Wszystko zostaje w rodzinie
Smilla Tarning Soenderby zdobyła na Mauritiusie drugie trofeum Ladies European Tour. Dorota Zalewska zanotowała najlepszy występ w tym sezonie.
Dumna Smilla z cennym trofeum. Fot. Tristan Jones/LET
Początki zawodowej kariery Smilli Tarning Soenderby bardzo ściśle wiążą się z Mikołajem Kniagininem - wielokrotnym klubowym mistrzem Polski z drużyną Sobieni. Kiedy Dunka postanowiła spróbować swoich sił w Q-School Ladies European Tour, to właśnie Polak jako caddie przeprowadził ją przez tę wyboistą drogę.
Przełomowe decyzje
Grając w drużynie Ole Miss Rebels, pomogła swojej ekipie wygrać mistrzostwa NCAA w 2021 roku. Nie czując, żeby kariera w NCAA jakoś szczególnie pomagała jej w rozwoju golfowym, mimo tak wielkiego sukcesu postanowiła zrezygnować z uniwersytetu i zdecydowała o przejściu na zawodowstwo. Pojechała do Hiszpanii i z wydatnym wsparciem poznanego tam Mikołaja, w grudniu 2021 roku w La Manga Club zapewniła sobie miejsce w Ladies European Tour na sezon 2022. Już wkrótce duńsko-polski duet w Buckinghamshire Golf Club podczas dwóch rund rozgrywanych jednego dnia brawurowo wywalczył kwalifikacje do 2022 US Women's Open w Pine Needles Lodge & Golf Club, a w kolejnym sezonie sięgnął po pierwsze trofeum w lidze, podczas jednego z większych wydarzeń w kalendarzu LET - KPMG Women's Irish Open. Mikołaj aktualnie nie jest caddie'em Smilli, pracując w tym sezonie na LPGA z Francuzką Perrine Delacour, którą z kolei przeprowadził przez Q-School na LPGA. Do kolekcji można jeszcze wymienić Duńczyka Jacoba Skova Olesena, z którym Miki działał w międzyczasie, awansując z nim w listopadzie 2024 roku, również poprzez Q-School, tym razem na DP World Tour. To daje 100% skuteczności Mikołaja w tej trudnej sztuce, co prawdopodobnie jest swoistym rekordem świata.
Przygotowana na wszystko
Wracając do najnowszego triumfu Smilli - w Legend Course at the Constance Belle Mare Plage na Mauritiusie przystępowała do finału MCB Ladies Classic jako jedna z trzech liderek - razem z Niemką Celiną Sattelkau i Casandrą Alexander, będącą ostatnio w niesamowitej formie. Dunka rozpoczęła dzień trzema parami, zanim straciła uderzenie na czwartym dołku. Szybko się otrząsnęła i na szóstce zrekompensowała sobie chwilowe niepowodzenie fantastycznym eagle’em, poprawiając dwoma birdie z rzędu na dziewiątce i dziesiątce i jeszcze kolejnym na trzynastce. Bogey na czternastce był jej ostatnim straconym uderzeniem dnia, a zakończyła rundę z fasonem, wtaczając dwa birdie na piętnastce i osiemnastce. Ten ostatni putt był na rezultat -14 oraz zwycięstwo i naprawdę nie był formalnością. Przyznam szczerze, że oglądając transmisję denerwowałam się chyba bardziej od Smilli - to był solidny metr do trafienia. Ona jednak spokojnie wtoczyła piłkę w sam środek dołka, wygrywając z przewagą jednego strzału przed ostrzącymi sobie zęby na dogrywkę: Szwedką Kajsą Arwefjall i Casandrą Alexander z RPA, z którą Smilla grała w finałowej grupie. „Mówiła, że była w świetnym stanie psychicznym cały dzień i była przygotowana na wszystko co ją spotkało” - opowiadał Mikołaj Kniaginin o nastawieniu Smilli w niedzielę i presji w końcówce.
Tym razem mama
Na Mauritiusie 25-latce caddiowała jej mama, Kirsten, która jak to mama, stanęła na wysokości zadania. „To niesamowite! To będzie najbardziej wyjątkowe przeżycie, jakiego kiedykolwiek doświadczymy razem i jestem za to bardzo wdzięczna – relacjonowała Smilla. - To było takie miłe, że mama była ze mną. Przypomina mi to czasy juniorskie, kiedy przychodziła i caddiowała dla mnie, a od tamtej pory tego nie robiłyśmy”. Okazało się, że w samej końcówce Smilla nie zawsze zdawała sobie sprawę co działo się dookoła niej: „Nie miałam pojęcia o sytuacji, kiedy wchodziłyśmy na osiemnastkę. Kiedy trafiłam na birdie, musiałam sprawdzić na tablicy wyników, żeby zobaczyć, na co to było”. Tak najnowsze osiągnięcie swojej dziewczyny podsumowywał Miki: „Wygrana Smilli to świetna sprawa. Bardzo się cieszę, bo wiem jak dużo to dla niej znaczy. Przeszliśmy razem przez Q-School, udało nam się razem zagrać w US Open i wygraliśmy turniej w Irlandii. To, że zrobiła to teraz z mamą, jest niesamowite”. Samodzielne czwarte miejsce wywalczyła Włoszka Anne Zanusso, a aż pięć zawodniczek zakończyło tydzień na piątej pozycji z wynikiem -10, Angielka Alice Hewson, Francuzka Agathe Laisné, Australijka Kirsten Rudgeley oraz niemiecki duet Alexandra Försterling i Celina Sattelkau.
Złe dobrego początki
Dorota Zalewska po ubiegłotygodniowym Joburg Open ponownie przeszła cut turnieju Ladies European Tour. Pierwsza runda na Mauritiusie pierwszej Polki w LET nie była dobra i niestety zepchnęła ją bardzo nisko w klasyfikacji, co bardzo trudno było później nadrobić. Po 75 uderzeniach w czwartek, w piątek Dorota po świetnej rundzie 70 wstrzeliła się dokładnie w wynik +1, gwarantujący walkę w rundzie finałowej. Niedzielne 69 strzałów przyniosło znaczny skok w klasyfikacji i finalnie pozycję T38. „Mauritius jest przepiękny, szczególnie hotel, w którym byliśmy - opisywała Dorota dla Polskiego Związku Golfa. - Niesamowite miejsce z bardzo fajnym polem, wąskimi tee shotami i bardzo mentalnym charakterem. Bardzo się cieszę, że Smilla wygrała, byłam oczywiście pogratulować i widziałam się z jej mamą. Ostatnie dwa tygodnie grała niesamowicie i fajnie było zobaczyć, jak trafia putta na zwycięstwo” – kontynuowała Dorota, która przyjaźni się ze Smillą, będącą w pewnym sensie jej mentorką w lidze, rozpoczynając tam rywalizację rok wcześniej od Polki. „Co do mojego golfa, to też raczej wszystko pozytywnie. Pierwsza runda była słabsza, ale walczyłam do końca. To kolejny w tym sezonie spokojny turniej bez fajerwerków, ale też bez jakichś bardzo złych rund. To bardzo motywujące i mam nadzieję, że gra idzie właśnie w stronę stabilizacji wyników i walki o wyższe lokaty. Jestem naprawdę zadowolona. Teraz będzie kilka dni odpoczynku dla głowy, bo fizycznie czuję się świetnie i w tym departamencie także jest duży postęp. Jak to się mówi: onto the next one” – podsumowała. Następnym występem Polki będzie Lalla Meryem Cup w Maroku.
Quail Hollow i Virginia
W tym tygodniu w dwóch polskich telewizjach możemy śledzić turnieje golfowe, oba wprost z USA. PGA Tour rozgrywa kolejny turniej flagowy - Truist Championship. W słynnym Quail Hollow Golf Cłub w Charlotte w Karolinie Północnej obrońcą tytułu jest Sepp Straka. Adrian Meronk z kolei wrócił do gry podczas LIV Golf Virginia, który w tym roku toczy się w nowej lokalizacji, w Trump National Golf Club w Waszyngtonie. Rok temu w Robert Trent Jones Golf Club wygrywał Chilijczyk Joaquín Niemann. Oba turnieje transmitowane są wieczorami od czwartku do niedzieli: Truist Championship na antenie Eurosportu 2, a LIV Golf Virginia w Golf Zone.
Kasia Nieciak
W ramionach mamy!
Smilla i Mikołaj
Dorota w tym roku gra w LET dzięki fantastycznemu zwycięstwu w Q-School.
