Wygrana na Barbórkę

Radość w Zabrzu! 21 tys. kibiców obejrzało wygraną „Górników” z liderem. Było na co popatrzeć.

Tym strzałem Kamil Lukoszek zdobył bramkę w barbórkowym meczu w Zabrzu. Fot. Michał Meissner/PAP

Barbórkowy mecz miał jak przystało górniczą oprawę. Na murawie pojawili się ratownicy górniczy z Bytomia, przygrywała orkiestra ZG Sobieski. Trybuny pękały w szwach. Była też kilkusetosobowa grupa fanów „Kolejorza”. Przed rozpoczęciem spotkania minutą ciszy uczczono pamięć dwóch zmarłych ostatnio znakomitych reprezentantów Polski: Jana Furtoka i Lucjana Brychczego.

Piorunujący pierwszy kwadrans

W meczu z liderem do wyjściowego składu „Górników”, po przerwie i czasie spędzonym na ławce rezerwowych, wrócił Lukas Podolski. Poznaniacy rozpoczęli z kolei z 17-letnim Wojciechem Mońką na środku obrony. Młodziutki piłkarz wcześniej zagrał (przez minutę) w meczu z Lechią w 3. kolejce na początku sierpnia. W Zabrzu nie było za to w ogóle młodzieżowca w wyjściowym zestawieniu.

Zaczęło się kapitalnie dla gospodarzy! Zabrzanie po 210 sekundach trafili do siatki po znakomitej akcji Słoweńców – Erik Janża zagrał do Luki Zahovicia, a ten lekkim, technicznym uderzeniem posłał piłkę do siatki. Futbolówka powoli wtoczyła się do siatki. Znakomity początek rozpędzonego w ostatnich tygodniach zespołu Jana Urbana.

Górnik z prowadzenie nie cieszył się jednak długo. Lider ruszył do odrabiania strat i przed upływem pierwszego kwadransa wyrównał, wtedy Michała Szromnika pokonał Afonso Sousa. Portugalczyk wykorzystał znakomite prostopadłe podanie Mońki z tyłu. Zaraz potem miejscowi odzyskali prowadzenie, kiedy do siatki trafił skuteczny ostatnio Kamil Lukoszek (dwa gole z Koroną). Wydawało się, że skrzydłowy zabrzan zwlekał z oddaniem uderzenia, ale zrobił co do niego należało, a Mrozek niewiele mógł zdziałać. 

Na grząskim boisku oglądaliśmy znakomite zawody!  W 30 minucie było zaskakujące uderzenie z własnej połowy Zahovicia. Zauważył bowiem będącego daleko przed własną bramką golkipera Lecha, ale ten zdążył złapać futbolówkę przed linią bramkową. Potem próbował „Poldi”, oddał kąśliwy strzał z kilkunastu metrów, ale skończyło się na rożnym. Z kolei piłka po trafieniu Ismaheela minęła cel. Lider mógł wyrównać w doliczonym czasie, znakomitą sytuację miał Daniel Hakans, ale Górnik z opresji wyszedł obronną ręką.  

Czerwony Janicki  

W 57 minucie szczęście sprzyjało „Górnikom”, kiedy po wolnym tuż zza pola karnego piłka bita przez Mikaela Ishaka odbiła się od stojącego w murze Lukoszka i minęła cel. „Kolejorz” przejął inicjatywę i groźnie atakował. Po godzinie gry druga żółta i w konsekwencji czerwona kartka dla Rafała Janickiego. Zbyt pochopna decyzja sędziego Szymona Marciniaka? Będzie sporo dyskusji na ten temat.     

Drużyna z Wielkopolski jeszcze bardziej przycisnęła, w polu karnym Górnika kotłowało się raz za razem. Gra toczyła się na jednej połowie. Minuty biegły, a jednak wynik nie ulegał zmianie. Sousa trafił w boczną siatkę, a Kozubal w plecy ofiarnie interweniującego Josemy, który zajął miejsce Janickiego. Pod bramką Szromnika działy się dantejskie sceny, ale bez złych konsekwencji dla gospodarzy. 

Ostatecznie Górnik wygrał i kończy rok z imponującą liczbą 30 punktów!     

Michał Zichlarz

 

MÓWIĄ LICZBY
GÓRNIK LECH
44 posiadanie piłki 56
5 strzały celne 4
3 strzały niecelne 7
3 rzuty rożne 8
2 spalone 0
16 faule 12
3 żółte kartki 4
1 czerwone kartki 0