Yeah!
Z DRUGIEJ STRONY - Paweł Czado
Jak tu nie kochać Pucharu Polski? Co runda, która przypomina bezlitosny szafot - same bale i atrakcje! Mam szczerą nadzieję, że żadni „naprawiacze” i piłkarscy technokraci nie zepsują tych rozgrywek, że nie wpadną na pomysł rozstawiania w przyszłości drużyn według jakiegokolwiek rankingu. System jednego meczu u niżej notowanego w dniu losowania jest w mojej ocenie kapitalny. Liga to liga, a puchar to puchar. Wszyscy powinni mieć w nim równe szanse. To sprzyja także wspaniałym, co prawda jednorocznym, karierom drużyn z mniejszych miast, te starty pamięta się tam potem przez pokolenia. Puchar Polski pod tym względem jest nieoceniony. W lidze mały z dużym się nie spotyka, a tutaj nie dość, że się spotyka, to jeszcze niejednokrotnie wygrywa!
Tak było w poprzedniej rundzie, a czy będzie w najbliższej? Wczoraj wylosowano pary 1/8 finału rozgrywek, zostało więc tylko 16 drużyn. Wśród nich są dwa – z punktu widzenia ekstraklasowych możnych – kopciuszki, które w lidze jeszcze nigdy nie grały wśród najlepszych, ale tutaj – owszem.
Avia Świdnik, występująca zaledwie w III lidze, czyli na czwartym poziomie, wygrała ostatnio z rezerwami Korony Kielce i zremisowała ze Starem Starachowice. W poprzedniej rundzie wyeliminowała Flotę Świnoujście, ale wcześniej - Ruch (nie pierwszy raz zresztą). Teraz podejmie inny śląski zespół – Polonię Bytom. Bytomianie z pewnością nie boją się tego meczu, ostatnio rozbili na wyjeździe innego rozentuzjazmowanego trzecioligowca – LKS Goczałkowice, któremu nie pomógł nawet Łukasz Piszczek. Tak czy inaczej – będzie w tym zestawieniu ciekawie.
Podobnie zresztą jak w drugiej parze, gdzie gospodarzem jest inny „pozaekstraklasowicz”, czyli Chojniczanka. Będzie jej ciężko, bo rywal w gazie – Korona, która ostatnio nie boi się nikogo, a w poprzedniej rundzie bezlitośnie zgasiła Znicz Pruszków. Z pewnością jednak – jak zawsze w pucharze – nie ma zamiaru poddawać się bez walki.
Fani wielkich też mruczą… Kibice Górnika mają teraz zagwozdkę. Na który grudniowy mecz do Gdańska jechać? Ligowy czy pucharowy? Oba dzieli kilka dni (3-6 grudnia). A może zostać i pozwiedzać? Jest przecież co...
W krótkim odstępie czasu spotkają się też dwa inne kluby z ekstraklasy, choć tym razem oba mogą liczyć na jedno spotkanie u siebie: Jagiellonia najpierw w lidze, a potem GieKSa - w PP. Te spotkania też zapowiadają się frapująco. Także pod względem strategicznym. Czy rzucić do boju od razu co ma się najsilniejszego? A może warto zamieszać składem? Jeśli celem jest gra w Europie, w tyle głowy zostaje zasada, że najłatwiej uczynić to przez rozgrywki PP…
Podekscytowanie panuje zresztą wszędzie: w Bydgoszczy, bo przyjeżdża Wisła, najdziwniejszy klub Polski - w tym sensie, że od dawna powinien być w ekstraklasie, ale nie potrafi się do niej wdrapać, choć krajowy puchar zdobyć potrafi. W Gliwicach, gdzie zwycięstwo nad mistrzem Polski mogłoby zmazać, zatrzeć choć w części wrażenie po fatalnej, tegorocznej jesieni. W Szczecinie, gdzie czują ogromny niedosyt, ostatnio dwa razy dochodzili do finału i musieli obejść się smakiem. Ogółem Pogoń była w finale pięć razy i nigdy się jej nie udało zdobyć trofeum. Może teraz?Puchar Polski pełny jest takich historii! Kochajmy Puchar Polski, yeah!
