Wyrównane siły
Mam nadzieję, że nie będziemy specjalistami od meczów pięciosetowych, bo nie wiem, czy nasze zdrowie wytrzyma – przyznał Rafał Szymura, przyjmujący ZAKSY.
Jak przystało na wojowników Rafał Szymura i jego koledzy nigdy nie odpuszczają. Fot. Piotr Matusewicz / Press Focus
Kędzierzynianie na początku sezonu są bardzo zapracowani. Wygrali trzy z siedmiu spotkań, z których aż w pięciu do wyłonienia zwycięzcy potrzebnych było pięć setów! Tie-breaki grali z Bogdanką LUK Lublin, PGE GiEK Skrą Bełchatów, Barkomem Każany Lwów, Asseco Resovią oraz Energą Treflem Gdańsk. Triumfować udało im się w dwóch, z zespołami ze Lwowa i z Rzeszowa. Zwłaszcza pokonanie ekipy z Podkarpacia było bardzo cenne, jako pierwsi bowiem w sezonie znaleźli sposób na Resovię. – To było bardzo trudne spotkanie. Resovia to bardzo mocna drużyna, co pokazała, kiedy odwróciła losy rywalizacji z mistrzem Polski, Bogdanką LUK Lublin. Cieszyłbym się z każdej zdobyczy punktowej przywiezionej z Rzeszowa. Udało się wygrać i to po niesamowitym meczu, co bardzo raduje – ocenił Igor Grobelny, przyjmujący ZAKSY.
Na razie kędzierzynianie wytrzymują trudy tie-breaków, Trzymają się mocno. Choć w trzech ostatnich spotkaniach zmuszeni byli do grania pięciu setów, nie pękli. Każde z nich wytrzymali kondycyjnie, walcząc do ostatniej piłki. – Po prostu trener nam wpaja, by być wojownikami na boisku i poza nim. Trzeba być twardym. W każdym meczu staramy się walczyć o zwycięstwo. Nie zawsze nam się to udaje, ale mamy nową drużynę i jeszcze nie wszystko funkcjonuje, jak należy. Liga jest jednak długa, a my mamy ochotę namieszać w strefie medalowej i głośno o tym mówimy – stwierdził Karol Urbanowicz, środkowy zespołu z Opolszczyzny. - Mam nadzieję, że nie będziemy jednak specjalistami od meczów pięciosetowych, bo nie wiem, czy nasze zdrowie wytrzyma – podzielił się wątpliwościami Rafał Szymura.
Zdaniem Quinna Isaacsona, amerykańskiego rozgrywającego ZAKSY, duża liczba pięciosetówek ma też plusy. - Ważne jest, aby umieć grać tie-breaki i je wygrywać, ponieważ kiedy dochodzi się do play offu, to takie doświadczenie procentuje. Ważne jest, aby rozgrywać wiele tie-breaków. Oczywiście to są trudne i męczące mecze, ale im bardziej się do tego przyzwyczaimy, tym łatwiej jest potem grać takie spotkania i umieć je wygrywać – podkreślił.
Warto dodać, że w bieżącym sezonie kibice w każdej kolejce oglądali pięciosetowe batalie. Nie ma też zespołu, który nie grałby tie-breaka. Oprócz ZAKSY najwięcej – po cztery - rozegrały Indykpol AZS Olsztyn, Energa Trefl Gdańsk i Cuprum Stilon Gorzów Wlkp. Ich królami są gdańszczanie, którzy trzykrotnie wychodzili z tego zwycięsko.
Skąd tak dużo pięciosetowych meczów? Eksperci są zgodni, PlusLiga jest po prostu bardzo wyrównana. – To jej siła. Są faworyci, jak Zawiercie, Rzeszów czy Warszawa, ale inne zespoły wcale od nich nie odstają. Nikogo nie można lekceważyć. Świetnie radzą sobie choćby drużyny z Olsztyna i Bełchatowa. Ale nawet te teoretycznie najsłabsze prezentują wysoki poziom – powiedział Ireneusz Mazur, były szkoleniowiec m.in. reprezentacji Polski. Sami zawodnicy też przyznają, że żadnego zespołu nie można lekceważyć i by wygrać każde spotkanie muszą włożyć maksimum umiejętności. – To właśnie sprawia, że PlusLiga jest jedną z najlepszych na świecie. W Polsce gra się naprawdę świetnie, ponieważ po drugiej stronie siatki są same supergwiazdy, a jeśli w jednym meczu nie zagrasz najlepiej, jak potrafisz, to przegrywasz 0:3 i wracasz do domu. Będzie naprawdę ekscytująco, gdy zbliżymy się do końca sezonu, a wyniki będą coraz bardziej wyrównane. To będą fajne mecze do grania i oglądania – zauważył Isaacson.
(mic)
