Wiosna będzie trudna, ale wszystko zależy od Stali

Rozmowa z Cezarym Olbrychtem, komentatorem Canal +

Forma strzelecka Ilji Szkurina z pewnością będzie niezbędnym elementem skutecznej walki Stali o utrzymanie. Fot. Krzysztof Porebski / PressFocus

Jesień była dla Stali jak rollecoaster… Na początku sezonu mało kto przypuszczał, że Stal zakończy go na 13. miejscu. Po pięciu kolejkach była na ostatnim miejscu. Teraz Stal strzela gole już w każdym meczu, punktuje. Zaskakuje to pana?

- Nie tak bardzo, mam w pamięci grę Stali jeszcze w poprzednich sezonach. Drużynę z Mielca stać było na zaskakujące wyniki, choćby na zwycięstwo z Legią w Warszawie 3:1, czy z Pogonią w Szczecinie 3:2. W obecnym sezonie takich spektakularnych wyników już nie osiąga, ale przecież w jej sytuacji najważniejsze jest regularne zdobywanie punktów.

W jakim stopniu wyjście ze strefy spadkowej to zasługa trenera Janusza Niedźwiedzia?

- To szkoleniowiec, który hołduje filozofii „piłka na tak”. W Ruchu podobało mi się, że kiedy przyszedł, potrafił coś zmienić korzystając z tego samego składu osobowego. Z drugiej strony nie zawsze skutecznie reagował kiedy zaczynały się kłopoty. Tak zdarzyło się choćby w Widzewie, kiedy wywalczył awans do ekstraklasy, ale kiedy trafiły się gorsze dni nie potrafił odwrócić złej passy. Stal pod jego wodzą punktuje, choć przecież trudno odszukać w pamięci mecz, o którym byśmy mogli powiedzieć, że szczęka nam opadła na widok jak spektakularnie gra Mielec. Z drugiej strony w sytuacji Stali najważniejsze jest zdobywanie punktów z bezpośrednimi sąsiadami w tabeli, a na to trudno narzekać – w końcówce rundy pokonali Puszczę u siebie, a potem Radomiaka na wyjeździe.

Czy w kadrze Stali jest piłkarz, na którego zwraca pan szczególną uwagę?

- To pytanie w jakiś sposób związane jest z trenerem Niedźwiedziem. Chodzi mi o Ilję Szkurina. Można powiedzieć, że na początku bytności Niedźwiedzia w Mielcu Szkurin strzelał (gole z Widzewem albo Piastem - red.), ale Stal z tego niewiele miała. Potem nie strzelał, zaciął się, ale Stal zaczęła punktować (między szóstą a czternastą kolejką nie trafił ani razu - red.). Aż wreszcie nadszedł czas, że i Szkurin strzelał i jednocześnie Stal punktowała. Ten zawodnik w pewnym momencie zaczął grać inaczej. Do znanych wcześniej atutów, jak choćby umiejętność wychodzenia do dośrodkowań dołożył teraz aktywność w grze kombinacyjnej. Trudno mi powiedzieć na ile to efekt rozmów trenera z piłkarzem, ale widać pozytywną zmianę. Do tego w najważniejszym momencie. Za takie należy uznać zwycięstwo z Puszczą, w których oba gole wbił właśnie Szkurin.

Jak pan sądzi, na którym miejscu Stal zakończy sezon?

- Na pewno przed nią trudna wiosna, niczego nie można być pewnym. Oczywiście w Mielcu doskonale zdają sobie sprawę w jak trudnej, by nie rzec beznadziejnej sytuacji znajdują się Lechia i Śląsk, trudno w mojej ocenie będzie tym drużynom wygrzebać się z tego kryzysu. Trzeba znaleźć jeszcze tego trzeciego. Zapewne wyłoni się on z kwintetu: Radomiak, Stal , Zagłębie Lubin, Puszcza, Korona. Wydaje mi się jednak, że Zagłębie ma zbyt dobrą kadrę i jednocześnie stabilizację - żeby spaść. Stal z jednej strony jest trzy pozycje nad strefą spadkową, ale z drugiej ma tylko punkt przewagi nad znajdującą się w niej Koroną. Dlatego teraz wiemy, że niewiele wiemy. Wszystko w przypadku Stali rozstrzygnie się na wiosnę.

Rozmawiał Paweł Czado