Wymagania kapitana
Spadkowicz z ekstraklasy jest w tej chwili na ostatnim bezpiecznym miejscu w 1. lidze, ale jej pozycja jest wyjątkowo krucha... Czy dwukrotny mistrz Polski zanotuje drugą z rzędu degradację?
Tylko Maciej Domański gra w Mielcu dłużej niż Piotr Wlazło (na zdjęciu). Fot. Marta Badowska/Press Focus
STAL MIELEC
Nie ma lekko. 20 punktów – tyle wynosi obecnie dorobek Mielczan, a taką samą liczbę „oczek” ma też Znicz Pruszków, będący pierwszą drużyną w strefie spadkowej. W bilansie bezpośredniej rywalizacji także jest remis (i punktowy, i bramkowy), więc o tym, że wyżej jest Stal, decyduje „mniej zły bilans” goli od Znicza: 18 do 23 – rzecz jasna na minusie.
Lubią Tychy i Opole
Początek sezonu w wykonaniu spadkowicza był słaby, ale można było wyobrazić sobie gorszy. Po trzech kolejnych porażkach pracę stracił Ivan Djurdjević, pod którego wodzą Stal prezentowała kiepski futbol. W 11 kolejkach zdobyła 11 punktów. Po zatrudnieniu Ireneusza Mamrota Mielczanie nie ruszyli jednak z kopyta. Zaliczyli serię 11 kolejnych spotkań bez zwycięstwa, aż w końcu przyszedł „dublet” i –jak za Djurdjevicia – pokonanie Odry i GKS-u Tychy. Wydawało się, że Śląsk (Górny i Opolski) sprzyja Stali, ale w zeszły weekend przyszła porażka z Ruchem.
– Szybko zdobyliśmy bramkę i mecz dobrze nam się ułożył – mówił nam po tym meczu kapitan zespołu Piotr Wlazło, nawiązując oczywiście do trafienia w 76. sekundzie. Tak dobrze Stal w tym sezonie jeszcze nie zaczęła. – Potem jednak szybko straciliśmy gola po głupim błędzie. Tak naprawdę wydawało nam się, że są dwa faule. Sędzia nie gwizdnął, było to sprawdzane na VAR-ze. Nie wiem, czy nie było tego widać. Nie chcę tutaj jednak szukać winy w sędziach czy kimś innych. Gol został stracony. W drugą połowę nie weszliśmy najlepiej, straciliśmy szybką drugą bramkę, próbowaliśmy wyrównać, ale się nie udało – powiedział defensywny pomocnik, który w czerwcu skończy 37 lat.
Za duży dystans
Wlazło z niejednego pieca jadł chleb. Zagrał m.in. 117 razy dla Bruk-Betu, 117 razy dla Mielca, 114 dla Radomiaka. Z Ruchem zaliczył 180. występ na zapleczu ekstraklasy – w elicie ma z kolei 179 meczów. Ma więc świadomość, że Stal czeka trudna walka o utrzymanie, tym bardziej że są w nią zaangażowane maksymalnie 4 kluby. Do kolejnej Pogoni Siedlce strata wynosi aż 10 punktów. – Zrobiła się spora przewaga, ciężko gonić górę. Zdajemy sobie sprawę, w jakim jesteśmy miejscu. W każdym meczu musimy punktować, bo to jest kluczowe. Musimy zrobić wszystko, by Stal została w 1. lidze. Czeka nas teraz bardzo ważny i ciężki mecz z Wieczystą. Musimy zdobyć trzy punkty dla naszych kibiców – powiedział.
Wszystko się posypało
W szerokiej kadrze mieleckiej ekipy jest teraz 26 piłkarzy, z czego tylko 6 pamięta poprzedni sezon! Licząc transfery wykonane latem i zimą (także młodzieży, także piłkarzy, którzy już zostali gdzieś oddani), można wymienić aż 26 nazwisk. – No po ekstraklasie to się posypało – Wlazło nie owijał „Sportowi” w bawełnę. – Zespół został całkiem zmieniony, dokonanych zostało bardzo dużo transferów, była zmiana trenera. Powoli się budujemy, rozkręcamy z meczu na mecz. Przed przyjazdem do Chorzowa odnieśliśmy dwa zwycięstwa, co trochę nas podbudowało. Z Ruchem przegraliśmy, ale w szatni jest duża wiara w to, że podołamy – zdradził.
Pytanie jednak brzmi, czym ta wiara jest podparta? Gdzie kapitan widzi iskrę nadziei? – W naszej walce. Zostawiamy serducho na boisku. Póki jestem kapitanem i wychodzę na boisko, będę tego wymagał od każdego i od siebie samego. Na to kibice na pewno mogą liczyć. Będziemy walczyć do upadłego.
Piotr Tubacki
Optymizm Mamrota
Trenera Stali Mielec Ireneusza Mamrota zapytaliśmy o to, w czym upatruje optymizmu odnośnie tego, że jego zespołowi uda się utrzymać w 1. lidze. – W tym, że dobrze przepracowaliśmy okres przygotowawczy i dobrze wyglądamy fizycznie. W tej lidze to bardzo ważna rzecz. Mamy też szerszą kadrę, co także jest elementem, który może zdecydować o tym, że będziemy skutecznie się bronić. Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że walka będzie trwała do końca – odpowiedział nam Mamrot.
