Współpraca na wysokim poziomie
Sebastian Milewski i Mateusz Kowalczyk to duet środkowych pomocników, który gwarantuje stabilność.
Sebastian Milewski znakomicie radzi sobie w środku pola. Fot. Gleb Soboliev/PressFocus
GKS KATOWICE
W poprzednim sezonie jednym z liderów GKS-u Katowice był Oskar Repka. W środku pola fantastycznie układała się jego współpraca z Mateuszem Kowalczykiem. Obaj w trakcie minionych rozgrywek zostali zauważeni przez ówczesnego selekcjonera pierwszej reprezentacji Michała Probierza i obaj pojechali na zgrupowanie kadry. Gdy Repka odszedł latem do Rakowa, w środku pola GieKSy powstała luka, którą trzeba było zapełnić. Przed startem zmagań na bardzo dobrej pozycji do wskoczenia do pierwszego składu był Sebastian Milewski, który jednak doznał kontuzji. Przez to obok Kowalczyka na początku sezonu występował Kacper Łukasiak sprowadzony z Pogoni. Później GKS zatrudnił Holendra Jesse Boscha, który szybko wskoczył do pierwszego składu. Milewski musiał czekać na swoją szansę i w końcu od początku 2026 roku można go określić zawodnikiem pierwszego składu. Skorzystał na tym, że Bosch doznał kontuzji mięśniowej. Na razie wygrywa też rywalizację z Damianem Rasakiem, który dołączył do zespołu w zimowym oknie transferowym. Po półtorarocznym okresie oczekiwania, gdy najpierw nie był w stanie wygryźć Repki, a później na przeszkodzie stanął uraz, w końcu dostał się do wyjściowej jedenastki.
Trudno jednak porównać go do Repki, który jest pewnym wyznacznikiem jakości, bo są to zupełnie inni zawodnicy, o czym zresztą powiedział nam sam zainteresowany. – Nawet przez wzgląd na różnicę w warunkach fizycznych, mój sposób gry siłą rzeczy musi być inny. Mam inne cechy, które chcę pokazywać na boisku – powiedział Milewski. Najważniejsze dla GKS-u jest jednak to, że radzi sobie bardzo dobrze. Razem z Mateuszem Kowalczykiem tworzy zgrany duet, dzięki czemu trener Rafał Górak nie musi zastanawiać się nad obsadą środka pola. - Uważam, że nasza współpraca jest na wysokim poziomie. Jest oczywiście parę rzeczy, nad którymi wciąż musimy pracować. Natomiast rozumiemy się bardzo dobrze i musimy to pielęgnować – zaznacza Milewski. W sobotnim starciu z Lechią Gdańsk nie zapowiada się na to, żeby obsada pozycji środkowych pomocników uległa zmianie.
Kacper Janoszka
