Wygląda na to, że zmian nie będzie
Rozmowa z Tomaszem Sikorą, mistrzem świata i wicemistrzem olimpijskim w biathlonie
Tomasz Sikora na treningu biathlonistów. Ciągnie wilka do lasu... Fot. Łukasz Laskowski/PressFocus
W czerwcu startował pan w wyborach na prezesa Polskiego Związku Biathlonu. Nie udało się...
- Rzeczywiście, przegrałem te wybory o dwa głosy. Teraz myślę, że... na szczęście. Nic bym nie zrobił z takim zarządem. Wiem, że byłbym... drugim Adamem Małyszem.
W sensie niemocy sprawczej w związku?
- Dokładnie.
Nie zamierza pan próbować ponownie?
- To była jednorazowa decyzja. Czułem, że jestem w odpowiednim wieku, mam pomysły i energię. Mam też dystans, bo przez sześć lat byłem poza biathlonem i to dało mi świeże spojrzenie, dystans. Byłem spoza bajki, a kiedy jesteśmy w bajce, to widzimy wszystko w dobrych barwach. A jeśli wychodzimy poza bańkę, spotykamy innych ludzi z innych środowisk i zyskujemy nowe spojrzenie. Ja zyskałem zupełnie nowe spojrzenie na biathlon. Zdecydowałem się wystartować, bo chciałem coś zmienić. Chciałem polski biathlon wyprowadzić na zupełnie innym poziom od tego, w którym znajduje się obecnie. Być może właśnie dlatego te wybory przegrałem, bo zacząłem spotykać się z ludźmi, myśleć o przyszłości, zanim jeszcze się odbyły. Po to, żeby w razie ewentualnej wygranej móc od razu zacząć działać i robić dla biathlonu fajne rzeczy. Być może przez te spotkania z wyborcami zaniedbałem odwiedziny klubów... Chciałem czysto przejść przez te wybory, a prawda jest taka, że to polityka. Niczego nie obiecywałem, mówiłem jedynie co chcę zrobić... Myślę, że miałem fajne pomysły, a nawet nie pomysły, bo wiele inicjatyw było uzgodnionych. Zadziałoby się wiele pozytywnych historii, a teraz jest prawdopodobieństwo, że się nie zadzieję...
Czyli możemy żałować? O co konkretnie chodzi?
Czy w polskim biathlonie są w ogóle talenty? Gdy sport jest popularny i modny, od razu rywalizacja podnosi się na wyższy poziom.
- Są i w dodatku bardzo duże, a do tego ciągle pokazują się kolejne postaci. Moje myślenie jako prezesa było właśnie podporządkowane działaniu, by pojawiało się ich jeszcze więcej. Nie chodziło o „rodzynki”, z których bylibyśmy dumni, ale o system i posiadanie mocnych, całych drużyn, zarówno męskiej, jak i żeńskiej. Stąd moje działania związane z telewizją, o których wspomniałem. Bo ten mechanizm jest czytelny - jest telewizja, jest ekspozycja, pojawiają się sponsorzy. Kiedyś tego nie rozumiałem, ale doszło to do mnie przez pracę w mediach i spotkania z ludźmi, którzy mają wiedzę na ten temat. Dlatego chciałem zmian, ale wygląda na to, że tych zmian nie będzie.
Rozmawiał Paweł Czado
Tomasz Sikora
◼ ur. 21.12. 1973 w Wodzisławiu
◼ Kluby: Dynamit Chorzów, AZS AWF Katowice. Karierę zakończył w 2012 roku. W latach 2015-17 był trenerem kadry narodowej w biathlonie.
◼ Sukcesy: Pięciokrotny olimpijczyk (1994, 1998, 2002, 2006, 2010). Wicemistrz olimpijski (Turyn 2006, bieg masowy), mistrz świata (Anterselva 1995, bieg indywidualny), wicemistrz świata (Oberhof 2004, bieg indywidualny), brązowy medalista MŚ (Osrlbie 1997, bieg drużynowy), wicemistrz świata juniorów (1993 Ruhpolding, sprint), sześciokrotny mistrz Europy (2000-08), sześciokrotny wicemistrz Europy (1994-2004), dwukrotny brązowy medalista ME (2002-04), pięciokrotny zwycięzca Uniwersjady (1999-2001). Drugi w klasyfikacji Pucharu Świata w sezonie 2008/09 - styczniu 2009 jako pierwszy Polak w historii został liderem klasyfikacji generalnej PŚ. Zwycięzca małej kryształowej kuli Pucharu Świata w sprincie w sezonie 2005/06. 23 razy stawał na podium Pucharu Świata (5 razy na pierwszym miejscu, 9 razy na drugim i 9 razy na trzecim).
