Wredne Słonie z Niecieczy
Z DRUGIEJ STRONY - Mariusz Rajek
Pies ogrodnika słynie z tego, że sam nie zje i drugiemu nie da. Marcin Brosz robi wszystko, aby nad Bałtykiem zapracować na opinię o wiele gorszą. Byłoby to doprawdy zjawisko niesłychane w całej historii futbolu, gdyby w przeciągu jednego tygodnia zdegradowany klub ze wsi z jednym sklepem osadzony w polu rzepaku (to nie złośliwość, to fakty) pozbawił piłki na najwyższym poziomie całe Trójmiasto. Co tam Trójmiasto! Spadek Arki (to już się stało) oraz Lechii (to stać się może) to zabranie ekstraklasy całemu województwu pomorskiemu. Idźmy dalej – klub z Niecieczy między poniedziałkiem a sobotą może zabrać radość futbolu dwóm i pół milionom osób!
Wreszcie Słonie psują zabawę też kibicom bezstronnym, którzy ostrzyli sobie zęby na absolutnie wyjątkową w emocje, prawdopodobnie jedyną taką w całej swojej historii multiligę. Oczywiście nadal będzie bardzo emocjonująco, bo mnóstwo niewiadomych jest też na górze tabeli, ale jednak spadek Arki już teraz zabrał nam kilka wariantów, które jeszcze bardziej podniosłyby temperaturę 34. kolejki. W końcu dwóch niepewnych spadkowiczów to zdecydowanie bardziej ekscytująca perspektywa niż tylko jeden.
Piłkarze Bruk-Betu teoretycznie grali o nic, ale okazali się lepsi od grających o życie Gdynian. A jeśli „odwalą” coś jeszcze w sobotę z Lechią, to zabiją emocje do końca. Mecz Widzewa z Piastem, który urasta(ł) do rangi wojny o życie, gdzie zapowiadały się dantejskie sceny może okazać się letnim sparingiem bez ciśnienia na koniec sezonu. Stanie się tak w każdym scenariuszu, w którym Gdańszczanie w Niecieczy nie wygrają. Ich sytuacja jest w ogóle bardzo klarowna – porażka lub remis przekreśla definitywnie jakiekolwiek ich szanse na utrzymanie. Wygrana zaś… zapewnia pozostanie w ekstraklasie na sto procent bez oglądania się na innych. Dla widowiska lepiej oczywiście by było, aby Bruk-Bet zbyt szybko nie wyszedł na prowadzenie. Marcin Brosz ze swoimi podopiecznymi zapewne będą jednak innego zdania. A że spadać zamierzają na swoich zasadach – udowodnili w poniedziałek.
Ekipa z Niecieczy w ogóle zostanie zapamiętana jako jedna z najbardziej… kuriozalnych. Przez rundę jesienną poprzedniego sezonu szli jak burza, wygrywali w zasadzie wszystko i wszędzie, by na wiosnę mocno wyhamować, ale dzięki przewadze z pierwszej rundy meldując się jednak w ekstraklasie. Powiedzieć, że weszli w nią z drzwiami, to nic nie powiedzieć. Słonie staranowały futrynę i wyrwały zawiasy lejąc na inaugurację 4:0 Jagiellonię, i to w Białymstoku! Potem krótkie wyhamowanie i kolejny skalp – 1:0 z Górnikiem przy Roosevelta. Wtedy pewnie nikt nie przypuszczał, że Termalica tak szybko spadnie z ligi. A jak już spadła, to wije się w konwulsjach i krzyczy do Arki: O nie, nie! Spadacie razem z nami! Lechia również podzieli los sąsiadów…?
