, podejmie wicelidera, Manchester City. Faworyt tego spotkania jest oczywisty, tym bardziej z rozpędzonym Erlingiem Haalandem na szpicy. Jednakże Czarne Koty, siódme przed tą kolejką, rzetelnie pracują na miano najlepszego beniaminka od kilkunastu lat! Konsekwencja i regularność zespołu z północno-wschodniej Anglii są doceniane przez wszystkich kibiców i choć 6 grudnia City pokonało Sunderland 3:0 – to teraz jest wiara w rewanż. Nim rozpoczęło się wtorkowo-czwartkowe granie, tylko dwie ekipy w Premier League mogły poszczycić się mianem niepokonanych u siebie – a jedną z nich był właśnie Sunderland! – Musimy skupić się na sobie. Jeśli będziemy robić to, co zawsze, będzie dobrze – powiedział skrzydłowy beniaminka Simon Adingra, który w poprzedniej kolejce strzelił swojego debiutanckiego gola w Premier League, a jego drużyna zremisowała z drugim beniaminkiem, Leeds.
Albo szczęście, albo bramkarz
Sunderland gra sposobem, który dał mu sukces w Championship – a jest nim pragmatyzm. Angielskie media przypominają, że w 24-zespołowej lidze strzelił tylko 7 goli więcej niż Plymouth, które spadło. Wspomniane Leeds, które wygrało rozgrywki, zdobyło... 37 bramek więcej. – Nie będziemy grać jak Guardiola czy De Zerbi, bo jesteśmy Sunderlandem, a ja jestem Regis Le Bris – przedstawił się swego czasu szkoleniowiec Czarnych Kotów. W Premier League tylko pięć ekip ma mniej trafień niż jego piłkarze (w tym cztery ostatnie). Ale jeśli chodzi o obronę – lepiej robią to tylko Arsenal i właśnie City. Bilans goli +2 jest może i skromny, ale co z tego? Co ciekawe, pod względem wykreowanych sytuacji Sunderland jest... drugi najgorszy w lidze. Jednakże jeśli chodzi o to, ile goli powinien stracić... także nie jest za wesoło. Według algorytmów jego defensywa nie powinna być trzecią, a dopiero... 13. w Premier League! Rywalom gdzieś umknęło 8,5 gola, które „powinni” strzelić.
W takiej sytuacji w grę wchodzą dwa wyjaśnienia – albo masz szczęście, albo dobrego bramkarza. W przypadku Czarnych Kotów działać mogą oba te czynniki, bo 22-letni Robin Roefs spisuje się kapitalnie. Broni ponad 77 procent uderzeń (drugi wynik w lidze), a ma co robić, bo tylko dwaj golkiperzy mają więcej pracy. Także w tzw. statystyce goal prevented (gole, których uniknięto) przoduje. Lepiej, żeby w Sylwestra Roefs nie zabalował, bo City... ma najlepszy atak w lidze, najlepszego snajpera i najlepszego asystenta, Rayana Cherkiego. Nie ma dwóch bardziej różnych drużyn w Premier League. To przeciwności niczym Yin i Yang, które w naturze uzupełniają się, choć jutro... jedna energia będzie chciała zdominować tą drugą.
Piotr Tubacki
PROGRAM 19. KOLEJKI
Czwartek: Crystal Palace – Fulham, Liverpool – Leeds (oba 18.30), Brentford – Tottenham, Sunderland – Man. City (oba 21.00)
