Wujek dobra rada

Atmosfera w Niemczech daleka jest od ekstazy związanej z mistrzostwami świata. – To trochę niesprawiedliwe – stwierdził dyrektor sportowy kadry Rudi Voeller.

Voeller bardzo poważnie podchodzi do mundialu w Ameryce. Fot. ANP/SIPA USA/PressFocus

NIEMCY

Nasi zachodni sąsiedzi rozpoczęli przygotowania w Herzogenaurach pod Norymbergą. Na zgrupowanie zjechali się prawie wszyscy powołani. Brakuje jedynie Kaia Havertza, który w sobotę będzie grał w finale Ligi Mistrzów, gdzie jego Arsenal zmierzy się z PSG. Die Mannschaft w niedzielę zagra towarzysko z Finlandią na stadionie w Moguncji, 2 czerwca przeniesie się do USA, do Chicago, gdzie cztery dni później zagra drugi sparing – z gospodarzami, Stanami Zjednoczonymi. Pierwszy mecz na MŚ Niemcy zagrają 14 czerwca z Curacao w Houston.

Znakomita robota

Atmosfera wokół reprezentacji czterokrotnych mistrzów świata nie jest najlepsza. Selekcjonerowi Julianowi Nagelsmannowi wytyka się różne rzeczy – otwartą krytykę swojego napastnika Deniza Undava (przeprosił), powołanie Manuela Neuera, który zrezygnował z kadry dwa lata temu (i pozbawienie gry na mundialu Olivera Baumanna), ustawienie kapitana Joshui Kimmicha na prawej obronie (nie podobało się to honorowemu prezydentowi Bayernu Uliemu Hoenessowi), czy po prostu nie zawsze przekonującą grę. W Niemczech – na ten moment, bo czasu trochę jeszcze zostało – niespecjalnie czuć atmosferę nadchodzącego turnieju. – Właściwie to trochę szkoda – powiedział w tym kontekście dyrektor sportowy Die Mannschaft Rudi Voeller. – Szczerze mówiąc, czasami uważam to za niesprawiedliwe. Julian i jego sztab wykonali znakomitą robotę – zaznaczył 90-krotny reprezentant Niemiec, nawiązując do faktu, że jego zespół zaczął eliminacje MŚ od porażki ze Słowacją, ale potem wygrał siedem kolejnych spotkań (w tym sparingi), zachowując cztery czyste konta.

Nasz nagłówek

Dla Voellera mundial to nie pierwszyzna. – Byłem już w tym biznesie – uśmiechnął się, nawiązując do faktu, że sam był selekcjonerem Niemiec, z którymi w 2002 roku dotarł do (przegranego 0:2 z Brazylią) finału w Korei i Japonii. Kadrę opuścił po fatalnym Euro 2004, gdy nie wyszedł z grupy. Jako piłkarz grał w finale MŚ 1986, gdzie mimo jego gola i asysty Niemcy przegrali z Argentyną 2:3. Cztery lata później zrewanżowali się Albicelestes, a Voeller znowu się pokazał – wywalczając karnego, po którym jedyną bramkę finału zdobył w końcówce Andreas Brehme. W 1994, po swoim powrocie do kadry, już jako 34-latek, przegrał w ćwierćfinale z Bułgarią (w 1/8 finału Niemcy ograli 3:2 Belgię, a Voeller zdobył dwie bramki i miałasystę). Można powiedzieć, że teraz jedzie na swój piąty mundial, więc w razie potrzeby może służyć Nagelsmannowi dobrą radą. Nie bez powodu nazywa się go „wujkiem”. – To nie jest tak, że cały naród kwestionuje pewne rzeczy. Po prostu nie we wszystkim jest zawsze sto procent prawdy i nie da się zadowolić każdego. Selekcjoner znakomicie zarządza kadrą. Na turnieju musimy być jak dobrze funkcjonująca rodzina. To może być nasz nagłówek – wskazał 66-latek.

Piotr Tubacki

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się