Wygrani, Przegrani

WYGRANI…

1. Nieprawdopodobne, a jednak...     

Piast w końcu wygrał. A uczynił to w konfrontacji z nie byle jakim przeciwnikiem - ofiarą zespołu Aleksandara Vukovicia padł Lech Poznań, który nie był w stanie odpowiedzieć na gola, którego po rzucie karnym zdobył Patryk Dziczek. Tym samym Piast przerwał passę 6 ligowych meczów z rzędu, w których dzielił się punktami z przeciwnikami.


2. Legia zatrzymana

Beniaminek z Łodzi postraszył Legię. Po pierwszej połowie prowadził 1:0, ale z góry można było założyć, że warszawianie tak łatwo punktów nie oddadzą. I rzeczywiście - krótko po przerwie podopieczni Kosty Runjaicia doprowadzili do wyrównania. Jednak nie byli w stanie po raz kolejny przebić się przez mur obronny ŁKS-u. Dużą rolę odegrał bramkarz Aleksander Bobek, który niejednokrotnie ratował swój zespół przed utratą kolejnych bramek.


3. Na pocieszenie

Choć w sytuacji chorzowian marne to pocieszenie, to za mały sukces należy uznać punkt zdobyty w starciu z Zagłębiem Lubin. Gdy piłkarze Jana Wosia po 50 minutach przegrywali 0:2, wydawało się, że nic pozytywnego już ich nie spotka. Tymczasem wzięli się do roboty i przede wszystkim wykorzystali błędy rywali. Największym wygranym meczu z pewnością jest Juliusz Letniowski, którego atomowe uderzenie z dystansu było ozdobą rywalizacji.


PRZEGRANI…

1. Dramat w 10 minut

Źle dla Pogoni zaczęło się piątkowe spotkanie z Wartą. Szczecinianie po 9 minutach przegrywali 0:1. Mimo wszystko wyszli na prostą, co przejawiało się w prowadzeniu 3:1. Cóż jednak z tego, skoro drużyna Jensa Gustafssona w ciągu ostatnich 10 minut meczu potrafiła zaprzepaścić tę przewagę. Przyczyna? Dramatycznie zła gra w defensywie.


2. Bez szans

Białostoczanie wciąż pozostają niepokonani na własnym stadionie w tym sezonie, ale trzeba zwrócić uwagę, że mistrzowie Polski z Częstochowy słabo zagrali przede wszystkim w defensywie. Błędy popełniali Stratos Svarnas czy Jean Carlos i w ich następstwie gospodarze mieli mnóstwo możliwości do zdobywania goli. Tym samym wynik porażka 2:4 nie może dziwić.


3. Minuty grozy

Cracovia miała zwycięstwo na wyciągnięcie ręki. Do 86 minuty prowadziła ze Stalą 2:0 i wydawało się, że jedynie kataklizm mógłby spowodować stratę punktów podopiecznych Jacka Zielińskiego. Tymczasem „Pasy” dały sobie wbić dwie bramki w ciągu 2 minut. Sporą rolę w zdobyciu goli odegrał Kai Meriluoto, ale nie da się ukryć, że defensorzy z Krakowa pomogli fińskiemu napastnikowi najpierw przy golu, a później przy asyście do Krystiana Getingera. KJ