Wygrani i przegrani kolejki

WYGRANI…

1. Jak napastnik
Artur Jędrzejczyk uratował zwycięstwo Legii z GKS-em Katowice -najpierw brał udział przy pierwszym trafieniu. Paweł Wszołek znalazł się w odpowiednim miejscu, gdy po dośrodkowaniu Jędrzejczyk zgrał piłkę w sektor, gdzie akurat znajdował się 33-latek. Natomiast ważniejsze było to, co defensor zrobił w doliczonym czasie. Gdy GieKSa wyrównała, to właśnie on wpisał się na listę strzelców, znów wyprowadzając Wojskowych na prowadzenie.

2. Nadal się wyróżnia
Morgan Fassbender był wyróżniającym się zawodnikiem na poziomie 1. ligi. Może nie był szczególnie skuteczny (6 goli w 31 meczach), ale był bardzo ważną częścią ofensywy z Niecieczy. Po awansie to się nie zmieniło. 26-latek w piątek zdobył bramkę w starciu z Górnikiem Zabrze i zagwarantował tym samym Bruk-Betowi trzy punkty. Niemiec po czterech kolejkach może się pochwalić dwoma trafieniami i jedną asystą.

3. Lider przebudzony
Od dyspozycji Dawida Błanika zależą wyniki Korony Kielce. Tak było w poprzednim sezonie i najprawdopodobniej tak będzie też w trwających rozgrywkach. Kielczanie wygrali pierwszy mecz dopiero w czwartej kolejce, w momencie gdy przebudził się Błanik. 28-latek w rywalizacji z Radomiakiem ustrzelił dublet, wyprowadzając kielczan na prowadzenie. Później Koronie wygrana przyszła zdecydowanie łatwiej.

PRZEGRANI…

1. Pożałowali
Spore zamieszanie wzbudził Kamil Jakubczyk podczas meczu Arka – Pogoń. Po strzelonym pięknym golu podbiegł do ławki szczecinian i posłał w jej stronę całusa (po meczu potwierdził, że gest wymierzony był w konkretną osobę ze sztabu szkoleniowego Pogoni). Niezależnie od oceny jego zachowania Portowcy mogli poczuć żal, bo Jakubczyk jest… wychowankiem Pogoni! Nigdy jednak nie dostał szansy gry w pierwszej drużynie. W sobotę pokazał byłemu klubowi, co stracił.

2. Powstrzymani
Do soboty Wisła Płock pozostawała jedyną drużyną w ekstraklasie, która nie straciła punktu. Nafciarze zostali w końcu powstrzymani przez zawodników Widzewa Łódź. Gdy w pierwszej połowie Łukasz Sekulski trafił do siatki (trzeci gol w sezonie), wydawało się, że Wisła zmierza w stronę kolejnego zwycięstwa. Tymczasem z gola cieszyła się tylko przez pięć minut. Juljan Shehu doprowadził do wyrównania i płocczanie nie byli już w stanie po raz drugi wyjść na prowadzenie.

3. Zabrakło Hasicia
Cracovia szybko przekonała się, jak ważny był dla niej Ajden Hasić. W starciu z Jagiellonią Pasy dostały rzut karny w momencie, gdy wygrywały 2:1. Gdyby z 11 metrów uderzał Hasić, być może mecz udałoby się zamknąć. Tymczasem uderzał Mikkel Maigaard i... pomylił się, trafiając w słupek. Później Jagiellonia odrobiła straty z nawiązką, choć nie należy winą za porażkę 2:5 obarczać tylko Duńczyka. W końcu to Mauro Perković zobaczył czerwoną kartkę, po której białostoczanie zdobyli trzy gole.

KJ