Wygrana Jagi dużej wagi
Dwa sezony występów w Lidze Konferencji – w sumie ponad 20 spotkań z rywalami o odmiennych stylach i klasie – sporo Białostoczanom dały. A na pewno pomogły w wygranej z Araratem.
Rodrigo Conceicao i Kamil Jóźwiak – niespodziewani snajperscy bohaterowie Jagi! Fot. PAP/Artur Reszko
LIGA EUROPY
O ile Lech dobrze spisuje się tej jesieni na krajowym gruncie, o tyle Ligę Europy zaczął od dwóch klęsk. Jagiellonia odwrotnie - w tabeli ekstraklasy plasuje się w niespodziewanie niskich strefach, za to na niwie międzynarodowej daje swym kibicom nieco nadziei, że sezon niekoniecznie musi być stracony. Nikła porażka 1:2 w Pireusie wielkiej ujmy Białostoczanom nie przyniosła. Teraz, w chłodny październikowy wieczór, podopieczni Adriana Siemieńca (znów mógł poczuć dreszczyk zasiadania na ławce trenerskiej, a nie – karnie – za szybą VIP-owskich lóż; kara Komisji Ligi w pucharach nie obowiązuje) zrobili, co do nich należało i czego mieliśmy prawo od nich oczekiwać w starciu z mistrzem Armenii.
Delikatność nie popłaca
Dwa sezony występów w Lidze Konferencji – w sumie ponad 20 spotkań z rywalami o odmiennych stylach i klasie – sporo Białostoczanom dały. Było to widać w spotkaniu z debiutantem w fazie ligowej któregokolwiek z pucharów. Goście z Armenii – trzeba to przyznać – wybiegli na boisko z wielkim animuszem. I na tej „rozpędzie beniaminka” (tak, pamiętamy, że pierwszy mecz – 1:4 ze Slavią – już mieli za sobą) zdołali nawet zdobyć gola, bo Rodrigo Conceicao wespół z Bernardo Vitalem z szarżującym Zidanem Banjaqui obchodzili się – państwo wybaczą... - jak z jajkiem.
Jóźwiak jednak potrafi!
I w tym właśnie momencie pucharowe doświadczenie Jagiellonii zaprocentowało po raz pierwszy. Wykorzystując jeszcze „ekstazę” gości z racji prowadzenia, gospodarze natychmiast wyrównali! Kamil Jóźwiak dopiero po raz drugi w tym sezonie – a po raz pierwszy w pucharach – pojawił się w wyjściowym składzie gospodarzy. I to – przynajmniej w kontekście 1. połowy – był „złoty strzał” trenera Siemieńca. Obsłużony przez Jesusa Imaza, uderzył z 17. metra, a potem poszedł za tym uderzeniem, dobijając ją do siatki po odbiciu przez Joao Bravima. To niewiarygodne, ale na bramkę czekał... prawie 3,5 roku!
Portugalska rehabilitacja
Były reprezentant Polski okazję na drugiego gola zmarnował w samej końcówce tej odsłony, zbyt daleko wypuszczając sobie piłkę w sytuacji „jeden na jeden”. Na jego szczęście gospodarze prowadzili już wtedy 2:1. Za swą niemrawą reakcję przy golu armeńskiej drużyny zrehabilitował się bowiem Rodrigo Conceicao. Niczym dzik w żołędzie wpadł w pole karne gości, dopadł do piłki „wydzióbanej” spod nóg rywala przez Andersa Klynge, i bez żadnej apelacji trafił do siatki gości! Też wydarzenie warte odnotowania, skoro Portugalczyk strzela bramki średnio... raz na dwa sezony.
Podcinka po kiksie
- Nie zawsze skupienie graczy jest stuprocentowe. Potrafią się czasem wyłączyć na dłuższą chwilę, co od razu daje rywalom możliwość stworzenia groźnej sytuacji – tak graczy Araratu-Armenii opisywał na naszych łamach Wołodia Papikjan. O tym, jak trafna to ocena, pokazał początek 2. połowy. Konkretnie – katastrofalny błąd Maxence'a Carliera. Pozyskany latem z Nancy defensywny pomocnik źle przyjął piłkę na linii „szesnastki”, co natychmiat wykorzystali Imaz (asysta) i Ousmane'a Sow (gol piękną podcinką), ustawiony na „dziewiątce” zamiast kontuzjowanego Nika Prelca. Swoją drogą – jak bardzo pod formą musi być nominalny napastnik, Youssuf Sylla, skoro Siemieniec wolał na szpicę pchnąć dwóch skrzydłowych. Sowa zastąpił bowiem Jeremy Agbonifo, który w samej końcówce zmarnował fantastyczną okazję po kontrze (zagrał mocno egoistycznie i nawet fakt, że skończyła się ona strzałem Rodrigo Conceicao w poprzeczkę, nie usprawiedliwia Szweda).
Ostatecznie Jaga wygrała 3:1, przełamując serię czterech ligowo-pucharowych porażek. Za tydzień do stolicy Podlasia przyjedzie Anderlecht. I to będzie prawdziwie miarodajna próba tego, czy Białostoczanie kryzys mają już za sobą.
(DaL)
2. kolejka
◼ Jagiellonia Białystok – Aratat-Armenia Erewań 3:1 (2:1)
0:1 – Banjaqui, 11 min, 1:1 – Jóźwiak, 13 min, 2:1 - Rodrigo Conceicao, 38 min, 3:1 – Sow, 51 min
JAGIELLONIA: Abramowicz – Rodrigo Conceicao, Vital, Kobayashi, Wdowik – Jóźwiak (68 Stojinović), Romanczuk (79. Lozano), Szmyt (79. Cirković) – Klynge, Imaz (68. Kozłowski) – Sow (65. Agbonifo). Trener Adrian SIEMIENIEC.
ARARAT-ARMENIA: Joao Bravim – Hugo Oliveira, Bruno Wilson, Luis Felipe (68. Muradjan), Grigoryan – Balanta, Carlier, Tera (67. Bernardo Tera) – Serobyan (76. Franca), Sandro Lima (76. Eloyan), Banjaqui (16. Shagoyan). Trener Manuel TULIPA.
Sędziował Anastasios Papapetrou (Grecja). Widzów 12169. Żółte kartki: Romanczuk, Stojinović, Kozłowski - Bruno Wilson, Tera.
1254 DNI czekał Kamil Jóźwiak na bramkę w oficjalnym meczu. Poprzednią zdobył 10 maja 2023, jeszcze jako piłkarz Charlotte FC, w spotkaniu US Open Cup przeciwko Orlando.
