Wygrana = utrzymanie
Jeżeli Lechia zwycięży w ostatniej kolejce, nie będzie musiała oglądać się na inne zespoły.
Czy Gdańszczanie będą mieli powody do radości? Fot. Piotr Matusewicz/PressFocus
Niesamowity sezon zakończy się emocjonującym finiszem. Wiemy już że Bruk-Bet i Arka spadły, a o utrzymanie walczą jeszcze Lechia, Widzew, Cracovia i Piast. W teorii najmniejsze szanse na utrzymanie mają Gdańszczanie, którzy są na 16. miejscu i mają punkt straty do 15. Widzewa. To na ogół oznaczałoby, że Lechia nie tylko musi wygrać, ale jeszcze będzie patrzeć na wyniki z innych stadionów, żeby mieć pewność, że się utrzyma. To jednak jedynie... teoria, bo Widzew w ostatniej kolejce mierzy się z Piastem, więc jedna z tych drużyn straci punkty, a przy remisie obie!
Kto spadnie?
Lechia na pewno się utrzyma, jeśli wygra w ostatniej kolejce z Bruk-Betem, a nie jest to scenariusz... science fiction. Fakt że podopieczni Johna Carvera mają fatalną końcówkę sezonu, ale to nie oznacza, że nie będą w stanie pokonać Niecieczan, można nawet stwierdzić, że Lechia będzie faworytem. Jeśli więc wygra, nie musi się na nikogo oglądać, bo gdy Piast wygra z Widzewem, na pewno spadnie Widzew, który będzie miał najmniej punktów w lidze. Jeśli Widzew zremisuje z Piastem spada, bo nadal Łodzianie będą mieli najmniej punktów w lidze. Jeśli natomiast Widzew wygra z Piastem, przeskoczy Gliwiczan, ale o tym, kto spadnie, zadecyduje także wynik meczu Cracovia – Korona. Jeśli Cracovia zremisuje lub wygra, spadnie Piast, ponieważ będzie miał mniej punktów. Jeśli Cracovia przegra, wówczas spadną Pasy przez gorszy bilans meczów bezpośrednich z Piastem.
Kopiuj-wklej
Reasumując – jeśli Lechia wygra ze zdegradowanym już Bruk-Betem, utrzyma się w ekstraklasie. Co jednak stanie się, jeżeli Gdańszczanie nie wypełnią celu? Jeśli przegrają spadną, ponieważ będą mieli co najmniej punkt straty do Widzewa. Mogą nawet zostać zepchnięci na 17. miejsce, jeśli Arka w ostatniej kolejce pokona Raków. Z kolei jeśli zremisują, a Widzew przegra z Piastem, będą mieli tyle samo punktów co Widzew i on pozostanie na najwyższym szczeblu rozgrywkowym, ponieważ 9 maja pokonał Lechię 3:1, dzięki czemu ma lepszy bilans meczów bezpośrednich. Jeżeli Lechia wygra, to przerwie passę sześciu meczów bez zwycięstwa. Po raz ostatni wygrała 6 kwietnia z Koroną (4:2). Od tego czasu Lechia straciła wiele punktów, a jej trener widzi, że zawodnicy ciągle popełniają te same błędy. – To są sytuacje kopiuj-wklej. Takie same bramki traciliśmy w poprzednich spotkaniach. Widzimy to, analizujemy, trenujemy. Straciliśmy 62 gole w sezonie, powtarzając błędy. Dlatego jesteśmy w tarapatach. Musimy zrobić wszystko, żeby wygrać w ostatniej kolejce. Jeszcze nie jesteśmy pogrzebani – powiedział John Carver po ostatnim meczu z Legią, który drużyna z Pomorza przegrała 1:2 po tym, jak w 3 minucie doliczonego czasu wypuściła z rąk cenny punkt. Pozostaje więc pytanie, czy Lechia przezwycięży trudności, z którymi się zmaga.
Brakuje pięciu punktów
Warto przypomnieć, że Lechia ma 38 pkt, ale w tym sezonie zdobyła 43, z których od razu straciła pięć za zaległości finansowe. Sportowo ekipa trenera Carvera miałaby już spokojne utrzymanie, gdyby rządzący klubem lepiej gospodarowali funduszami. Ba, z 43 pkt znalazłaby się na 11. miejscu, zrównując się z Motorem, z którym w tym sezonie wygrała i zremisowała, więc w Gdańsku za ewentualny spadek nie mogą winić PZPN-u, a pretensje mogą mieć sami do siebie.
W zadumie
Ciągle bardzo niepewnie musi czuć się Widzew. Podopieczni Aleksandara Vukovicia w poprzedniej kolejce zagrali fatalnie przeciwko Koronie, nie pokazując żadnych atutów ofensywnych. Żeby nie oglądać się za siebie, muszą wygrać z Piastem, a to wcale nie jest oczywiste. Gliwiczanie potrafią się bronić, a ostatnia porażka z Rakowem 1:3 była tylko wypadkiem przy pracy. Nadal więc Widzew trzyma los w swoich rękach, jednak przez cały sezon nie zdążył pokazać, że pod presją gra dobrze. Wręcz przeciwnie – od początku rozgrywek Łodzianie udowadniają, że nie są zgranym zespołem. Tak też było się w poprzedniej kolejce, gdy przegrali z Koroną. Po tym spotkaniu Kielczanie świętowali utrzymanie, a zespół z Łodzi zastanawiał się nad swoją przyszłością. I zamyślony zapewne pozostaje do teraz.
Kacper Janoszka
