Wygrana po latach

Druga z rzędu porażka Górnika u siebie. O zwycięstwie Pogoni przesądził karny w doliczonym czasie gry.

Sędzia Wojciech Myć zepsuł mecz w Zabrzu. Fot. Press Focus

Zabrzanie mogli objąć prowadzenie już po kilku minutach, mieli jednak olbrzymiego pecha. Najpierw po indywidualnej akcji Maksyma Chłania piłka trafiła w słupek, a kilkadziesiąt sekund później po strzale Ukraińca zza pola karnego futbolówka wylądowała z kolei na poprzeczce!

Zabrakło jakości

Początek w wykonaniu Górnika był dynamiczny, dobry. Były ciekawe akcje, strzały – Brandona Dominguesa, Sondre Lisetha, Patrika Hellebranda ale bramki nie było. Portowcy byli z kolei mocno wycofani, nie potrafili złapać swojego rytmu. W pierwszych dwóch kwadransach nie zagrozili bramce gospodarzy. Z czasem zresztą i jedenastka z Zabrza miała problem ze stworzeniem kolejnej groźnej sytuacji pod bramką Valentina Cojocaru, kończąc pierwszą odsłonę z ledwie dwoma celnymi uderzeniami. Z kolei po stronie Pogoni nie było żadnych strzałów...

Na początku drugiej połowy znakomitą okazję miał Jarosław Kubicki, ale jak w niedawnym meczu z Piastem nie popisał się, posyłając futbolówkę nad poprzeczką. – Zabrakło jakości w wykończeniu – skomentował po wszystkim trener Michal Gasparik.

Widząc, że z przodu nie idzie tak, jak powinno, przed upływem godziny gry szkoleniowiec gospodarzy wpuścił na boisko dwójkę Lukas Ambros – Yvan Ikia Dimi. Ten drugi debiutował w ekstraklasie. Niewiele to jednak zmieniło. Przyjezdni? Dopiero w 71 minucie zanotowali pierwszy strzał na bramkę Górnika, kiedy uderzał z dystansu Irakijczyk Hussein Ali. Z czasem gra zrobiła się nerwowa, było przy tym sporo złośliwości z jednej i drugiej strony, do czego przyczyniły się też decyzje słabo prowadzącego spotkanie Wojciecha Mycia. W jednej sytuacji sędzia pokazał aż trzy „żółtka”.

Długie czekanie

Końcówka to bardzo dobra okazja Kamila Grosickiego. Kapitan Szczecinian strzelał z prawej nogi, ale niecelnie. Zaraz potem w akcji był VAR, bo piłka trafiła w rękę Josemy. Sędzia Myć po obejrzeniu wszystkiego na monitorze wskazał na jedenastkę! – Raz takie karne są pokazywane, a raz nie – skwitował wszystko lider formacji obronnej zespołu z Zabrza Rafał Janicki. Do karnego podszedł Frederik Ulvestad i umieścił piłkę w siatce, zapewniając Portowcom bezcenne trzy punkty.

Pogoń wygrała przy Roosevelta po raz pierwszy od prawie 17 lat, kiedy oba zespoły rywalizowały na zapleczu ekstraklasy. Portowcy zwyciężyli we wrześniu 2009 roku 3:1. Jeżeli chodzi o ekstraklasę, to sobotnia wygrana była ledwie drugą w historii na aż 51 gier. Ta wcześniejsza miała miejsce w sierpniu 2006 roku (3:0).

Michał Zichlarz

OCENA MECZU⭐ ⭐

◼ Górnik Zabrze – Pogoń Szczecin 0:1 (0:0)

0:1 – Ulvestad, 90+1. (karny)

GÓRNIK: Łubik 5 – Sacek 5, Janicki 5, Josema 4, Janża 5 – Chłań 6, Kubicki 5 (79. Podolski niesklas.), Hellebrand 5, Sadilek 4 (61. Ambros 3), Domingues 4 (61. Ikia Dimi 4) – Liseth 5 (79. Rupanow niesklas.). Trener Michal GASPARIK. Rezerwowi: Loska, Bochniewicz, Szcześniak, Massimo, Olkowski, Sauer, Donio, Rakoczy.

POGOŃ: Cojocaru 6 – Ali 5 (79. Loncar niesklas.), Keramitis 6, Szalai 6, Koutris 6 (79. Mendy niesklas.) – Mukairu 6, Acosta 6, Ulvestad 7, Greenwood 4 (46. Borges 4), Grosicki 6 (90+3. Smoliński niesklas.) – Angielski 5 (67. Biegański 3). Trener Thomas THOMASBERG. Rezerwowi: Kamiński, Czapliński.

Sędziował Wojciech Myć (Lublin) – 4. Asystenci Adam Kupsik (Poznań) i Mikołaj Kostrzewa (Lublin). Czas gry 96 min (46+50). Widzów 17 596. Żółte kartki: Sacek (69. faul), Janża (74. niesportowe zachowanie), Podolski (90+3. niesportowe zachowanie) - Greenwood (21. faul), Ulvestad (52. faul), Borges (74. niesportowe zachowanie), Biegański (74. niesportowe zachowanie), Keramitis (90+7. faul).  

 

GŁOS TRENERÓW

Thomas THOMASBERG: Z Górnikiem Pogoń nie wygrała na jego terenie od 2009 roku, więc tym bardziej doceniamy to zwycięstwo. Mówiliśmy sobie, że musimy umieć wygrywać takie mecze „na styku” i to udaje się w ostatnich kolejkach realizować. W pierwszej połowie dopuściliśmy do kilku sytuacji rywali, ale ogólnie w defensywie nie było źle. Mieliśmy trochę szczęścia, którego w ostatnich kolejkach nam brakowało. Natomiast w ataku przed przerwą nie było tak, jak byśmy chcieli. Powiedziałem moim zawodnikom w przerwie, że musimy być odważniejsi. Stworzyliśmy kilka groźnych sytuacji. To dla mnie zwycięstwo drużynowe.

Michal GASPARIK: Rozpoczęliśmy mecz dobrze, mieliśmy strzały w słupek i poprzeczkę, kontrolowaliśmy grę. Potem brakowało nam tego ostatniego podania przy polu karnym rywali. W drugiej części chcieliśmy jeszcze bardziej „przycisnąć”, mieliśmy znów okazje. Pierwszy groźny strzał na naszą bramkę był w 85 minucie, a zaraz potem straciliśmy gola po rzucie karnym. Nie mogę mieć pretensji do swoich graczy, bo grają na swoim poziomie. Wiemy, jak chcemy grać w obronie i ataku. Jednak potem decydujące podanie, wykończenie akcji jest już kwestią jakości zawodników. Walczymy w lidze – jak wszyscy – o wszystko. Musimy grać swoją piłkę, strzelać gole, punktować. Gdyby dziś na początku piłka inaczej się odbiła od słupka i wpadła do siatki, to jestem pewien, że byśmy wygrali.


MÓWIĄ LICZBY
GÓRNIK  POGOŃ
42  posiadanie piłki  58
3  strzały celne  2
5  strzały niecelne  1
2  rzuty rożne 5
3  spalone 1
11  faule  16
3  żółte kartki  4

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się