Wszystko pójdzie w dobrym kierunku
Rozmowa z Antonim Kozubalem, pomocnikiem Lecha Poznań i reprezentantem Polski U-21
Antoni Kuzbal wierzy, że nadejdą lepsze czasy Lecha. Fot. Gleb Soboliev/PressFocus
- To prawda, ale w sobotę jest jeszcze ostatni mecz na Śląsku w tym sezonie, z Górnikiem. Myślę, że finalnie bilans będzie pozytywny.
Nie tak miał wyglądać początek roku w waszym wykonaniu. Roku, w którym może Pan m.in. awansować na mistrzostwa Europy U-21. Dlaczegotak to wygląda?
- Z mojego optymistycznego punktu widzenia wygląda to tak, że pójdzie to wszystko w dobrym kierunku. Musimy mieć wiarę w siebie. Nie wykorzystujemy sytuacji, co jest kluczową rzeczą i co może nam się zdarzyć, ale w takim razie musimy tworzyć ich jeszcze więcej, żeby móc którąś wpakować do bramki. To też jest moje zadanie. Czekamy na dobre boiska, gdzie będziemy mogli pokazać swoją dobrą stronę.
Boisko wam przeszkadzało?
- Tak, zdecydowanie…
W jaki sposób?
- Kiedy nie masz stuprocentowej pewności, że piłka do ciebie dojdzie i będzie szła po ziemi, zaczynasz się zastanawiać, czy nie lepiej ją przyjąć. Przez to niektóre akcje wyglądają wolniej albo inaczej, niż byśmy chcieli. Na lepszych boiskach piłka idzie po ziemi i nie myślisz, czy będzie skakać. Po meczu już mogę sobie szukać takich elementów…
A pogoda Panu nie przeszkadzała?
- Zdecydowanie nie! Lubię polską pogodę, nagrzewałem się odpowiednimi maściami, więc to na pewno nie był problem.
Z czego się bierze słabsza dyspozycja w defensywie? Tracicie gole, trener Niels Frederiksen cały czas podkreśla, że to jest aspekt do poprawy, a jednak błędy wciąż się powtarzają.
- Pewnie dowiemy się na odprawie, jak możemy do takich błędów nie dopuszczać. Tylko tak możemy to poprawić.
Czy Pana zdaniem wasza gra nie jest zbyt naiwna? Wysoka linia obrony i pressing przeciwko zespołom, które grają bardziej bezpośrednią piłkę.
- Taki jest nasz styl gry i musimy przygotowywać się tak, żebyśmy byli najlepszą wersją siebie, bo uważam, że gramy najlepszą piłkę. Wysoki pressing jest kluczowy, bo pozwala nam odbierać piłkę wyżej i stwarzać sytuacje.
Skoro są problemy ze skutecznością, to czy nie powinien Pan wziąć sprawy w swoje ręce? Pokazał Pan w meczu z Czarnogórą (Polska U-21 wygrała 2:0 w eliminacjach do Euro 2027 – przyp. red.), że umie uderzyć z dystansu.
- W meczu z Lechią Gdańsk miałem sytuację z główki i też jej nie wykorzystałem. Pojedyncze okazje nie są kluczem. Najważniejsze jest to, żeby mieć ich jeszcze więcej i czuć się pewnie w takich sytuacjach.
Teraz musicie wierzyć, że tabela w ekstraklasie będzie tak płaska do końca i pojawi się szansa, żeby odrobić straty.
- Musimy patrzeć na następna spotkania, mamy ich jeszcze wiele w tym sezonie. Musimy też rozwijać się z meczu na mecz i przede wszystkim wyciągać wnioski.
Z drugiej strony gracie praktycznie bez przerwy do marca i meczów reprezentacji. Taki falstart już na starcie rundy wiosennej nie będzie utrudnieniem, żeby się tak rozpędzić?
- To się pewnie okaże, ale my zrobimy wszystko, żeby do tego wrócić i prezentować poziom, jaki pokazywaliśmy chociażby w ostatnich siedmiu meczach poprzedniego roku.
Siłą rzeczy po dwóch porażkach krytyka spadnie na trenera. Czy Pana zdaniem w tej sytuacji może on ponosić winę?
- Nie patrzymy na krytykę z zewnątrz, patrzymy tylko na to, co trener ma nam do powiedzenia.
Rozmawiali Dariusz Leśnikowski i Miłosz Cebo
