Wygrał trójki na L-4
Damian Lillard przyjechał do Kalifornii w trakcie leczenia zerwanego ścięgna Achillesa i... wygrał konkurs rzutów za trzy punkty!
Damian Lillard wygrał konkurs trójek po raz trzeci! Fot. PAP/EPA
W Inglewood w Kalifornii trwa All Star Weekend. W piątek odbył się Mecz Wschodzących Gwiazd. Rywalizacja miała formułę turnieju z udziałem czterech zespołów, których honorowymi trenerami byli dawni zawodnicy. W finale „Team Vince” pokonał ekipę Carmelo Anthony'ego 25:24. Pierwszoroczniak V. J. Edgecombe z Philadelphia 76ers został uznany najlepszym koszykarzem turnieju. Edgecombe znalazł się w ekipie Vince'a Cartera i błysnął w półfinale, gdy zdobył aż 17 punktów, a jego drużyna wygrała z zespołem Tracy'ego McGrady'ego 41:36. 20-latek trafił do 76ers w ubiegłorocznym drafcie, wybrany z numerem trzecim. W debiutanckim sezonie średnio zdobywa 14.9 punktu. Dobrze zapamiętali go nasi kadrowicze, bo półtora roku temu był czołowym snajperem reprezentacji Bahamów, która pokonała nas w turnieju przedolimpijskim.
Świeże umysł i ciało
Wydarzeniem sobotniej nocy był konkurs rzutów za trzy punkty i powrót Damiana Lillarda. Weteran choć kontuzjowany (jest w trakcie rehabilitacji po zerwaniu w kwietniu ubiegłego roku ścięgna Achillesa), pokazał, że wciąż potrafi rzucać z dystansu jak mało kto. W finałowej rozgrywce zawodnik Portland pokonał Devina Bookera (Phoenix Suns) i pierwszoroczniaka Kona Knueppela (Charlotte Hornets). - Przyjechałem tu pewny siebie. Nie musiałem wychodzić na boisko i grać 40, 35 minut. Myślę, że roczna przerwa sprawiła, że mój umysł i ciało są po prostu świeże. Byłem bardzo podekscytowany rywalizacją - przyznał Lillard.
Konkurs rzutów za trzy punkty rozgrywany jest od 1986 roku. Lillard jest trzecim zawodnikiem, który wygrał go trzy razy. Wcześniej dokonali tego Larry Bird i Craig Hodges. W konkursie wsadów najlepszy był Keshad Johnson (Miami Heat), a rywalizację „Rzucających Gwiazd” wygrało trio z New York Knicks.
Welcome to New York, Jeremy!
Sochan Są nowe informacje dotyczące Jeremy'ego Sochana. New York Knicks oficjalnie potwierdził podpisanie kontraktu z naszym reprezentantem. Na profilach klubu w mediach społecznościowych pojawiło się zdjęcie Sochana z dopiskiem "Welcome to New York, Jeremy!". Na przygotowanych grafikach zobaczyliśmy też, że Polak zagra w koszulce z numerem 20. - Dziękujemy San Antonio za ostatnie trzy i pół roku, za niesamowite chwile i za miejsce, które było dla Jeremiego domem. Dziękujemy kibicom za pasję i wsparcie, które Jeremy zawsze czuł i starał się odwzajemniać tym samym, zarówno na parkiecie jak i poza nim. Dziękujemy trenerowi Greggowi Popovichowi, który zawsze będzie dla Jeremiego kimś wyjątkowym - mówi Wiktor Lipiecki, menedżer Sochana. - Jeremy wybrał New York Knicks i trenera Mike’a Browna ponieważ wierzy, że jego twarda defensywa i zaangażowanie pasują do stylu gry Knicks. Jesteśmy pewni, że Jeremy wniesie do zespołu swoją dobrą energię i profesjonalizm. Wierzymy, że pomoże drużynie w walce o mistrzostwo NBA - dodaje Lipiecki.
(pp)
