Wstydliwe pożegnanie
Mimo przygniatającej przewagi w każdym elemencie, sosnowiczanie musieli uznać wyższość beniaminka z Kleczewa.
Wypożyczony z bytomskiej Polonii Karol Szymkowiak miał spory udział w niespodziewanym zwycięstwie Sokoła. Fot. FB/Sokół Kleczew
Ostatni w tym roku mecz przed własną publicznością gracze Zagłębia rozpoczęli ze sporym animuszem. Zepchnęli rywali do obrony, wypracowali kilka okazji, sprawdzili czujność Karola Szymkowiaka, za sprawą aktywnego Linusa Ronnberga ostemplowali słupek i... stracili gola. Tuż po uderzeniu fińskiego zawodnika piłkę przejęli goście. Trafiła ona do Jakuba Sangowskiego. Zawodnik, który jesienią 2020 roku znajdował się w kadrze pierwszoligowego wówczas Zagłębia i zaliczył 3 występy (łącznie 30 minut), ruszył z kontrą i chcąc się przypomnieć tutejszej publiczności, uruchomił Oskara Kubiaka. Ten przedostał się pod pole karne, a oddając strzał lewą nogą spod jego bocznej linii, zaprzeczył prawom fizyki: piłka wpadła w „krótki” róg, kompletnie zaskakując Mateusza Kabałę. Bramkarz gospodarzy był załamany, a przy drugim (!) ofensywnym „odlocie” Sokoła miał dużo szczęścia, bo Aleksandr Kubacki huknął w spojenie słupka z poprzeczką.
Po zmianie stron miejscowi próbowali doprowadzić do remisu, ale niewiele z tego wynikało. Po godzinie gry po raz drugi zostali skontrowani. Piłkę w środku pola odebrał im Maciej Śliwa. Ruszył z nią i zagraniem między nogami Adriana Gryszkiewicza wypatrzył Sangowskiego. Ten wbiegł w pole karne i spokojnie przelobował Kabałę, a następnie uciszył miejscową publiczność. Wkrótce fatalny występ podsumował Gryszkiewicz, łapiąc dwie żółte kartki w odstępie 120 sekund.
Od tego momentu Zagłębie - paradoksalnie - ruszyło do walki, ale stać je było tylko na złapanie kontaktu. Po dośrodkowaniu Emanuela Agbora moment zamieszania w polu karnym wykorzystał Jewgienij Szykawka, wślizgiem z 5 metrów pakując futbolówkę do siatki. Na więcej nie pozwoliła kleczewska defensywa i dobrze dysponowany Szymkowiak, przyczyniając się do czwartego z rzędu mecz zespołu trenera Wojciecha Łobodzińskiego bez wygranej!
Jeszcze kilka tygodni temu ekipie z Sosnowca marzyły się baraże o awans, ale wszystko wskazuje na to, że znów przyjdzie jej drżeć o ligowy byt.
Krzysztof Polaczkiewicz
OCENA MECZU ⭐ ⭐ ⭐
◼ Zagłębie Sosnowiec - Sokół Kleczew 1:2 (0:1)
0:1 - Kubiak, 27 min, 0:2 - Sangowski, 60 min, 1:2 - Szykawka, 70 min
ZAGŁĘBIE: Kabała - Szot, Matras, G. Janiszewski, Gryszkiewicz - Skóra (89. Rakels), Broniewski, Gogół (89. Dziedzic), Boruń (68. Agbor), Ronnberg (68. Chęciński) - Szykawka (81. Snopczyński). Trener Wojciech ŁOBODZIŃSKI.
SOKÓŁ: Szymkowiak - Zimmer, Bartosiak, K. Janiszewski, Smoliński - Kubacki (75. Kulawiak), Laskowski, Wandachowicz, Sangowski, Kubiak - Śliwa (85. Kaptur). Trener Tomasz POZORSKI.
Sędziował Patryk Świerczek (Brzesko). Widzów 2048.
Żółte kartki: Broniewski, Gryszkiewicz, Skóra - Kubiak, Smoliński, czerwona Gryszkiewicz (64,druga żółta).
