Wypadnie poza „dwudziestkę”
Hubert Hurkacz odpadł już w 2. rundzie i straci sporo punktów za ubiegłoroczny ćwierćfinał.
Niestety, w tym roku w Melbourne nie zobaczymy już uśmiechu na twarzy najlepszego polskiego tenisisty… Fot. EPA / PAP
Na początku sierpnia 2024 „Hubi” osiągnął najwyższą pozycję na świecie – 6., choć dwa miesiące wcześniej doznał na Wimbledonie poważnej kontuzji kolana i przeszedł zabieg. Do rywalizacji w Melbourne Hubert Hurkacz przystępował jako 17. w rankingu, ale 27 stycznia po zakończeniu Australian Open wypadnie z pierwszej „dwudziestki”, w której nieprzerwanie znajdował się przez prawie cztery lata – od 5 kwietnia 2021 roku. To efekt czwartkowej porażki już w 2. rundzie z Miomirem Kecmanoviciem 4:6, 4:6, 2:6 i straty aż 360 pkt za ubiegłoroczny ćwierćfinał Wielkiego Szlema na antypodach.
Niemal 28-letni wrocławianin, który na inaugurację dość pewnie wygrał z Holendrem Tallonem Griekspoorem 7:5, 6:4, 6:4, w czwartkowym starciu z 51. w światowym rankingu Serbem miał niewiele do powiedzenia. Pojedynek trwał tylko godzinę i 48 minut. Polak ani razu nie przełamał rywala, popełnił w sumie aż 38 niewymuszonych błędów, w tym sześć podwójnych serwisowych.
Skoncentrowany, starannie grający Kecmanović dobrze prezentował się przy dłuższych wymianach, świetnie pracował nogami. W trzecim secie jego przewaga była już bardzo wyraźna. Serb dwukrotnie przełamał serwis często mylącego się Polaka, a przy stanie 5:2 i swoim podaniu wykorzystał pierwszą piłkę meczową.
(t)
ZDANIEM EKSPERTA
Jeszcze będzie z niego pociecha
Grzegorz PANFIL, triumfator Australian Open juniorów w deblu w parze z Błażejem Koniuszem (2006)
Oczywiście szkoda, że Hubert odpadł tak szybko, ale dla mnie nie jest to wielkie zaskoczenie. Pamiętajmy, że pół roku temu doznał poważnej kontuzji łąkotki. Po czymś takim do pełni formy wraca się powoli, wiem coś o tym, bo też się z tym długo zmagałem. W podświadomości na pewno taki uraz zostaje, jest pewna rezerwa i ostrożność. Musimy uzbroić się w cierpliwość. Ci, którzy znają się na sporcie, wiedzą, że to jest długi proces, ale jestem pewny, że Hubert nas jeszcze nieraz pozytywnie zaskoczy i sprawi dużo radości. Jeszcze będzie z niego pociecha.Po to zmienił trenerów (Nicolas Massu i Ivan Lendl – przyp. red.), którzy naprawdę są z najwyższej półki. Zrobił to, bo wciąż chce i wierzy, że może być w ścisłej światowej czołówce. Do tego zmienił sprzęt, gra nową rakietą. Zwyczajnie potrzeba jeszcze czasu, żeby to wszystko „zatrybiło”.
(t)
