Wielkie otwarcie Warty!
13 asów, 52 procent skuteczności w ataku i 12 bloków – przy takich statystykach Zawiercian obrońcy mistrzowskiego tytułu z Lublina byli bezradni.
Przy bloku Zawiercian nawet taki spec od ofensywy, jak Wilfredo Leon był bezradny. Fot. PAP/Art Service
PLUSLIGA
Finał zapowiadał się arcyciekawie. Aluron CMC Warta i Bogdanka LUK dysponują bowiem podobnym potencjałem. Spodziewano się zatem wyrównanego, pasjonującego i pełnego emocji meczu oraz gry na najwyższym światowym poziomie. A miał kto to zapewnić. W obu zespołach mnóstwo jest graczy ze światowego topu: Aaron Russell, Bartosz Kwolek czy Mateusz Bieniek po stronie Jurajskich Rycerzy, Wilfredo Leon, Kewin Sasak i Aleks Grozdanow to z kolei lubelskie gwiazdy.
Pierwsze starcie – rywalizacja toczy się do trzech zwycięstw – rozczarowało. Zawiercianie wyszli na parkiet z ogromną energią. Od pierwszej akcji grali bezkompromisowo. Świetnie serwowali, stosując zmienną zagrywkę. Po serii potężnych uderzeń zagrywali skrót, czym zaskakiwali przyjmujących rywali.
Znaleźli też sposób na zatrzymanie Leona i Mateusza Malinowskiego. Ten pierwszy wprawdzie był najskuteczniejszy w swoim zespole – wywalczył 14 punktów – lecz z 26 ataków skończył zaledwie 10. To, jak na niego – zawodnika, który w pojedynkę potrafi rozstrzygać mecze – wynik fatalny. Malinowski natomiast był zupełnie niewidoczny. Zdobył tylko 6 pkt, z czego cztery w pierwszej odsłonie. Szybko parkiet opuścił też Jackson Young, nie radząc sobie w przyjęciu.
Gospodarze takich problemów nie mieli. Grali jak natchnieni. Imponowali wszechstronnością i zespołowością. Wyróżniał się Russell, ale rozgrywający Miguel Tavares Rodrigues mógł też liczyć na: Bieńka, Bartłomieja Bołądzia, Jurija Gładyra i Bartosza Kwolka. Każdy z nich kończył trudne piłki.
Goście dotrzymywali kroku Zawiercianom jedynie do 11:11. Potem nastąpił odjazd Jurajskich Rycerzy. Po chwili było już 21:16. W końcówce zagrywką zapunktował jeszcze Leon, ale blok Gładyra i Kwolka zakończył partię.
Na początku drugiej odsłony wydawało się, że Lublinianie złapali rytm. Wygrywali 4:0. Miejscowi błyskawicznie pokazali siłę i na tablicy wyników zrobiło się 13:9. Wprawdzie później było tylko 17:16, ale był to ostatni zryw przyjezdnych. Zawiercianie nie dali się złamać. To oni dyktowali warunki i wysoko zwyciężyli.
Michał Winiarski, trener Aluronu CMC Warty, był zadowolony z postawy swoich podopiecznych. Nie popadł jednak w hurraoptymizm. - Jestem zadowolony, że nasz blok i zagrywka funkcjonowały bardzo dobrze. Jest dopiero 1-0, a żeby zostać mistrzem, trzeba wygrać trzy mecze. Pierwsza bitwa była na naszą korzyść, ale czekają nas kolejne trudne batalie – podkreślił.
Lublinianie, choć byli tylko tłem dla rywali, nie stracili rezonu. - Trzeba się skupić na drugim meczu, pomyśleć, jak przechytrzyć przeciwnika. Nic nie jest stracone – wyraził nadzieję na sukces Marcin Komenda, kapitan Bogdanki LUK.
Finał
◼ Aluron CMC Warta Zawiercie – Bogdanka LUK Lublin 3:0 (25:19, 25:21, 25:14)
Stan rywalizacji (do 3 zwycięstw) 1-0
ZAWIERCIE: Tavares Rodrigues (2), Russell (20), Bieniek (8), Bołądź (11), Kwolek (7), Gładyr (9), Popiwczak (libero) oraz Nowosielski, Zniszczoł, Ensing. Trener Michał WINIARSKI.
LUBLIN: Komenda (2), Young, McCarthy (3), Malinowski (6), Leon (14), Grozdanow (3), Hoss (libero) oraz Gyimah, Sawicki, Sasak (1), Czyrek (libero). Trener Stephane ANTIGA.
Sędziowali: Paweł Burkiewicz i Maciej Kolendowski (obaj Kraków). Widzów 3300.
Przebieg meczuI: 10:9, 15:13, 20:16, 25:19.
II: 10:8, 15:12, 20:17, 25:21.
III: 10:5, 15:8, 20:9, 25:14.
Bohater – Aaron RUSSELL.
Drugi mecz w środę 29 kwietnia w Lublinie (17.30).
(mic)
◼ WARSZAWA, 20.00: PGE Projekt - Asseco Resovia Rzeszów
