Wstydliwa porażka lidera
Jak głupią decyzją było zrezygnowanie w Zabrzu z zespołu rezerw, pokazał sparing pierwszoligową Odrą Opole.
Malthe Hojholt (z lewej) bardzo się starał, ale nic z tego nie wyszło. Fot. gornikzabrze.pl
GÓRNIK ZABRZE
Żeby grać w piłkę nożną czy uprawiać jakikolwiek sport, potrzebna jest stała rywalizacja, najlepiej bezpośrednio o coś. Rozumieją to zdaje się wszyscy, oprócz działaczy Górnika, którzy latem zdecydowali się na wycofanie zespołu rezerw z 3. ligi. Była to kompletnie niezrozumiała decyzja Lukasa Podolskiego, nowego właściciela.
W piątek do południa można było zobaczyć, jak radzą sobie piłkarze, którym tych ligowych minut trochę brakuje, aczkolwiek dla lidera ekstraklasy żadnym usprawiedliwieniem nie było to, że grali bez 9 zawodników powołanych do reprezentacji. Wystąpiło przecież wielu pierwszoplanowych graczy - z Rafałem Janickim, Josemą, Jarosławem Kubickim, Paulo Bernardo, Sondre Lisethem, czy pozyskanym ostatnio Duńczykiem Malthe Hojholtem. Byli też inni, którzy powinni się wykazać, jak Zeidane Inoussa, czy sprowadzony latem za prawie milion euro, Bruno Durdov.
Tymczasem Górnicy wyszli na mecz na swoim świetnie przygotowanym bocznym boisku przy Olimpijskiej, jakby jeszcze mieli wolne (po ligowym meczu z Motorem Lublin trener Michal Gasparik dał zawodnikom aż tydzień odpoczynku). Nie minęło kilka minut, a zajmująca w tabeli 1. ligi odległe 14. miejsce Odra prowadziła dwoma bramkami! Najpierw po głupiej stracie piłkę przejął aktywny Sebastian Gieroba, zagrał przed pole karne rywala, a tam Tomasz Gajda nie miał problemów z wpakowaniem jej do siatki. Zaraz potem miała miejsce znakomita akcja Michała Feliksa. 27-latek potwierdził, że jest w wysokiej formie - w lidze i w Pucharze Polski w tym sezonie zdobył 4 bramki. Tak zakręcił obrońcami i Philippem Schulze, że chyba jeszcze teraz ich odkręcają.
Po przerwie gra Górnika dalej była fatalna. Dość powiedzieć, że w tej części nie oddał strzału, więc wymieniani co pół godziny bramkarze Odry nie mieli nic do roboty. Jeśli ktoś mógł zdobyć gola, to byli to dobrze grający goście. W końcówce bliski trafienia był Filip Kupczyk, ale uderzył obok słupka. W Odrze zadebiutował doświadczony pomocnik Michał Nalepa i z miejsca pokazał, że powinien być ważnym ogniwem Opolan, którzy w pierwszej części tej rundy mocno rozczarowali, co pokazuje miejsce w tabeli i tylko 9 punktów w dziewięciu grach, czyli tyle, co znajdująca się na pozycji spadkowej, Stal Mielec. Mecz w Zabrzu z liderem ekstraklasy pokazał, że w ekipie trenera Łukasza Tomczyka drzemie duży potencjał.
(zich)
◼ Górnik Zabrze - Odra Opole 0:2 (0:2)
0:1 – Gajda, 2 min, 0:2 – Feliks, 7 min
GÓRNIK: Schulze (46. Loska) - Kowalik (46. Kalemba), Janicki (46. Dietz), Bochniewicz, Josema (75. Górniak) - Durdov, Hojholt (75. Pietrzyk), Bernardo (38. Donio), Kubicki (61. Semik), Inoussa - Liseth. Trener Michal GASPARIK.
ODRA: Mleczko (30. Haluch; 62. Jureczko) - Milos (62. Spychała), Pochcioł (62. Piroch), Cassio (83. Nalepa), Pingot (75. Pochcioł), Biedrzycki (62. Kupczyk) - Gajda (72. zawodnik testowany), Nalepa (46. Szysz), Scalet (62. Staś) - Feliks (71. Perez), Gieroba (71. Franczak). Trener Łukasz TOMCZYK.
Sędziował Piotr Lasyk (Bytom). Mecz bez udziału publiczności.
Żółte kartki : Górniak - Nalepa, Cassio.