Wrócą do Oświęcimia
Remis po obu dwumeczach oznacza, że w serii będzie co najmniej sześć spotkań.
Ville Heikkinen (z prawej) najpierw asystował, a na koniec trafił do „pustaka”... Fot. PressFocus
Atut własnej tafli to największa wartość rywalizacji pomiędzy Unią a GKS-em Katowice. W dwóch meczach domowych hokeiści z Oświęcimia wyrównali stan rywalizacji. Wczorajszy mecz wyglądał inaczej niż przedwczorajszy. Obie ekipy od początku wydawały się bardziej skoncentrowane. Nie było szaleńczych ataków, tylko cierpliwe wyczekiwanie na pierwszy błąd. Jako pierwsi potknięcie zaliczyli gospodarze, które zostało wykorzystane przez Iana McNulty’ego, dobitką znajdującego drogę do bramki. Wydawało się że Katowiczanie utrzymają korzystny rezultat do przerwy, jednak pod koniec tercji w ich szeregi wkradło się rozprężenie. Najpierw w 19 minucie w zamieszaniu podbramkowym krążek za linię wcisnął Samuel Petraš, a 67 sekund po nim, gola zdobył Mika Partanen. Druga tercja również była wyrównana, z tym że to Katowiczanie częściej szukali szans. W końcu ich ambicja została przekuta w gola. Stało się to za sprawą Jeana Dupuya w 30 minucie, jednak w kuriozalny sposób. Krążek odbity od bandy wpadł na górną siatkę bramki, odbił się od pleców Linusa Lundina i wtoczył do bramki. Goście nie nacieszyli się długo remisem, bowiem 4 minuty później Uniści znów wyszli na prowadzenie, tym razem za sprawą Ołeksandra Peresunki, który z najbliższej odległości wbił krążek do bramki. Trzecia odsłona toczyła się pod dyktando gości, jednak niewiele z tego było konkretów. Trzeba oddać Lundinowi, że dwoił się i troił, by nie puścić gola na remis. Na 181 sekund przed końcem trener GKS-u Jacek Płachta poprosił o czas i wycofał bramkarza. Chwilę później trener Robert Kalaber poprosił o czas. Manewr wycofania golkipera nie udał się Katowiczanom, a wręcz przeciwnie, bo Ville Heikkinen skierował krążek do pustej bramki.
Mateusz Pawlik
◼ Unia Oświęcim - GKS Katowice 4:2 (2:1, 1:1, 1:0)
Stan rywalizacji 2-2
0:1 - McNulty - Jonasz Hofman - Coatta (5:39), 1:1 - Petraš - Rac - Morrow (18:34), 2:1 - Partanen - Heikkinen (19:40), 2:2 - Dupuy - Lundegard (29:15), 3:2 - Peresunko - Olsson Trkulja - Scarlett (33:00), 4:2 - Heikkinen - Olsson Trkulja (58:47, do pustej).
Sędziowali: Bartosz Kaczmarek i Marcin Polak - Eryk Sztwiertnia i Michał Żak. Widzów 3000.
UNIA: Lundin; Mäkelä (2) - Söderberg, Scarlett - Morrow, Matthews - Kubeš; Peresunko - Olsson Trkulja - Partanen, Ahopelto - Heikkinen (2) - Moutrey, Rac (2) - D. Tyczyński - Petraš, M. Kusak - Prokopiak - Krzemień, Prusak. Trener Robert KALABER.
GKS: Eliasson; Lundegard - Runesson, Verveda - Varttinen, Hoffman - Chodor, Maciaś; Bepierszcz - Pasiut - Fraszko, Wronka - Anderson - Dupuy (2), Michalski - Jonasz Hofman - Huhdanpaa (2), Coatta - McNulty - Jakub Hofman. Trener Jacek PŁACHTA.
Kary: Unia - 6 min, GKS - 4 min.
Piąty mecz w poniedziałek, 23 marca, w Katowicach; początek o 18.30
