Wspinanie na szczyt

Jesteśmy bliżej finału, idziemy do celu, ale droga jest jeszcze daleka – powiedział trener Zawiercian, Michał Winiarski.

Bartosz Kwolek po powrocie po kontuzji powrócił do wysokiej formy. Fot. PAP/Jarek Praszkieiwcz

PLUSLIGA

Spotkania zespołów z Zawiercia oraz Rzeszowa to w tym sezonie siatkarska klasyka. Pierwszy półfinał play offu to już ich szósta konfrontacja. Dotychczasowy bilans wynosił 3-2 dla Warciarzy (dwa zwycięstwa ligowe oraz jedno w Lidze Mistrzów – porażki w LM oraz w ćwierćfinale Pucharu Polski), ale teraz dorzucili kolejne zwycięstwo. Jakże ważne, bo skracające drogę do wymarzonego finału i gry o złoto. Wynik 3:0 na pewno nie odzwierciedla jednak tego, co się działo na parkiecie. A na nim mocno iskrzyło od początku do końca.

- To było niezwykle topowe spotkanie, porównując rywalizację w ćwierćfinale z ZAKSĄ – mówił po meczu trener niezwykle szczęśliwy, Michał Winiarski. - Przede wszystkim jedni i drudzy nie popełnili wielu błędów, zwłaszcza w polu zagrywki. W trzecim secie cały czas goniliśmy wynik i w końcu go dogoniliśmy (śmiech). Ta rywalizacja jeszcze się nie skończyła, ale cieszę się, że wreszcie będziemy mieli czas na odpoczynek i odpowiednie przygotowanie do rewanżu. Cały czas będę przekonywał chłopaków, że kolejny mecz będzie bojem o życie. Jesteśmy bliżej finału, idziemy do celu, ale jeszcze droga jest daleka.

To była szalenie emocjonująca potyczka i w pierwszych dwóch setach wszystko oscylowało wokół remisu. Jednak końcowe fragmenty w wykonaniu gospodarzy były wręcz perfekcyjne. Duet Aron Russell – Bartosz Kwolek, mocno wspierany przez kolegów, potrafił przechylić szalę zwycięstwa. W pierwszym secie od stanu 20:20 głos mieli tylko Zawiercianie. Z kolei w drugim przy wyniku 21:20 potrafili zdobyć trzy „oczka” z rzędu. - Te końcówki w naszym wykonaniu były wręcz perfekcyjne – dodał „Winiar”.

W trzecim secie nic a nic nie wskazywało na to, że gospodarze zapiszą seta po swojej stronie. Przyjezdni cały czas prowadzili i mieli dwie piłki setowe przy stanie 24:22. Jednak Warciarze zdobyli cztery punkty z rzędu i to było wręcz niewiarygodne. Najpierw Russell zdobył punkt atakiem, potem gospodarze punktowali blokiem. W polu zagrywki pojawił się Miguel Tavares i posłał asa serwisowego, zaś Bartłomiej Bołądź przypieczętował wygraną piekielnie silnym atakiem.

Gospodarze solidnie pracowali w elemencie blok – obrona i 10 razy powstrzymali rywali. Po obronie potrafili wykonać kontry i one przynosiły kolejne cenne punkty. Siła mentalna była po stronie Zawiercian i to szczególnie było widać w kluczowych, ostatnich fragmentach setów.

Włodzimierz Sowiński

◼ Aluron CMC Warta Zawiercie - Asseco Resovia 3:0 (25:22, 25:21, 26:24)

ZAWIERCIE: Tavares (4), Kwolek (10), Gładyr (6), Bołądź (6), Russell (16), Bieniek (7), Popiwczak (libero) oraz Łaba, Markiewicz. Trener Michał WINIARSKI.

RZESZÓW: Janusz (1), Louati (10), Poręba (5), Butryn (9), Szalpuk (9), Demianienko (8), Zatorski (libero) oraz Nowak, Bucki (8), Shoji, Cebulj. Trener Massimo BOTTI.

Sędziowali: Piotr Skowroński (Gdańsk) i Agnieszka Michlic (Bydgoszcz). Widzów 3000.

Przebieg meczu
I: 8:10, 15:14, 19:20, 25:22.
II: 10:6, 15:13, 20:16, 25:21.
III: 10:9, 15:14, 19:20, 26:24
Bohater – Alan RUSSELL

W play offie do 2 zwycięstw: 1-0 dla Aluronu CMC Warty

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się