Wycieczka zamiast forsy
PODWÓJNY NELSON
To przecież tajemnica poliszynela, że Lechia tonie w długach, co bardzo trudno ukryć i czemu włodarze klubu nie zaprzeczają, aczkolwiek bagatelizują skalę problemu. Tymczasem w takim momencie prezes Urfer „zafundował” drużynie dziesięciodniowe wakacje w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Tak, wycieczkę krajoznawczą, bo przecież nie zgrupowanie. Włóżcie między bajki majaczenia (patrz: opublikowany przez klub komunikat), że ta eskapada ma wymiar sportowy i może korzystnie wpłynąć na formę zespołu Johna Carvera. Większych bredni dawno nie słyszałem, bo moim zdaniem obóz zorganizowany przez klub Al-Ain FC ma tyle wspólnego z podnoszeniem poziomu sportowego zawodników „Biało-zielonych", co szalikowcy z baletem. Owszem, dobrodziej gdańszczan jest aktualnym mistrzem Azji i szykuje się do Klubowych Mistrzostw Świata FIFA, ale outsider PKO BP Ekstraklasy nie zagra z nim sparingu, tylko co najwyżej z drugim zespołem albo młodzieżówką. Ta eskapada gdańszczan idealnie wpisuje się w maksymę jednego z największych pisarzy starożytnej Grecji, historyka, filozofa i moralisty, Plutarcha z Cheronei, który trafnie zauważył, że „puste beczki i głupcy robią dużo hałasu”.
Jak widać, „Lechistom" (z lewej Rifet Kapić) wcale nie jest do śmiechu. Fot. Piotr Matusewicz/PressFocus
Nie wiem i nie zmierzam zgadywać, kiedy wyczerpie się cierpliwość piłkarzy Lechii, natomiast dostrzegłem już symptomy utraty motywacji. Dla mnie są nimi ostatnie porażki „Biało-zielonych", którzy rozpoczęli bieżący rok w obiecującym stylu (7 pkt w trzech meczach), ale potem wyraźnie spuścili z tonu, o czym świadczy pusty przebieg w czterech następnych pojedynkach. Gdańszczanie w tych potyczkach przypominali mi drwala, który wybrał się, by ściąć potężną sekwoję, ale zapomniał zabrać piły spalinowej i siekiery. Zespół Johna Carvera wróci ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich w środę, a już trzy dni później zagra z Jagiellonią Białystok. Wtedy przekonamy się, ile warte było to „zgrupowanie”.
Do niedawna w bliźniaczej sytuacji byli piłkarze Pogoni Szczecin, którzy na zaległe pobory czekali od listopada ubiegłego roku. Długo mamiono ich deklaracjami bez pokrycia, ale ostatnio sprawy ruszyły z miejsca, gdy wyjaśniła się sprawa nowego właściciela „Dumy Pomorza”. - Na razie spływają zaległe pieniądze, kolejne daty przelewów są ustalone – przyznał kapitan drużyny, Kamil Grosicki. - Zaczyna świecić słońce nad Pogonią. Poznałem pana Aleksa Haditaghiego i poczułem od niego pozytywną energię, że chce zrobić coś dobrego dla drużyny.
Bogdan Nather
