Wyścig żółwi
Klęska Górnika, porażka Jagiellonii na terenie outsidera, wyrwany niemal cudem w Krakowie remis mistrza, katastrofa Legii – gdzież wypatrywać dziś kandydatów do tytułu mistrzowskiego?
Giannis Niarchos kontra Maksym Chłań, czyli walka na szczycie ekstraklasy. Fot. Łukasz Sobala / Press Focus
Niedzielne odrabianie zaległości – w szranki stanie m.in. Raków i Jagiellonia – ostatecznie ukształtuje tabelę ekstraklasy przed zimową przerwą. Szansę na tytuł mistrza jesieni (z jedną kolejką wiosenną na koncie) mają jeszcze oba wymienione wyżej zespoły. Nie ma jednak wątpliwości, że dorobek drużyny, która „przezimuje” w fotelu lidera, daleki będzie od przyzwoitości. I daleki od dokonań jesiennych zmagań z lat minionych. Od momentu, gdy ekstraklasa liczy 18 zespołów, średnia punktowa mistrza jesieni zawsze przekraczała dwa „oczka” na mecz. W obecnym jest bardzo daleka od tego wyniku...
Dziwny jest ten świat
– Ech, dziwny jest ten świat, a właściwie... ten sezon – wzdycha Marek Koniarek, były znakomity snajper m.in. GKS-u Katowice i Widzewa, z wciąż nieosiągalnym dla swych następców wynikiem 29 goli ligowych w sezonie 1995/96. Przy czym słowo „dziwny” nie oznacza dlań „lepszy”. – Ciekawy? Może i tak, skoro każdy wygrywa z każdym. Piłkarsko jednak nie zawsze o to chodzi.
– No właśnie – wtóruje mu były napastnik Górnika, Dawid Jarka. – Nie przypominam sobie sezonu, w którym po pierwsze – lider na tym etapie rozgrywek miałby tak mało punktów, po drugie – jego gra nie była porywająca nawet momentami, i po trzecie wreszcie – tak naprawdę cała liga równałaby raczej w dół, a nie w górę – ocenia. Na potwierdzenie owego równania w dół przywołać może dystans dzielący lidera od ostatniego bezpiecznego, czyli 15. miejsca w tabeli. To ledwie... 10 punktów!
Niewiele dobrego futbolu
– Jak Górnik, marząc o wysokich miejscach, może jechać do Radomia i stracić cztery gole, albo do Gdańska i „złapać” pięć bramek? – zastanawia się głośno Koniarek. Nie tylko zabrzanie w końcówce tegorocznego grania zanotowali znaczny „zjazd” formy. Nafciarze, którzy niespodziewanie otwierają ligową klasyfikację, ostatnią wygraną świętowali na samym początku listopada, teraz mają zaś serię pięciu remisów, która – wobec potknięć Górnika – wywindowała ich na szczyt!
– Nie świadczy to bynajmniej o wysokim poziomie naszej ekstraklasy. On, moim zdaniem, wciąż jest przeciętny. Naprawdę dobrego futbolu wciąż jest niewiele. A przynajmniej nie tyle, ile bym sobie życzył – zauważa kolejny po Koniarku członek elitarnego ligowego „Klubu 100”, Mariusz Śrutwa.
I stawia dość zaskakującą tezę dotyczącą przyczyn tego stanu rzeczy. – W wielu momentach brak mi, zwłaszcza u niektórych zawodników z obcym paszportem i... statusem gwiazdy, zaangażowania i chęci nieustannego wygrywania! – zauważa „SuperMario”. I nie jest wcale jedynym spośród naszych rozmówców, którym do głowy ta myśl przychodzi.
Łatwe, przyjemnie, nie do końca poważne
– Czasem cudzoziemcy, z potencjalnie czołowych drużyn, bywają lepsi od naszych piłkarzy. Ale rywalom z dołu tabeli wystarczy ambicjonalnie podejść do meczu z nimi i już jesteśmy blisko niespodzianki – zaznacza Koniarek, ubierając w proste słowa zasadę, która przynosi powodzenie „maluczkim”: – W naszej lidze opłaca się „jeżdżenie na du**ch”!
– Patrząc na grę niektórych dobrze opłacanych potencjalnych gwiazd, mam wrażenie, że dla nich co prawda wszystko jest w ekstraklasie łatwe i przyjemne, ale... chyba nie do końca poważne – dodaje Śrutwa. – Myślę, że walka o mistrzostwo Polski byłaby bardziej poważna, gdyby w naszych zespołach było więcej Polaków. A jeszcze lepiej, by byli to zawodnicy mocno związani z regionem.
Europa motywuje bardziej
Do owych kwestii ambicjonalnych, które też sam podnosi, Dawid Jarka dorzuca jeszcze „obowiązki w Europie”. – Niby kadry naszych pucharowiczów są dość szerokie. Ale kiedy jednego czy drugiego lidera zabraknie w składzie, odbija się to na jakości gry. Nie mówiąc już o tym, że dla części piłkarzy Liga Konferencji nawet podświadomie jest priorytetem, bo łatwiej się w niej pokazać. W efekcie Legia w pucharach i Legia w lidze to dwa różne zespoły, nawet jeśli na boisku widzimy ten sam skład – analizuje ekssnajper Górnika, wciąż jeszcze biegający po boiskach w koszulce czwartoligowej Przemszy Siewierz.
A mistrzem będzie...
W kim zatem upatrywać najpoważniejszego kandydata do tytułu mistrzowskiego? – pytamy naszych ekspertów. Koniarek... w zasadzie umywa ręce. – Nie widzę faworyta. Powiedziałbym, że powinien to być Lech, ale u bukmachera nawet złotówki bym na to nie postawił – zaznacza z uśmiechem.
– Nie wiem. Życzyłbym sobie ligi z liderem, którego nie będziemy się wstydzić w Europie. A nie mam takiej pewności w przypadku Wisły czy Górnika, choć oczywiście za tego ostatniego, i za inne śląskie zespoły, mocno trzymam kciuki – dodaje Jarka. – Wydaje mi się natomiast, że spośród pucharowiczów najlepiej w żonglowaniu składem radzi sobie Jagiellonia. Więc może ona?
Najbardziej konkretny jest Śrutwa, który... też wymienia białostoczan. – Niezależnie od tego, że Jaga w minionych dniach potknęła się dwukrotnie – w Katowicach w pucharze i w Niecieczy w lidze, gra chyba najrówniej w całej stawce. Ma też chyba najwięcej charyzmatycznych postaci w składzie i... na ławce – mówi były snajper Ruchu.
Weryfikacja prognoz naszych rozmówców już za... pięć miesięcy.
Dariusz Leśnikowski
2021/22 – mistrzem Lech
koniec roku 20211. Lech 19 41 (śr. 2,16)
2. Pogoń 19 37
3. Raków 19 35
…
15. Łęczna 19 18
2022/23 - mistrzem Raków
koniec roku 20221. Raków 17 41 (śr. 2,41)
2. Legia 17 32
3. Pogoń 17 29
…
15. Zagłębie 17 17
2023/24 - mistrzem Jagiellonia
koniec roku 20231. Śląsk 19 41 (śr. 2,16)
2. Jagiellonia 19 38
3. Lech 19 33
…
15. Warta 19 19
2024/25 - mistrzem Lech
koniec roku 20241. Lech 18 38 (śr. 2,11)
2. Raków 18 36
3. Jagiellonia 18 35
…
15. Puszcza 18 18
2025/26 – mistrzem ????
koniec roku 2025 (bez niedzielnych zaległości)1. Wisła P. 18 30 (śr. 1,67)
2. Górnik 18 30
3. Raków 17 29
...
15. Motor 17 20
